Według raportu dotyczącego zdrowia kobiet w wieku 15-49 lat sytuacja ciężarnych w Polsce wygląda tragicznie. Kobiety muszą płacić za część badań, opłacać miejsce w szpitalu, miejsce w pojedynczej sali porodowej, za poród rodzinny, oraz za znieczulenie zewnątrzoponowe i cesarskie cięcie. Takie działania są według Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego nieuprawnione i wynikają z nieuregulowanych nigdzie decyzji dyrektorów placówek służby zdrowia.
Remedium na tą sytuację miałaby być Karta Praw Kobiety Rodzącej. Miałaby zawierać spis świadczeń, które państwo gwarantowałoby wszystkim kobietom w ciąży i po porodzie. RPO zaapelował do rządu w sprawie stworzenia takiej Karty. Anna Otffinowska z Fundacji „Rodzić po ludzku” popiera inicjatywę. Uważa, że rząd powinien ująć pomysł w programie polityki zdrowotnej państwa.
Innego zdania jest ginekolog i położnik dr Ewa Ślizień-Kuczapska. - Zazwyczaj to, co jest refundowane, jest byle jakie. Zawsze tak wychodzi, gdy chce się dać wszystkim po równo – twierdzi lekarka. - Kobiety zazwyczaj nie są zadowolone z darmowych świadczeń. Sprawa wygląda trochę jak z dentystami, jeśli ktoś chce mieć świadczenia na poziomie, to musi dopłacić – dodaje Ślizień-Kuczapska.
sks, IAR
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
