- Obszar jest spory, a to oznacza również wysokie koszty takich prac. Muszą być one tym razem przeprowadzone zgodnie z najwyższymi standardami profesjonalnymi – wyjaśnia sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik. Jego zdaniem możliwe i konieczne jest zbadanie grobów we Włodzimierzu Wołyńskim.
- Strona ukraińska szukała szczątków swoich rodaków. Powiadomiono nas o pracach, kiedy się okazało, że w grobach znajdowane są przedmioty wskazujące, iż ofiary były Polakami – opowiada o przeprowadzonej 12 lat temu ekshumacji historyk. - Niestety, nasi partnerzy nie mieli doświadczenia w tego typu przedsięwzięciach i operacja nie była przeprowadzona w pełni profesjonalnie. Sposób przeprowadzenia ekshumacji sprawił, że wielu danych nie udało się ustalić – dodaje.
Andrzej Przewoźnik przytacza kilka hipotez na temat tego, kim mogły być ofiary. Mogli to być policjanci i urzędnicy zamordowani tuż po wejściu do miasta wojsk sowieckich w 1939 roku. Ale nie jest to pewne. - Sowieci po rozpoczęciu inwazji niemieckiej w 1941 roku masowo mordowali osoby, które z różnych przyczyn osadzono w więzieniach, a nie można ich było ewakuować w głąb Związku Sowieckiego. Mordów masowych we Włodzimierzu Wołyńskim dokonali również Niemcy w 1941 i 1942 roku, o czym świadczą relacje byłych mieszkańców - tłumaczy sekretarz ROPWiM.
Badania odnalezionych mogił zakończono 12 lat temu. Po wczorajszej publikacji "Rzeczpospolitej" sprawą ponownie zainteresował się Instytut Pamięci Narodowej. Obecnie może być łatwiej zidentyfikować ofiary mordu - powinno to ułatwić porozumienie dotyczące wymiany dokumentów archiwalnych podpisane wczoraj w Kijowie przez prezesa IPN - Janusza Kurtykę i szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy - Walentyna Naliwajczenkę.
sks/Rz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

