W ubiegłym tygodniu szef Sejmowej Komisji Samorządu zapowiedział zmianę prawa i wprowadzenie kadencyjności dla wójtów, starostów, prezydentów miast i burmistrzów. Jednocześnie poseł Cieślak stawia pytania o zasadność dalszego funkcjonowania urzędu starosty.
Tomasz Wandas, Fronda.pl: Panie pośle inicjuje Pan debatę publiczną na temat sensu istnienia urzędu starosty oraz starostw powiatowych. Uważa Pan że w obecnej sytuacji należy zlikwidować urząd starosty, a kompetencje przekazać gminom. Dlaczego podejmuje Pan ten temat?
Michał Cieślak, klub parlamentarny PiS: Wywołuję ten temat w związku z informacjami szefa sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, który poinformował o podjęciu prac dotyczących wprowadzenia kadencyjności w przypadku wójtów, burmistrzów i prezydentów. Uważam, że to właściwy moment, aby do tej dyskusji włączyć także problem starostw powiatowych.
Powiedział Pan że funkcjonowanie urzędu starosty oraz starostw powiatowych nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia. Dlaczego?
Tak. Większość z tych samorządów ma budżety roczne na poziomie 70-120 milionów złotych, z czego ponad 40 milionów złotych to koszty administracyjne. Skala niebywała, a biurokracja wciąż się rozrasta i rozrasta. Dojdzie niedługo do tego, że 60 milionów złotych będą pochłaniać koszty z zakresu zarządzania pozostałymi 20 milionami. Uważam że zadania władz administracyjnych starostwa mogą przejąć delegatury urzędów wojewódzkich przy minimalnej obsadzie kadrowej niezbędnej do efektywnej pracy oraz właśnie samorządy gminne. Z dalszych obliczeń wynika, że przy wygaszeniu starostw gminy mogłyby zyskać do dwóch milionów złotych dodatkowego budżetu rocznie. Poza tym z 23 zadań nałożonych ustawą na starostwa powiatowe realizowane są jedynie cztery, to jest edukacja publiczna w całości finansowana z budżetu państwa, ochrona zdrowia prowadząca do zadłużania do granic możliwości szpitali powiatowych, walka z bezrobociem sprowadzająca się w przypadku urzędów pracy do przerośniętej biurokracji i całkowicie oderwanego od realiów systemu funkcjonowania Powiatowych Urzędów Pracy oraz geodezja.
Według Pana starostwa są przerośnięte administracją?
„Napompowana” biurokracja sprawia, że na rozpatrzenie najprostszych spraw z zakresu budownictwa czy geodezji czeka się miesiącami. Nie wspominając już o nadinterpretacji przepisów i prawa stosowanego przez powiatowe urzędy pracy. Innymi słowy: starostwa powiatowe dziś są dyspozytariuszami transferów finansowych, które mogą trafiać bezpośrednio do placówek edukacyjnych czy szpitali. Dlatego, uważam, że w grę wchodzą dwa rozwiązania. Albo ustalamy, iż koszty administracyjne to 20 procent budżetu, albo likwidujemy starostwa rozdysponowując kompetencje do wojewodów oraz gmin. Ochrona zdrowia i szpitale muszą podlegać pod jednego właściciela na szczeblu województwa, czyli marszałka lub wojewody, który centralnie kontroluje to, co się w tych placówkach dzieje, na przykład w ilu jednostkach ten sam lekarz prowadzi praktykę. Ważne jest też, aby tworzyć zamówienia centralnie, co jest tańsze niż obecnie. W tej chwili każdy szpital powiatowy jest osobną indywidualną jednostką, często zadłużony, doprowadzany jest do prywatyzacji i myślę, że to był główny cel poprzedniej reformy. W województwie świętokrzyskim zadłużenie szpitali juz przekroczyło 350 milionów złotych. Dodatkowo obecna forma funkcjonowania szpitali jako jednostkowe niezależne byty prowadzi do tego, że lekarze mają po kilka etatów w kilku szpitalach. Kolekcjonowanie etatów powoduje blokowanie wejścia do praktyki młodym lekarzom, którzy znajdują pracę poza granicami Polski. Przyznaje, że samorządowcy sceptycznie oceniają moją propozycję ale najważniejsza jest dla mnie opinia społeczeństwa. Z rozmów, jakie prowadzę z Polakami, jednoznacznie wynika, iż likwidacja starostw powiatowych ma bardzo duże poparcie.
Jak w praktyce wyobraża Pan sobie funkcjonowanie powiatów bez starostw?
W bardzo prosty sposób cześć kompetencji należy rozdysponować miedzy gminy. W nowej sytuacji, w kontekście dużych wspólnych inwestycji gminy mogą tworzyć związki między gminne.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
