Formalnego uznania związku będą domagać się przed sądem dwie lesbijki, które od ośmiu lat wychowują wspólnie czwórkę dzieci. Kristin Perry i Sandra Stier występują przeciwko rządowi stanowemu, na którego czele stoi gubernator Kalifornii Arnold Schwarzenegger.
Po raz pierwszy sprawą związków tej samej płci zajmie się sąd federalny. Podstawą skargi lesbijek jest referendum i jego niekorzystny wynik. Powódki utrzymują, że takie kwestie nie powinny podlegać referendum, ponieważ, ich zdaniem zrównanie związków homoseksualnych z małżeństwami jest prawem obywatelskim gwarantowanym przez konstytucję USA. Obrońcy rodziny i konserwatywni Amerykanie twierdzą zaś, że z konstytucji nic takiego nie wynika. Ostateczne rozstrzygnięcia sądowe będą więc miały fundamentalny wpływ na praktykę prawną w USA w tej materii.
Proces będzie miał dość wyjątkowy przebieg. Zostaną powołani liczni świadkowie. Sąd przeanalizuje nie tylko prawny, ale także społeczny, religijny i moralny aspekt problemu. Sprawa budzi tak wielkie emocje Amerykanów, którzy są bardzo podzieleni w kwestiach moralnych, że sędzia chciał zezwolić na relacje z procesu na portalu YouTube. Sąd Najwyższy USA zablokował jednak tę inicjatywę.
Organizacje homoseksualne już zapowiedziały, że bez względu na wynik sprawa i tak trafi przed Sąd Najwyższy w USA.
Interesów homoseksualnych aktywistów będą bronić utytułowani adwokaci David Boies i Theodore Olson. Po wyborach prezydenckich w roku 2000, gdy Sąd Najwyźszy rozstrzygał ostatecznie, kto był ich zwycięzcą, stali po przeciwnych stronach barykady. Boies reprezentował Ala Gore'a, a Olson George'a W. Busha. Co być może jeszcze ciekawsze, Olson deklaruje się jako konserwatysta.
MiWi/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

