Telefon komórkowy już dawno przestał być dobrem luksusowym. Jego posiadaczem jest niemal każdy uczeń i nastolatek. Dla wielu stał się on przedłużeniem ręki. Nie bez powodu współczesne nastolatki zostały nazwane pokoleniem „head down” – od charakterystycznej postawy: pochylonej nad wyświetlaczem smartfona głowy.
Socjologowie z Uniwersytetu Gdańskiego oraz Centrum Doradztwa i Badań Społecznych Socjogram przy współpracy miasta Gdyni, gdyńskiego MOPS-u oraz Ośrodka Profilaktyki i Terapii Uzależnień sprawdzili, czy młodzi mieszkańcy Gdyni mają problem z uzależniłem od komórki. Badania tylko potwierdziły obserwacje socjologów. Fonoholizm staje się coraz częstszym problemem młodych ludzi.
Socjologowie przepytali prawie 900 młodych osób. Z anonimowej ankiety, którą młodzież wypełniała on-line wynika, że aż połowa gdyńskich uczniów nie zdaje sobie sprawy, że telefon i internet mogą uzależniać. Tyle samo przyznaje się do stosowania cyberprzemocy. Co drugi badany dopuszcza używanie telefonu podczas lekcji, ślubu czy pogrzebu. Wśród młodych ludzi jest też duże przyzwolenie na używanie telefonu komórkowego podczas jazdy samochodem. Bez zestawu głośnomówiącego, rzecz jasna.
Badani uczniowie przyznają, że znacznie częściej używają komórki nie do rozmów, a do bycia na portalach społecznościowych. Z badań wynika, że więcej cech fonoholizmu wykazują dziewczyny (60 proc.) niż chłopcy (40 proc.).
Paradoksem jest, że ci sami młodzi ludzie, którzy nie widzą problemu, by korzystać z komórki na pogrzebie czy podczas rodzinnego obiadu, zaznaczają, że przeszkadza im, gdy ktoś korzysta z komórki w kinie, teatrze czy w towarzystwie (70-75 proc.). 56 proc. deklaruje, że czasem potrzebuje ciszy i spokoju, 46 proc. ma poczucie straconego czasu, a 25 proc. czuje się przeciążonych informacjami.
Co dziesiąty pytany obserwuje u siebie fizyczne objawy zmęczenia komórką (bóle głowy, problemy ze wzrokiem), a co dwudziesty ma nawet mdłości i zawroty głowy.
- To paradoks, że częste korzystanie z komórki, które teoretycznie powinno ułatwiać kontakt z ludźmi, wzmaga poczucie samotności. To powolna atrofia relacji, która uwidacznia się w tym, że młodzież już nie chce rozmawiać twarzą w twarz, nawet nie chce dzwonić, ale woli napisać krótką wiadomość i wysłać zdjęcie. Tendencje młodzieży uzależnionej od bycia online pogłębiają poczucie samotności. Posiadanie kolegi nie jest tożsame z pójściem na spacer, a zaczyna sprowadzać się do wspólnego komentowania, lajkowania i hejtowania. To taki kolega do sweet foci – uważa socjolog dr Maciej Dębski z Uniwersytetu Gdańskiego, pomysłodawca całego badania.
Nadmierne korzystanie z komórki prowadzi także do innych negatywnych zjawisk. Jednym z nich jest cyberprzemoc, Jest nią choćby robienie i publikowanie czyichś zdjęć lub filmów bez zgody, podszywanie się pod kogoś, prowokowanie i atakowanie w sieci, hejtowanie i stalking (nękanie SMS-ami). Z badań wynika, że aż 70 proc. gdyńskich uczniów na własnej skórze zaznało cyberprzemocy, a co drugi przyznał się, że był jej sprawcą!
Co czuje młody człowiek, który nie ma pod ręką telefonu? Czuje lęk przed byciem samotnym, odrzuconym. Dlatego niezmiernie ważna jest edukacja młodzieży do odpowiedzialnego korzystania z elektronicznych gadżetów. Potrzebna jest im także uwaga dorosłych, szczególnie rodziców. Wspólne spędzanie czasu, spacery, rozmowy. I koniecznie komórkowy „detoks”. Gdy jesteśmy off-line świat się naprawdę nie zawali.
Małgorzata Terlikowska
