Tomasz Wandas, Fronda.pl: Proszę mi powiedzieć co Pan Profesor sądzi o zmianach, które niedawno ogłosiła Pani Premier Beata Szydło. Pytam, gdyż zapowiadało się apogeum a tak naprawdę nastąpiła mała, drobna korekta. A może ta drobna korekta jest czymś tak bardzo istotnym?

Prof. Waldemar Dziak, politolog: Na dzisiaj mamy zdecydowanie zbyt mało wiedzy jakie są plany i namysły Jarosława Kaczyńskiego. Moim zdaniem to Jarosław Kaczyński pociąga na wszystkie sznurki władzy w Polsce. Jeśli chcielibyśmy odpowiedzieć sobie na pytanie o przyszłość Polski, to w serce i duszę prezesa trzeba nam spojrzeć. Rocznica wygranych wyborów przez PiS jest coraz bliżej. Rząd będzie zobowiązany do przedstawienia konkretów. Wiemy, że starają się oni zrealizować wszystkie swoje postulaty, a na ile faktycznie się to udało, zobaczymy wkrótce. Morawiecki wydaje się być człowiekiem kompetentnym, jednak trzeba sobie zdawać sprawę, że dobry bankowiec nie zawsze będzie dobrym politykiem, tak samo jak dobry polityk nie może być dobrym bankowcem. Są to różne sfery. Zawsze koordynacja i trzymanie w ręku głównych resortów gospodarczych powinno wychodzić na plus z jednego powodu.

Jakiego?

Że nie ma rozbieżności w tym co powie minister rozwoju a tym co powie minister finansów itd. To, że nastąpiło teraz skupienie władzy w rękach Morawieckiego, który urasta do roli nie super wicepremiera ale w ostateczności premiera. Wydaje mi się, że te zmiany doprowadzą w ostateczności do przejęcia fotela premiera przez Morawieckiego.

Szczerze mówiąc to wątpię, żeby o to chodziło.

Oczywiście, zaznaczam, że są to tylko domysły. W tych kwestiach nie można powiedzieć niczego na pewno.

To jak w końcu jest?

Prezes Jarosław Kaczyński reaguje na konkretne wydarzenia, zmienia zdanie. Wracając do pana Morawieckiego chcę podkreślić, że zawsze z jednej strony cieszę się jak ekonomiści zaczynają rządzić ale z drugiej strony mam obawy, przed prowadzoną dzisiaj polityką.

Dlaczego, czy spełnianie obietnic wyborczych jest czymś złym?

Spełnianie obietnic, nie. Jednak patrząc ogólnie na prowadzoną politykę, można odnieść wrażenie, że poza „dawaniem” pieniędzy przez PiS, brak pomysłów na zmianę Polski. Jak wiemy samo rozdawanie nie jest niczym wybitnym, każdy potrafi dać, nie każdy jednak potrafi nauczyć wytwarzać, zarabiać. Czekam na to kiedy PiS wyjdzie z pomysłem i pokaże ludziom jak nabijać PKB. Niech powiedzą nam co zrobić aby zwiększyć wydajność, co zrobić aby nasza gospodarka była bardziej efektywna i innowacyjna.

A czy jest inaczej?

Póki co to słyszymy ciągle o 500+, teraz mieszkanie plus i o tym, że od przyszłego roku wejdzie nowa ustawa o wieku emerytalnym. Co ciekawe tendencja światowa jest zupełnie odwrotna, niemal wszędzie wydłuża się wiek pracy, tylko w Polsce chce się go skrócić. Wszędzie chcą dać a nie ma zbytnio pomysłu skąd na to mieć.

A czy nie wystarczy, że politycy przestaną po prostu kraść? I czy nie ma pomysłu na uszczelnienie systemu podatkowego?

Znam piętnaście państw, które podjęły ten postulat i proszę mi wierzyć, jest to długoletni proces. Dzisiaj po roku, udało się go uszczelnić ale w małym stopniu. Jest to bardzo skomplikowany proces, który wymaga jeszcze wielu starań rządu. Dzisiaj jeszcze mogę powiedzieć (i to w samej Warszawie!), że przeszedłem się po paru mniejszych sklepach i w żadnym nie dostałem paragonu.

Bardzo ciekawe, mi w Krakowie jeszcze się to nie zdarzyło...

Dobrze, zostawmy sklepy. Jak pan zamawia hydraulika, dostaje pan paragon? Albo panią do sprzątania? A u fryzjera? Itd.

Nie zamawiam pani do sprzątania ani hydraulika, więc nie wiem.

Otóż bardzo rzadko ludzie pełniący tego typu funkcje dają paragony. Wydaje mi się, że rząd boi się jeszcze pewnych spraw egzekwować, a nie nie powinien. Skoro zapowiada uszczelnienie to niech się na nie bierze. Kampania wyborcza już się skończyła, tuż tuż i będą zmuszeni do rozliczenia się przez Polakami z tego co zrobili, nie ma więc przelewek.

Co natomiast z innymi próbami, które podejmuje PiS?

Reformy, które chcą robić w ZUSie są spowodowane niczym innym jak brakiem pieniędzy. Ponadto sprawa podatku handlowego i próba reformy wydała być się dziecinadą, przedszkolem. Przecież każdy zdawał sobie sprawę, że to nie przejdzie. Po co więc takie zabawy?

Wielu by się w tym miejscu z Panem nie zgodziło.

Zamiast takich niepotrzebnych rozgrywek powinniśmy na przykład usłyszeć, o pomyśle na to jak zrobić aby w ciągu najbliższych 10 lat Polska znalazła się wśród krajów G20. To byłby konkret!

Jednak czy nie ma takich założeń?

Z poziomu teoretycznego powinniśmy wejść do praktyki. Samo malowanie problemu nie wystarczy, czas je wcielić. Kaczyński widział co się dzieje, dostrzegł, że nastąpił mały kryzys w rządzie stąd ta zmiana. Czym ona się zakończy ciężko powiedzieć.

Co byłoby niezbędne aby zwiększyć szansę na powodzenie?

Potrzeba będzie pokora, troszkę w polityce a ekonomii szczególnie. Dwa plus dwa to cztery, jeżeli odpowiada ktoś, podobnie jak kiedyś Andrzej Lepper , że różnie to bywa, że „zależy”, to nie ma o czym mówić. Ekonomia kieruje się bardzo znanymi, powszechnymi prawami. Tutaj nie ma możliwości zakłamań.

Bardzo dziękuję za rozmowę.