W piątek w Warszawie zaprezentowano raport Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Opracowanie pt. "Dostępność usług z zakresu zdrowia reprodukcyjnego w Polsce" porusza m.in. problem dostępu do legalnej aborcji i antykoncepcji, badań prenatalnych, edukacji seksualnej w szkołach.

Analizy zostały przeprowadzone na podstawie rozmów w telefonie zaufania oraz e-maili przychodzących do Grupy Edukatorów Seksualnych "Ponton". Respondentki skarżyły się w nich na brak możliwości korzystania z hormonalnej antykoncepcji, niemożność dokonania aborcji mimo spełnienia wymaganych warunków podanych przez ustawę o dopuszczalności przerywania ciąży, brak dostępu do badań prenatalnych, a także utrudnienia w skorzystaniu ze znieczulenia podczas porodu oraz brak możliwości cesarskiego cięcia na życzenie pacjentki.

Raport przedstawia także jako drażliwy problem kwestię antykoncepcji dla nieletnich kobiet i ich wizyt i ginekologów. Pacjentki skarżą się, że wiele razy spotykały się z odmową przepisania im środków antykoncepcyjnych. Karolina Więckiewicz z Federacji podkreśla, że w Polsce do tej pory nie ma ma żadnego aktu prawnego, który regulowałby kwestię korzystania przez małoletnich z poradnictwa antykoncepcyjnego i usług lekarzy ginekologów. - Zasady, które odnoszą się do małoletnich dziewczynek w zakresie ich dostępności do usług związanych z ich zdrowiem reprodukcyjnym, wynikają z ogólnych przepisów dotyczących wszystkich innych świadczeń zdrowotnych, a one nie dostrzegają tego, że jest to sfera bardzo szczególna – podkreśliła Więckiewicz.

Z kolei Wanda Nowicka, przewodnicząca Federacji oceniła, że polskie prawo naraża młode osoby na zagrożenia. - Przez wymaganą zgodę opiekuna młoda osoba nie będzie się zabezpieczać, zachoruje na HIV albo zajdzie w niepożądaną ciążę – ostrzegała.

Raport piętnuje także lekarzy, którzy środków antykoncepcyjnych nie chcą przepisywać ze względu na swoje przekonania religijne. Według raportu łamane są także prawa kobiet w okresie okołoporodowym. W trakcie ciąży kobieta ma m.in. prawo do trzykrotnego badania USG płodu, tymczasem z raportu wynika, że często termin wykonania USG w placówce publicznej przypada dopiero po terminie porodu.

Federacja z niepokojem zauważyła, że w Polsce spada liczna wykonywanych badań prenatalnych. "Lekarze pozwalają sobie na oskarżenia pod adresem pacjentek, sugerując, że jeśli wyniki będą niepokojące, kobieta zdecyduje się na aborcję, choć ustawa gwarantuje kobiecie w takiej sytuacji możliwość dokonania wyboru, włącznie z decyzją o aborcji z przyczyn genetycznych" – czytamy w raporcie.

Raport alarmuje również, że lekarze nazbyt często korzystają z tzw. klauzuli sumienia zawartej w ustawie o zawodzie lekarza, która pozwala im na powstrzymanie się od wykonania danego świadczenia zdrowotnego, jeśli jest to niezgodne z ich światopoglądem, np. gdy nie popierają seksu przedmałżeńskiego lub nie akceptują antykoncepcji ze względu na wyznawaną wiarę. Federacja przypomina, że w takiej sytuacji obowiązkiem lekarza jest odesłanie pacjentki do innego specjalisty, który zrealizuje jej oczekiwania.

eMBe/Gazetaprawna.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »