Wasilij Błochin jako 45-letni major NKWD kierował egzekucją polskich jeńców w Kalininie (obecnie - Twerze). Osobiście miał tam zastrzelić wielu Polaków.

Cmentarz Doński to stara nekropolia w centrum stolicy Rosji. Spoczywa tam około 8-10 tys. ofiar stalinowskiego terroru. W zbiorowych grobach znajdują się szczątki rozstrzelanych przez NKWD oraz zmarłych więźniów, które skremowano a następnie wsypywano do co najmniej trzech dołów. Nieopodal tych anonimowych grobów (do dziś nie zachowały się albo nie zostały upublicznione listy z nazwiskami pochowanych) znajduje się zadbana mogiła Błochina.

Na nagrobnej płycie z czarnego marmuru widnieje wizerunek Błochina (w generalskim mundurze) i jego żony Natalii. W prawym górnym rogu znajduje się prawosławny krzyż, a na dole napis "Wieczna pamięć".

Błochin, wieloletni szef komendantury NKWD, wykonywał wyroki śmierci od sierpnia 1924 do marca 1953 roku. Zabijał niemal codziennie. Rosyjscy historycy szacują, że własnoręcznie zastrzelił 10-15 tys. osób. To on zastrzelił marszałka Michaiła Tuchaczewskiego, byłego szefa NKWD Nikołaja Jeżowa i pisarza Izaaka Babla.

Na Cmentarzu Dońskim znajdują się również symboliczne groby ostatniego dowódcy Armii Krajowej, generała Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka" i zastępcy Delegata Rządu RP na Kraj Stanisława Jasiukowicza "Opolskiego". Obaj zmarli w sowieckich więzieniach. Prawdopodobnie zostali zamordowani.

Błochin po śmierci Stalina przeszedł na emeryturę. Za nienaganną służbę pochwałą żegnał go Ławrentij Beria. Zmarł w lutym 1955 roku.

eMBe/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »