Agnieszka Radwańska jest tenisistką, która od lat przyzwyczaiła nas, kibiców, do powrotów z dalekich podróży. Tak w świecie sportu określa się momenty meczu czy rywalizacji, w których zawodnik czy drużyna była już w bardzo trudnej, często beznadziejnej sytuacji a mimo to udało jej się wygrać partię czy cały mecz. Specjalistką od takich widowisk jest nasza Isia.
Pamiętamy słynne spotkanie Radwańskiej z Marią Szarapową w WTA Finals w 2014 roku, kiedy to Polka od stanu 1:5 doprowadziła do tie-break’a, i wygrała tę partię 7:6. Co prawda przegrała z Rosjanką ten pojedynek 1:2, jednak zwycięstwo w drugim secie było na tyle istotne, że pozwoliło jej wyjść z grupy.
W podobną podróż postanowiła zabrać nas polska tenisistka podczas meczu drugiej rundy turnieju US Open. Rozgrywane dzisiejszej nocy na kortach w Nowym Jorku spotkanie przebiegało według sprawdzonej reguły: najpierw długa, pełna przygód i zwrotów akcji podróż na Andypody i z powrotem, a potem krótki wypad do Pragi, na piwo.
Mecz ze sklasyfikowaną na 82 pozycji Brytyjką, Naomi Brody zaczął się dla Radwańskiej nie najlepiej. Co prawda wygrała swoje pierwsze podanie, ale w drugim została przełamana przez mierzącą 189 cm Brytyjkę, która bezbłędnie wykorzystywała swoje gemy serwisowe. Po niespełna poł godzinie było 2:5 dla Brody. Od tego momentu napięcie mogło już tylko rosnąć.
Kolejnego gema przy swoim podaniu wygrała Polka i teraz musiała przełamać wyjątkowo dobrze i mocno serwującą do tej pory Angielkę. Udało się. Polka wygrała też swoje kolejne podanie i ze stanu 2:5 zrobiło się 5:5. Mogliśmy nieco odsapnąć. W kolejnych dwóch gemach panie wygrywały swoje podania. W tie-break’u krakowianka prowadziła już 5:2 jednak Brytyjka zdołała odrobić straty. Zacięta rywalizacja trwała do stanu 11:9, gdy po obronie aż 4 piłek setowych Radwańska rozstrzygnęła pierwszą partię na swoją korzyć.
Drugi set był nieco mniej nerwowy, za to równie zacięty i emocjonujący. Skróty, akcje serw- wolej, loby, minięcia. W tym secie Polka ze stanu 0:2 wyciągnęła wynik na 6:3 i wygrała cały mecz 2:0. To, co może z pewnością cieszyć to waleczność, zaangażowanie i energia, z jaką krakowianka podchodzi do każdego kolejnego spotkań. Taka postawa, połączona ze świetną, urozmaiconą grą Isi, może napawać nas optymizmem przed następnymi pojedynkami.
W trzeciej rundzie nowojorskiego turnieju Agnieszka Radwańska spotka się z 25. na liście WTA, 23-letnią Francuzką Caroline Garcią. Mamy nadzieję na podtrzymanie dobrej passy i dużą dawkę emocji zakończonych happy endem.
LDD, Źródło: USopen.org
