Dwa tygodnie temu ukazała się najnowsza płyta Ryszarda Andrzejewskiego, bardziej znanego jako Peja, oraz Marcina Maćkowiaka, występującego pod artystycznym pseudonimem Iceman. Krążek hip-hopowego bandu Slums Attack nosi tytuł „CNO2”.
Nie jestem fanką hip hopu, dlatego nie zamierzam recenzować krążka pod kątem muzyzcznym. Uwagę przyciąga jednak kawałek zatytułowany „Podły POPiS”, w którym raperzy ostro krytykują rządzących polityków. Na koniec utworu padają nawet wulgaryzmy pod adresem premiera. I choć w kawałku nie pada nazwisko „Tusk”, to nie trudno się domyślić, że chodzi o obecnie sprawującego władzę szefa rządu.
„(...) Premier to szkodnik, prezydent to marionetka wyborów, To Ci z opozycji tak mącą, kto ma rację? co z Polską? Czy kiedyś dojdzie do skutku cokolwiek z obietnic? Wątpię, Bo nowy rząd chce porządek wprowadzać po starym rządzie, Tak od dwóch dekad ten burdel na kółkach z ulicy Wiejskiej, Ministrze masz dużą pensję, wziąłeś w łapę za przekręt,(...) Haniebny popis na żywo, dwa, cztery, siedem, Polska w ch**. Ch** ci w d*** panie premierze” - rapują chłopaki ze Slums Attack.
Czy za te słowa krytyki raperom grożą jakieś konsekwencje? Przecież wszyscy dobrze pamiętamy sprawę Roberta Frycza, twórcy portalu Antykomor.pl. Młodzieniec zamieszczał na swojej witrynie grafiki o obraźliwym dla głowy państwa charakterze, co zaowocowało odwiedzinami panów z ABW o bardzo wczesnej porze dnia. Niedawno, bo w połowie września, zapadł wyrok w sprawie Frycza, który za znieważenie prezydenta Komorowskiego dostał karę roku i trzech miesięcy ograniczenia wolności.
Czy raperom także grozi stanięcie przed sądem za wulgarną piosenkę, czy może jednak - w myśl szeroko pojętej twórczości artystycznej – nikt nie będzie robił z tego problemu? W gruncie rzeczy, mając w pamięci kilka innych, ostrych piosenek, można dojść do wniosku, że muzyczna, czy w ogóle artystyczna twórczość rządzi się swoimi prawami. Na myśl od razu przychodzi mi mistrz ciętych tekstów, Kazik Staszewski, którego kawałek „Hanna Gronkowiec walczy” nucę sobie czasem pod nosem, kiedy ściśnięta jak sardynka w puszce jadę metrem do pracy. Wszak, można uznać, że muzyk (artysta) występuje dziś trochę w charakterze stańczyka, któremu wybacza się wiele ostrych słów – wszak taka jego specyfika. Z drugiej jednak strony, krytyka krytyką, ale zwrot „ch**j ci w dupę”, delikatnie mówiąc, do najgrzeczniejszych nie należy. Sztuką zatem jest umieć skrytykować, a jednocześnie – nie obrazić.
Marta Brzezińska

