Polscy marynarze uratowali Francuzów, których jacht przewrócił się do górny dnem. Rozbitkowie uczestniczyli w regatach na trasie z Madery na Martynikę. Jeden z ich żeglarzy po wywróceniu się jachtu był uwięziony przez pewien czas w kabinie. Gdy udało mu się wreszcie wynurzyć, wraz z kolegami czekał na pomoc na kadłubie. Po nieco ponad trzech godzinach nadpłynęli Polacy, którzy Francuzów uratowali.
Rozbitkowie mieli duże szczęście, bo w pobliżu miejsca ich wypadku znajdował się statek Polskiej Żeglugi Morskiej m/s Polesie pod dowództwem kpt. ż. w. Mirosława Kieliszczyka. Polacy po odebraniu wiadomości z francuskiej stacji zmienili kurs i zwiększyli prędkość, by jak najszybciej zjawić się z pomocą.
„Nasz statek, z kapitanem i całą załogą polską udał się w kierunku tego jachtu, i uratował tych nieszczęśników, którzy czekali ze złamanym masztem i jachtem, który nie nadawał się od żeglugi” – mówi w rozmowie z Telewizją Trwam kpt. ż.w. Mirosław Folta.
Francuski armator jest wdzięczy Polakom. Polska Żegluga Morska otrzymała list, w którym czytamy:
„Chcielibyśmy złożyć serdeczne podziękowania kapitanowi Mirosławowi Kieliszczykowi, który wykazał się znakomitym manewrem aby nas uratować oraz całej załodze za profesjonalizm i gościnność po przyjęciu nas na pokład. Serdecznie dziękujemy również armatorowi Polskiej Żeglugi Morskiej”.
Francuzi popłynęli wraz z Polakami do najbliższego portu. Ich jacht pozostał na oceanie.
bjad/radiomaryja.pl
