Obecny działacz PJN miałby na pierwszym miejscu zastąpić posłankę Magdalenę Gąsior-Marek. Jej kandydaturę centrali zaproponowały regionalne władze PO, spychając Joannę Muchę na miejsce czwarte.
Zgodnie z zasadami ostateczny kształt list ma zatwierdzić Zarząd Krajowy PO. Początkowo spodziewano się, że nastąpi to 11 czerwca. - Jeszcze w ubiegłym tygodniu ten termin przesunięto w oczekiwaniu na to co nastąpi z PJN - mówi polityk PO. W sobotę z kandydowania na szefa Polska Jest Najważniejsza zrezygnowała Joanna Kluzik-Rostkowska, jedna z założycielek ugrupowania. Do grona założycieli PJN należał również Poncyliusz.
- Prawie 10 lat jestem w polityce i nie byłem w PO, choć różne myśli przychodzą człowiekowi do głowy i różni suflerzy podpowiadają – powiedział poseł. Dodał, że rozmawiał z politykami partii Donalda Tuska, którzy namawiali go. - Ktoś mówi: chodź do nas będzie fajnie. Ja uśmiecham się i dziękuję za miłe słowa i sygnał. - W pewnym sensie pożyjemy, zobaczymy – powiedział pytany o przejście do PO.
- Nie zdziwiłbym się, gdy Poncyljusz otworzył naszą listę w Lublinie. Namawiamy go. Będzie duża niespodzianka. Być może jeszcze w tym tygodniu - zapewnia jeden z czołowych polityków PO.
Oficjalnie do włączenia się w prace PO namawiał Poncyliusza szef klubu parlamentarnego PO Tomasz Tomczykiewicz. - My jesteśmy otwarci, wielokrotnie to deklarowaliśmy. Jeżeli tylko te dwie osoby uznają, że ich czas w PJN się zakończył, jesteśmy gotowi do rozmów - powiedział.
Pytany, czy jeżeli Kluzik-Rostkowska i Poncyljusz ostatecznie wyrażą wolę przejścia do PO, zgoda Platformy jest już przesądzona, szef klubu powtórzył, że partia jest otwarta na te osoby. - W tym sensie jest to sygnał do tych dwóch osób, że te rozmowy mogą się dobrze zakończyć - powiedział Tomczykiewicz.
żar/Wyborcza.pl

