Nikogo nie zdziwiło, że Rosja zawetowała projekt rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ potępiający inwazję na Ukrainę. Zaskakująca jest jednak postawa Chin. Bliski partner Kremla, który zazwyczaj głosuje wspólnie z Rosją, tym razem wstrzymał się od głosu. To kolejny sygnał świadczący o tym, że Putin zostaje sam w swojej barbarzyńskiej wojnie.
Rosja jest stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa, w związku z czym wykorzystała prawo weta. Był to jednak jedyny sprzeciw wobec rezolucji potępiającej agresję przeciw Ukrainie. Zjednoczone Emiraty Arabskie, Indie i przede wszystkim Chiny wstrzymały się od głosu. Pozostałych 11 członków RB poparło rezolucję.
Kiedy rozpoczynały się igrzyska olimpijskie w Pekinie, prezydent Chin Xi Jinping spotkał się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Po spotkaniu przywódców opublikowano wspólne oświadczenie, w którym Moskwa sprzeciwiła się niepodległości Tajwanu, a Chiny poparły rosyjskie żądania wobec NATO. W dokumencie zaznaczono, że „nie ma granic” dla chińsko-rosyjskiej przyjaźni.
Okazuje się, że takie granice mogą jednak istnieć. Chiny nie chcą angażować się w barbarzyńską wojnę wywołaną przez Putina. Wspólnie z partnerami Stany Zjednoczone skłoniły Chiny do wstrzymania się od głosu. To kolejny symbol rosyjskiej izolacji i mały sukces Zachodu.
- „Rosja jest izolowana. Nie ma poparcia dla inwazji na Ukrainę”
- powiedziała po głosowaniu ambasador Wielkiej Brytanii przy ONZ, Barbara Woodward.
Kolejnym dowodem tej izolacji jest zachowanie chińskich banków, które przyłączają się do zachodnich sankcji, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ.
kak/rp.pl
