Polska jako państwo jest chora. Podczas paneli Polska Wielki Projekt stawiano diagnozę jak jej pomóc, jak ją leczyć? Jak przekonać do innych tych pomysłów?
Prezentowałem te zarysy w trakcie swojego programowego wystąpienia w dniu 7 marca. Jest ono dostępny w internecie. Jest to pewien spójny pomysł na reformę Polski we wszystkich zakresach. Począwszy od zakresu tożsamościowego. Polska powinna najpierw ustalić w demokratycznej debacie kim ma być. Czym ma być nasze społeczeństwo i jak mamy wychowywać nasze dzieci. Wciągu ponad dwudziestu paru lat nasze elity nie podjęły decyzji co do tego, jakie polska szkoła ma wychowywać elity. To jest jakieś nieporozumienie. Każda wspólnota polityczna dbająca o swój los, musi wychowywać nowe pokolenia do jakiegoś kanonu wartości.
My je zagubiliśmy?
Oczywiście, że zagubiliśmy. Niektórzy je zresztą systematycznie i intencjonalnie niszczyli. To jest podstawowy problem. Ale jest nim i budowa sprawnych instytucji administracyjnych, państwowych czy gospodarczych. Rozwiązania w poszczególnych branżach. Kwestia polskiej polityki zagranicznej, kwestia bezpieczeństwa. Polityka prorodzinna, która stoi na głowie. Pan premier ściskał się wczoraj z dzieciątkami i to jest skandaliczne i niepoważne, bo zamiast realizować poważna politykę państwową w tej dziedzinie uprawia się piar z wykorzystaniem dzieci. To jest skandal. Tak to niestety wygląda we wszystkich wymiarach polskiej polityki. Dlatego krytykujemy nie Polskę, ale nieodpowiedzialną władzę, która sobie robi z Polski kpiny.
Czy sytuacja Polski jest dziś dramatyczna?
Tak, ponieważ godzimy się na ten tumiwisizm i beznadzieję. Taką nieatrakcyjność obecnej Polski. Godzimy się, że instytucje nie działają.
Przyzwyczailiśmy się już do tego?
Przyzwyczailiśmy, bo realizujemy indywidualne scenariusze dostosowawcze. One są dobre, ale dla państw słabych. Na pewno nie na miarę naszych oczekiwań. Nasze dzieci będą jednak rosły w gorszych warunkach. Poziom życia będzie się pogarszał, zwłaszcza w tych, krajach, których władze nie będą potrafiły wywalczyć sobie silnej pozycji. Nie chodzi o siłę pobrzękiwania szabelką, ale o siłę instytucjonalną. Sprawność i rzetelne realizowanie celów, jaki stawia sobie wspólnota polityczna. Rząd dziś nie potrafi nam ich nawet w wielu wymiarach określić. Jaka jest polityka energetyczna tego rządu? To pokazało nam memorandum. Jakie to społeczeństwo ma być, jakie mają być następne pokolenia? Ostatnie przyczółki intelektualne tego rządu emigrują. Michał Boni już dawno przestał zajmować się kwestiami strategicznymi i zdaje się, że szykuje się do Parlamentu Europejskiego. Nie ma miejsca dla quasi-wizjonerów, strategów w tym rządzie.
Polacy widzą to i jednocześnie akceptują. Z czego to wynika?
Polacy do komunizmu też się przystosowali. Mają genialną zdolność do przystosowywania się. Te indywidualne scenariusze przystosowawcze nie są efektywne w życiu wspólnotowym. Nie poprawią jakości i jakości życia wspólnocie. To jest przystosowywanie się do narzuconej rzeczywistości. To jest niedojrzała demokracja, gdzie społeczeństwo nie decyduje o jej losach, ale najsilniejsi: wewnętrzni i zewnętrzni. Te grupy interesów, które obsiadły współczesną Polskę.
Społeczeństwo jednak się budzi...
Odbudowuje się. Mam nadzieję, że to zmienimy. Nie jest to aż takie trudne do zmiany.
Patrzy pan z optymizmem w przyszłość?
Tak. Nie musimy wywoływać powstań jak nasi przodkowie. Trzeba tylko, a może aż – wygrać wybory. Taki kongres to jest budowanie środowiska. Patrzę na to z optymizmem, bo jest to merytorycznie podbudowanie zmian, o których mówimy. Takich środowisk, takiego zaplecza tworzy się więcej.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski
