Badacz przyznaje w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że jest "ofiarą magicznej wiary w to, że coca-cola pomaga na różne dolegliwości". - W ogóle, gdy coś się staje marką kultową, to zawsze dorabiamy do niej legendy i staramy się zracjonalizować nasze korzystanie z niej - uważa Wasilewski. Brzmi tak, jakby rozmowa dotyczyła jakiegoś szamańskiego eliksiru. Potwierdza to dalsza część rozmowy. - Sekretem coca-coli pozostaje dokładna receptura - podobno jest w niej jakiś ukryty składnik, który powoduje, że smakuje ona lepiej niż podobne napoje - przekonuje Wasilewski.

 

Na pytanie, dlaczego coca-cola wzbudza w ludziach "tak pozytywne emocje", kulturoznawca błyskawicznie znajduje odpowiedź: "Bo kojarzy się z celebracją. Gdy chcemy się dobrze bawić, to pojawia się ona w drinkach czy na spotkaniach z przyjaciółmi", aby za chwilę dodać, że "Coca-cola fantastycznie potrafiła wejść w nasz rytuał świętowania i rozdawania prezentów. To jest zasadnicze działanie tej marki na wszystkich rynkach: wpasowuje się w rytuały, które już istnieją, i przystosowują je do swojego marketingu".

 

Na tym jednak nie koniec. Wasilewski przekonuje, że napój (pytanie: czy w świetle jego słów, można jeszcze markę profanować tak pospolitym określeniem?) ma "uniwersalny zestaw wartości", bo przecież ludzie "na całym świecie lubią się dobrze bawić". No tak, "Enjoy Coca-Cola", "Witaj po radosnej stronie życia", "Coke side of life" i wszystko jasne...

 

Trudno mieć pretensje do Jacka Wasilewskiego czy dziennikarza "Rzeczpospolitej" o przeprowadzenie takiego wywiadu. Kulturoznawca szczerze przyznaje, że jest ofiarą tej... No właśnie: mody, manii, a może religii? Warto zwrócić uwagę na sposób działania wielkich koncernów, które - na przestrzeni lat - stają się czymś na kształt wspólnot religijnych czy sekt utrzymywanych z datków swoich wiernych (słowo "klienci" byłoby tu zbyt profańskie). Ze swoimi symbolami (logo), przesłaniem ("Witaj po radosnej stronie życia"), rytuałami (spożywanie coca-coli), tajemnicą (nieujawniana receptura) czy działalnością misyjną (wspomniane przez Wasilewskiego dostosowywanie się do różnych kultur). "We're all living in America/ Coca-Cola, sometimes war/ We're all living in America/ America, America", jak śpiewał wokalista grupy Rammstein w satyrze na McŚwiat.

 

Czy to powód, aby nie spożywać danych produktów i bojkotować określone marki? Raczej zachęta do zachowania zdrowego rozsądku. Trudno jest rozpoczynać krucjatę przeciwko coca-coli, gdy media bombardują nas informacjami o wykorzystywaniu komórek aborcyjnych przez Pepsi.

 

Aleksander Majewski