Spotkanie inne niż wszystkie. I spotkanie nie dla wszystkich. Dlaczego? Być może dlatego, że po prostu jest trudne. Wybierając się do Serpelic, nie oczekuj, że ktoś tam zrobi coś za Ciebie, że będzie pięknie, pobożnie i kolorowo, a nawrócenie to rzeczywistość samo-się dokonująca. Nawet jeśli wydaje Ci się, że wiarę masz wielką i nawrócenia Ci nie trzeba, to zobaczysz tam, jak bardzo się mylisz. I zawiedziesz się, jeśli oczekujesz duchowych fajerwerków, mistycznych doznań czy religijnych uniesień.

Czym jest Golgota Młodych? - Może łatwiej jest napisać, czym ona nie jest. Nie jest jakąś duchową masakrą, podczas której młodzi ludzie dołują się ciężkością swojego losu. Nie jest jakimś cukierkowym spędem młodzieży wszechkatolickiej, która pławi się w schlebianiu samej sobie. Nie jest też międzynarodowym wydarzeniem czy sensacją, plejadą najsławniejszych konferencjonistów, doskonałych kapłanów, rzeszy pobożnych do bólu braci i sióstr zakonnych, którzy pod sztandarem ewangelizacji walczą z otaczającą nas z każdej strony obyczajową rewolucją. Na pewno nie jest czymś najwyższym, najdonioślejszym, czy w stu procentach skutecznym – mówi br. Łukasz Pyśk, od początku zaangażowany w tworzenie spotkania.

Sprzedawcy krzyża

Golgota Młodych to ogólnopolskie spotkanie młodych, które powstało z inicjatywy braci mniejszych kapucynów z prowincji warszawskiej. - Chcemy sprzedać młodym krzyż – mówił br. Piotr Wardawy, główny organizator. Taki cel im przyświecał. To krzyż od samego początku stoi w centrum spotkania i stanowi oś, wokół której jest ono tworzone. Każda kolejna edycja ma swój odrębny temat, jednak to właśnie krzyż jest jednocześnie punktem wyjścia i odniesienia, do którego zawsze wracają organizatorzy.

W tym roku kapucyni wzięli na tapetę proroka Jonasza, który ucieka przed spełnieniem woli Boga. Niniwa staje się dla niego miastem ucieczki. To paradoksalne, bo z małej wioseczki Serpelice, gdzie odbywa się spotkanie, kapucyni stworzą miasto. "Miasto ucieczki" – bo takie właśnie będzie hasło tegorocznej, czwartej już Golgoty. Pod koniec sierpnia młodzi ludzie w towarzystwie Jonasza wyruszą w podróż, nie do wnętrza wielkiej ryby morskiej, ale do wnętrza samych siebie. Kogo i co spotkają podczas tego spotkania?

- Czeka tutaj na Ciebie Bóg, prawdziwy Bóg, ten, który oddał życie na krzyżu. Jezus w całej swej okazałości, bez przebarwień, nadinterpretacji, przekolorowania. Czeka na Ciebie Bóg, który rozumie Twoje słabosci i trudności. Dlatego wybrał krzyż, przeszedł Drogę Krzyżową, aby pokazać Ci, że akceptacja krzyża Twojego życia daje wolność – mówi Paweł, uczestnik spotkania z Warszawy.

Temat krzyża nieustannie powraca w wypowiedziach uczestników. W końcu to Golgota... - To spotkanie to przede wszystkim spotkanie z krzyżem i z drugim człowiekiem. To wspólnota ludzi słabych, zmagających się z czymś, co jest ponad siły. To czas, w którym rodzą się pytania, a może bardziej czas, w którym pewne sprawy zaczynają wypływać na wierzch. Miejsce, które niegdyś było zamknięte na cztery spusty, tajemna droga, miejsce największego wstydu i pogardy zaczyna być znowu otwarte. To właśnie Golgota – Miejsce Czaszki – miejsce naszej śmierci. Czy dokonuje się tam coś cudownego? Coś niezwykłego? Dla mnie jak najbardziej, ale nie pod względem spektakularności. Przeciwnie, dokonuje się tam coś osobliwego, bliskiego i zdecydowanie coś wewnętrznego – dodaje br. Pyśk.

Na Golgocie dzieją się cuda? Tak, z pewnością. Ale nie te wielkie, takie, o których można pisać książki albo kręcić filmy. Małe-wielkie cuda, że może ktoś się wyspowiada, albo prawdziwie spotka Jezusa. - Tak naprawdę spotkanie może być kiepskie, nudne i beznadziejne, ale jeżeli ktoś szczerze doczłapie się do konfesjonału i przyjmie Ciało Chrystusa... to nic więcej nie trzeba. To wtedy będzie największy sukces Golgoty Młodych! Dać możliwość, aby Bóg działał, aby mogła się nawrócić choćby jedna osoby – mówi br. Adam Zwierz, główny koordynator projektu.

Religijne "3 w 1" i niebanalna strawa

I właśnie dlatego powstała Golgota Młodych. Żeby stworzyć młodym ludziom przestrzeń do spotkania nie tylko z drugim człowiekiem, ale i z Bogiem, a nade wszystko z Bogiem we mnie samym. To niejako spotkanie, na które składają się trzy inne. Jeśliby użyć marketingowej nomenklatury, to takie religijne "3 w 1".

- Czym jest dla mnie Golgota Młodych? Sytuacją graniczną, która pozwala odkrywać mi, kim jestem. Miejscem i czasem spotkania ze sobą w trzech układach odniesienia: do Boga, innych ludzi i do samej siebie. Spotkania te nie zawsze są miłe, wręcz przeciwnie - czasem bolą i przygniatają, ale to w końcu Golgota. Jezus idąc na nią trzy razy upadał, ale za każdym razem powstawał. I o to właśnie chodzi, żeby umieć się podnieść  - mówi Gośka, uczestniczka z Warszawy. - Przyjeżdżam na Golgotę, bo wiem, że nie zostanę tu nakarmiona banałem – dodaje dziewczyna.

Czym zatem karmią kapucyni? Oprócz grochówki dzielnie przygotowanej przez zaprawioną w bojach kuchnię polową oferują młodym porządną dawkę duchowej strawy. Bo Golgota Młodych to także spotkania w grupach, konferencje, nabożeństwa, misteria. Dużym atutem Golgoty są zaproszeni goście. Stałym elementem są spotkania z ciekawymi ludźmi świata muzyki, telewizji, szeroko pojętej kultury, podczas których dzielą się oni swoim doświadczeniem wiary z uczestnikami. Na Golgocie gościli już Jan Pospieszalski, Radosław Pazura, Grzegorz Wacław "Dziki", Tomasz Terlikowski, Robert Tekieli. Wśród zaproszonych na tegoroczne spotkanie są m.in. Joanna Najfeld i Radosław Pazura.

Serpelicka scena to także miejsce, z którego występowały czołowe zespoły polskiej muzyki chrześcijańskiej. Na spotkaniu zagrali już m.in. Darek Malejonek z Maleo Reggae Rockers oraz New Life'm z Robertem Cudzichem. W tym roku dla serpelickiej publiczności zagra 40 synów i 30 wnuków jeżdżących na 70 oślętach (40/30/70).

Mówiąc o Golgocie nie sposób nie wspomnieć o samym miejscu. Serpelice. Mała miejscowość, właściwie wieś, malowniczo położona nad dzikim Bugiem, z dala od zgiełku i hałasu metropolii. Chwila spokoju i ciszy, gdzie można przystanąć na przystanku własnego życia i pomyśleć, w którą stronę pójść dalej. Bo tak naprawdę o to najbardziej kapucynom chodzi.

Kapucyński rentgen

- Golgota Młodych jest wydarzeniem, gdzie wylewa się Boże miłosierdzie. Można wiele mówić o gościach, koncertach, konferencjach, ale... łatwo się gubi istotę. Dla mnie w centrum jest Chrystus, który się daje w dwóch sakramentach: pojednania i Eucharystii – podkreśla br. Adam. - Nie spodziewaj się cudownych rekolekcji, nie myśl, że poznasz cudownych kapłanów i zakonników oraz niesamowitych uczestników... Nie o to chodzi. Chodzi o to, żebyś przyjechał, rozbił swój namiot i przez 4 dni prześwietlił swoje życie rentgenem, którym jest krzyż – dodaje Paweł.

Właśnie dlatego Golgota Młodych nie jest łatwym spotkaniem. Spotkanie z krzyżem nigdy nie jest łatwe. Wymaga największej odwagi i największego poświęcenia. Ofiary z samego z siebie. "Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje" – mówi Jezus w Ewangeli św. Łukasza (Łk 9, 23).

Już wiem, co takiego sprawia, że spotkanie jest inne niż wszystkie. To właśnie krzyż. Wyeksponowany tutaj do granic możliwości. Spotkanie u stóp krzyża. - Właściwie pod krzyżem stoimy wszyscy podobnie. Nie ma tutaj mocarzów czy jakiś duchowych herosów. Raczej stoimy tutaj wszyscy jako równi, jako bracia i siostry, każdy z własną hańbą, z własnym poranionym życiem: młodzi i starzy, księża i zakonnicy, wierzący mocno i tak średnio. Golgota nie jest miejscem, w którym szarpiemy się w konwulsjach i bólu z naszym życiem. Przeciwnie, jest cichym zejściem, powiedzeniem: „Boże, w Twoje ręce składam ducha mego”. Jest tym ostatnim oddechem i powierzeniem się Bogu. Tak, to jest miejsce jakiegoś końca, poddania się – opowiada br. Łukasz.

Golgota to rezygnacja z siebie samego. Rezygnacja ze swoich planów, ze swojego "ale". To lekcja zaufania, że Bóg mnie poprowadzi, że On ma całkiem dobry plan na moje życie i z Nim bezpiecznie, choć może po bardzo krętych drogach, dojdę do celu.

Jonasz, który w tym roku posłuży przybyłym za przewodnika, też nie szedł po prostej drodze. Jego krętactwo i tchórzostwo sprawiły, że wylądował we wnętrzu wielkiej ryby. Prorok uciekał od rzeczywistości, szukał bezpiecznego, przyjaznego światka, w którym czułby się dobrze. My dziś często robimy to samo. Uciekamy od problemów, tworzymy sobie własne, bezpieczne gniazdka, gdzie pod pozorem niezwykle zapracowanego życia umieramy z samotności. Bo trzeba być dziś doskonałym. Absolutnie nie wystarczy jeden kierunek studiów, muszą być co najmniej dwa, i to najlepiej w jakimś innym języku. Skrupulatnie trzeba piąć się po kolejnych szczeblach kariery, aż dojdzie się do samego szczytu. A tam? A tam często nie ma nikogo oprócz mnie.

Zjazd słabeuszy?

- Golgota Młodych nie jest miejscem, gdzie poznasz samych poukładanych ludzi i braci, gdzie naładujesz się na nowy rok akademicki. Niewiele będzie tam „stuprocentowców” i niewielu, którzy odnieśli sukces. Ale zapewniam, że będziesz mógł tu pozwolić sobie na bycie słabym. Bo do takich należy to spotkanie – zapewnia br. Łukasz.

Być słabym to znaczy być prawdziwym. Nie udawać. Nie starać się na siłę pokazać, że jestem kimś innym, niż jestem. - Pokutuje w nas logika bycia najlepszym. Pojechania na rekolekcje – najlepsze, najgłębsze, najlepiej zorganizowane, gdzie są super zespoły, super ludzie, super ksiądz, gdzie atmosfera jest nasycona tą „stuprocentowością”, gdzie będę doświadczał pozytywu i gdzie naładuję się, aby dalej walczyć o swoje sto procent – dodaje zakonnik.

Logika dla zwycięzców

- Do tego nie pasują dwa skrzyżowane kawałki drewna. Logika krzyża – logika Chrystusa nie pasuje do bycia najlepszym. Wołanie z krzyża: "Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił!" nie jest wołaniem stuprocentowca. Nie jest też wołaniem człowieka sukcesu, ale wołaniem Chrystusa pokazującego słabość i pokazującego, że On sam działa według innej logiki – kończy br. Łukasz.

Co wcale nie oznacza, że to spotkanie życiowych nieudaczników, dewotów, którym "nie wyszło". Zrezygnować z siebie to nie znaczy przegrać, jak po ludzku mogłoby się wydawać. Wziąć krzyż to nie porażka. "W tym znaku zwyciężysz" – miał zobaczyć na niebie Konstantyn Wielki.

Bo spotkanie z krzyżem to spotkanie dla zwycięzców...

Marta Brzezińska