Profesor z UJ stwierdził, że na protesty przy pochówkach wawelskich należy patrzeć z perspektywy historycznej, kiedy milkną spory, a ujawniają się wyższe racje. - W sprawie prezydenta Lecha Kaczyńskiego będzie to otwarcie sprawy katyńskiej dla świata - uważa prof. Julian Dybiec z UJ.

- Wawel jest miejscem pochówku królów jako władców państwa. Obecnie nie ma królestwa w Polsce, jest prezydentura, ale prezydent jest głową państwa. W przypadku prezydenta Lecha Kaczyńskiego dodatkową racją historyczną, przemawiającą za jego pochówkiem na Wawelu jest fakt, iż on ofiarą swojego życia obwieścił światu prawdę o Katyniu – powiedział prof. Dybiec.

- Sprawa protestów przeciwko pochówkom wawelskim ma wymiar historyczny. Wystarczy przypomnieć niesłychane dyskusje, jakie toczyły się w sprawie pochówku ostatniego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, którego prochy ostatecznie nie spoczęły na Wawelu. Toczyły się również dyskusje na temat miejsca pochówku Słowackiego, Piłsudskiego - powiedział historyk z UJ.

Jak zastrzegł, "nie jest to prawda, że kard. Sapieha sprzeciwiał się pochowaniu Piłsudskiego na Wawelu". - Chodziło tylko o miejsce; zapomina się o tym i mówi, że Sapieha był przeciwnikiem - dodał.

W najbliższą niedzielę na Wawelu pochowany zostanie prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią. W wawelskiej krypcie obok sarkofagu Pierwszej Pary ma się znaleźć - zgodnie z życzeniem kard. Dziwisza - tablica z nazwiskami wszystkich ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.

Przeciwko pochówkowi prezydenckiej pary na Wawelu w środę i czwartek odbywały się protesty przed siedzibą krakowskiej kurii. Prawdopodobnie nie są one jednak spontaniczne. W proteście mieli brać udział radny PO Tomasz Bobrowski i M. Sławiński, dyrektor biura posłanki do europarlamentu z ramienia PO Róży Thun.

MaRo/Interia.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »