- Prosimy o poparcie naszych kandydatów, żeby ci panowie nie rządzili – mówił szef MSZ wskazując na kibiców kiedy wręczał postronnym obserwatorom swoje ulotki wyborcze. Kibiców nazwał „panami w łysych pałach” - Nikt z nich w Afganistanie nie był, ale do wrzasków pierwsi. Ale to już mamy prawdziwe bojówki – podsumował zachowanie kibiców, choć zachowywali się pokojowo. – Słabi jesteście – próbował ich sprowokować minister – Co pajacujesz! - opowiedział mu jeden z kibiców. Fani „Jagielloni” odprowadzili Sikorskiego pod lokalną siedzibę PO i rozeszli się do domów.

 

- Wszystko spokojnie, ale oni bardzo agresywnie, tylko, że była jedna kamera z telewizji – mówił Sikorski przez telefon komórkowy wyraźnie rozczarowany całym spotkaniem wyborczym - To trzeba jakoś rozpropagować, ten widok ostrzyżonych na pały kiboli – mówił przejętym głosem. Po czym dziennikarzy wyproszono z sali.

 

Kibice „Jagielloni” Białystok nie zapomnieli wypowiedzi ministra spraw zagranicznych, gdy dzień przed rocznicą Powstania Warszawskiego napisał na Twitterze: "warto wyciągnąć lekcję także z tej narodowej katastrofy" i odesłał do strony internetowej krytyków Powstania Warszawskiego. Słowa ministra spotkały się wtedy z ogromną krytyką. Jednym z powstańców, który odpowiedział szefowi MSZ, był Władysław Bartoszewski: - Życzyłbym panu Sikorskiemu, żeby jego wysiłek w Afganistanie był przez jego dzieci i wnuki szanowany.

 

JW