- Kiedy zacząłem uczyć w Polsce, od razu wiedziałem, że jestem na właściwym miejscu. Dla mnie najważniejsze nie jest przebywanie w miejscu, gdzie jest najlepiej, gdzie dzieje się najwięcej rzeczy - Brian Fentrees mówi o tym, jak znalazł się w Polsce. I dodaje: "Najważniejsze jest przebywanie z Bogiem, tego się spodziewałem i jestem szczęśliwy, że to tu znalazłem".
Jakie są jego wrażenia po trzech latach spędzonych w Polsce? - Podoba mi się to, że rodziny stanowią wspólnoty, że liczy się w nich miłość do Boga i Biblii. Tego nie spotyka się w innych krajach. To wszystko sprawia, że czuję się tutaj wspaniale. Sposób, w jaki ludzie mnie traktują, jak akceptują – to potęga! - mówi z entuzjazmem instuktor gospel. Zapewnia także, że nie mógłby wyobrazić sobie życia w innym kraju, ponieważ z Polakami łączy go podobna wspólnota doświadczeń i przekonań. - Polska to taki kraj, do którego kiedy przyjedziesz, nie chcesz już stąd wyjeżdżać - dodaje.
Zdaniem Fentreesa, Polska niebawem stanie się centrum muzyki gospel w Europie. - Nikt nie robi muzyki gospel tak jak Polska. Możecie się na mnie powołać. Wszyscy tworzą tę muzykę, jednak nikomu nie wychodzi tak jak Polakom. Kiedy prezentujemy Waszą muzykę Amerykanom, są zszokowani tym, co słyszą. Wierzę, że jest to powiązane z historią Polski, z doświadczeniem komunizmu, zaborami, wojnami, także religijnym zapleczem, które posiada. Wasza historia jest pochodną źródła gospel. Jest w Was wszystko, co potrzebne do tworzenia dobrej muzyki: duchowa niechęć do jakiejkolwiek formy niewolnictwa, pasja, miłość, tęsknota za wolnością, odprężenie. Gdy polscy piosenkarze śpiewają tę muzykę, robią to na poziomie, którego nikt inny nie osiąga. Wy czujecie ducha tej muzyki najsilniej, nikt inny nie doświadczył tego, co Wy - zachwyca się Fentrees.
eMBe/Religia.onet.pl

