Zazwyczaj uważa się hakerów za cyberprzestępców. Nie jest to jednak zgodne z rzeczywistością: hakerzy są w istocie często sprzymierzeńcami normalnych ludzi w walce o prywatność i bezpieczeństwo w sieci. Tak uważają eksperci cytowani przez PAP.
Marcin Zaród, socjolog techniki oraz doktorant na Uniwersytecie Warszawskim wskazuje, że od przynajmniej od lat 70. to właśnie hakerzy rozwijają „technikę informatyczną, oprogramowanie i różne elementy kultury związanej z informatyką”. Nie znaczy to jednak, by łamali prawo.
Podobnie uważa Paweł Dawidek, dyrektor ds. technicznych w firmie Wheel Systems. Wskazuje on, że cyberprzestępcami są nie hakerzy, a crackerzy. Ci pierwsi podejmują jedynie próby odkrycia potencjalnych, nieznanych wcześniej błędów w sieci, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu ludzi.
Cytowany już Zaród jest zdania, iż ataki cyberprzestępców powiązane są często ze zorganizowaną działalnością przestępczą – mafią. Mafiozi korumpują programistów i wykorzystują ich następnie do osiągania zysków, ale ludzie ci nie są już wówczas hakerami.
Według Dawidka hakerzy starają się włamywać do systemów tak, by niczego nie zniszczyć, chcąc jedynie udowodnić, że można to zrobić. Z kolei cyberprzestępcy zamierzają po prostu osiągnąć w nielegalny sposób zysk. Dawidek dodaje, że w sieci są całe grupy dyskusyjne czy fora, na których porozumiewa się przestępczy światek crackerów. Hakerzy stanowią tymczasem równowagę dla tych przestępców, dbają o bezpieczeństwo społeczności internetowej. Branża informatyczna hakerów po prostu potrzebuje.
Zaród wyjaśnia, że obraz hakera-przestępcy został ukształtowany w latach 80. przez media, wraz z rozwojem kina Science-Fiction. Wobec tego stereotypu trudno jest teraz dyskutować publicznie o stanie infrastruktury informatycznej.
kad
