Podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej komisji kultury i środków przekazu zawrzało. Posesł(anka) Anna Grodzka, ku oburzeniu posłów PiS, zwracała się do obecnego na posiedzeniu o. Tadeusza Rydzyka używając zwrotu „pan”. Kiedy Jan Dziedziczak zwrócił jej uwagę, odpowiedziała, że: „w języku polskim wyrażenie "pan" nie jest obraźliwie”.
Oczywiście, poseł(anka) Grodzka ma rację, ale tylko połowiczną. Bo w pewnych sytuacjach (na przykład, kiedy rozmawiamy z księdzem) używanie zwrotu „pan” jest po prostu niestosowne. O opinię poprosiliśmy wybitnego językoznawcę, prof. Jerzego Bralczyka.
- Używanie w stosunku do osób duchownych zwrotu per „pan” jest niestosowne, wbrew etykiecie. W naszej kulturze jest raczej pewnego rodzaju manifestacją – albo jakiejś postawy, którą można wybaczyć lub nie, albo demonstracją negatywnego stosunku. Zasadniczo, używanie takiej formy zwrotu jest czymś nieprzyjemnym – mówi portalowi Fronda.pl prof. Bralczyk.
Czy w ogóle kiedyś w polskiej tradycji miało miejsce zwracanie się do osób duchownych używając tego właśnie zwrotu? - Oczywiście, gdzieś w polskiej tradycji mogą pojawić się ślady używania takiej formy, ale to nie wynika bezpośrednio z naszej kultury. Wszak, to do pastora można mówić zarówno „księże pastorze”, jak i „panie pastorze” - odpowiada prof. Bralczyk. - Jednak do księdza, jeśli jesteśmy świadomi jego stanu kapłańskiego, zwracanie się „pan”, albo tym bardziej „pan ksiądz” z pewnością jest nacechowane negatywnie – manifestujące własną postawę, albo manifestujące negatywny stosunek – konstatuje.
Marta Brzezińska
Czytaj również:
"Ma Pan rację"- celna riposta posła PiS

