- Nie mamy wątpliwości, że była to celowa robota i ma to związek z emocjami i zamieszaniem związanym z krzyżem stojącym na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie – powiedział „Rzeczpospolitej” rzecznik podkarpackiej policji Paweł Międlar.

Podobną opinię wyraził w rozmowie z tą samą gazetą wiceprezydent Przemyśla, Dariusz Iwaneczko. - Nie wiem, czy to był przypadkowy wandalizm zainspirowany medialnym szumem wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Może to tylko taka szczeniacka robota, bo w kraju teraz nastała moda na walkę i usuwanie krzyży. Kiedyś było to nie do pomyślenia, bo z krzyżami walczyli tylko milicjanci i esbecy – powiedział.

Pisaliśmy o tym, że nieznani sprawcy w nocy, jak przypuszcza policja, między 21 a 22 sierpnia, odpiłował podstawę drewnianego krucyfiksu. Ponieważ znieważone zostało miejsce kultu, do akcji przystąpiła policja. Krzyż się znalazł niedaleko miejsca, z którego został skradziony. - Nie był uszkodzony. Na miejscu policjanci zabezpieczyli ślady - relacjonował Paweł Międlar.

Jaki będzie dalszy los krzyża? Na razie przewieziono go do hali Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Jest dowodem w sprawie policyjnego dochodzenia. - Pewnie postawimy nowy krzyż na wzgórzu - zapowiada Iwaneczko.

maj

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »