Polityczna poprawność jest trucizną - zdjęcie
31.01.16, 09:35

Polityczna poprawność jest trucizną

8

Żydowska tradycja i filozofia zawsze ceniły prawdę. "Prawda jest podpisem (pieczęcią) Boga" czytamy w Talmudzie.

Europa Zachodnia - pozornie racjonalna, logiczna i oświecona - rozstała się z prawdą na skalę gigantyczną, przy pomocy tzw. "politycznej poprawności". Tę "polityczną poprawność" próbuje się przedstawić jako "kulturę i szacunek dla innych" (ostatnio Aleksander Gleichgewicht w artykule w GW).

Tymczasem "kultura i szacunek dla innych" są znane od dawna i stosowane przez ludzi wolnych, myślących samodzielnie i odpowiedzialnie. I te cechy nazywa się właśnie tak: "kulturą i szacunkiem wobec innych". Nie mają one wiele wspólnego z "polityczną poprawnością". Przeciwstawianie się rasizmowi i ksenofobii to jedna sprawa, a wkraczanie pod hasłem walki z rasizmem w obszar kłamstwa i szaleństwa, to całkiem inna sprawa.

"Polityczna poprawność" jest nie dla ludzi wolnych, ale dla niewolników: to KNEBEL, jaki się zakłada wolnej myśli i wolnemu słowu - najpierw pod presją pogardy, izolacji, napiętnowania, a później - pod karą zapisów w Kodeksie Karnym.

Najbardziej dobitnym i najnowszym przykładem konsekwencji politycznej poprawności jako oczywistej cenzury, wielkiego kłamstwa i bezgranicznego tchórzostwa była przed trzema tygodniami reakcja najpierw policji, później mediów, a na koniec władz niemieckich wobec masowych napadów na kobiety niemieckie przez przybyszów z krajów arabskich i Afryki. Zapamiętałem "politycznie poprawny" tytuł z portalu gazeta.pl"Zorganizowane grupy mężczyzn molestowały kobiety". Oto polska wersja niemieckiego kłamstwa, które tym razem miało krótkie nogi i musiało ustąpić pod presją kolejnych kobiet zgłaszających się na policję oraz twardego stanowiska niektórych policjantów.

Jednak publicyści (np. Dennis Prager w Townhall) przypominają, że już np. latach 1997-2003, w zaledwie jednym mieście brytyjskim (Rotherham o populacji poniżej 300 tysięcy) blisko 1500 dziewcząt i kobiet zostało zgwałconych przez gangi mężczyzn, z których prawie wszyscy byli imigrantami (głównie z Pakistanu) lub synami tych imigrantów.

Brytyjskie władze nabrały na ten temat wody w usta. Dlaczego?

Przed dwoma laty przyczyna została ujawniona: ponieważ sprawcy byli muzułmanami, władze brytyjskie bały się nie tylko nagłośniać te przestępstwa, ale także przeprowadzać dotyczące ich śledztwa. Przyczyną był strach, że zostaną oskarżone o islamofobię i rasizm. Nikt inny, tylko sama brytyjska minister spraw wewnętrznych, Theresa May stwierdziła w parlamencie brytyjskim, że "zinstytucjonalizowana polityczna poprawność" była odpowiedzialna za brak zwróceniem uwagi na masowe gwałty.

Tak to "polityczna poprawność" stosowana w sferze publicznej (przez polityków, media, administrację państwową, wymiar sprawiedliwości, szkoły) wygrywa z prawdą, by powodować bezkarność dla przestępców i krzywdę ludzi niewinnych. Tymi niewinnymi a krzywdzonymi ludźmi są nie tylko kobiety niemieckie, szwedzkie czy austriackie. Są nimi także kobiety ze społeczności przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu, które padają ofiarami tzw. "honorowych zabójstw" lub dziewczynki, które są podawane okrutnemu, krwawemu zabiegowi klitoridektomii (według The Guardiandotyczy to tysięcy dziewczynek w samej Wielkiej Brytanii). "Polityczna poprawność" każe ukrywać lub minimalizować informacje o tych zjawiskach. W jej imieniu lekceważy się prawa człowieka.

"Polityczna poprawność" jest trucizną, która funkcjonuje w krwiobiegu współczesnej myśli świata Zachodu i systematycznie zabija go kłamstwem. Zerwanie z polityczną poprawnością jest więc jednym z najważniejszych wyzwań naszych czasów. Nakazem uczciwości i logicznego, racjonalnego myślenia. Ale przede wszystkim - nakazem etycznym. Kontynuowanie politycznej poprawności, jej kultywowanie - jest receptą na katastrofę w każdej dziedzinie, do której "polityczna poprawność" wkracza. Nie da się ocaleć w kłamstwie. Nie da się przeżyć tej trucizny. Ci, którzy propagują i stosują "polityczną poprawność", mają krew na rękach i przyczyniają się do ludzkiej krzywdy.

To wszystko jest banałem, który aż poraża swoją oczywistością. Cóż jednak z tego, skoro "polityczna poprawność" jest także instrumentem terroru: większość ludzi woli się poddawać autocenzurze i milczeć na jej temat, niż być obiektem oskarżeń o rasizm, islamofobię, ksenofobię itd. Oskarżeń, które służą "politycznej poprawności" jako cyniczne narzędzia przemocy  i szantażu.

Paweł Jędrzejewski - Forum Żydów Polskich, 22 stycznia 2016

Komentarze (8):

anonim2016.01.31 10:02
Tak. Politpoprawność to zło. Ostatnio Staniszkis przestała być poprawna - klakierstwo rzuciło się na nią z siłą goryla. Kiedy jestem o to pytana, najczęściej odpowiadam "nie wiem". Intuicja (bo nie mam informacji z pierwszej ręki) podpowiada mi jednak, że PiS stworzy system prawny pozwalający na pełną personalną kontrolę (co wcale nie musi oznaczać realnej kontroli i zdolności rozwiązywania problemów). Nie będzie jednak owej „jedynie właściwej linii” w pełni egzekwował - pisze Jadwiga Staniszkis w felietonie dla tygodnika "Do Rzeczy". Odwrotnie, zobaczymy liczne wyjątki (z pańskiej łaski), a nawet prawo do koncesjonowanej krytyki (w mediach publicznych) w ramach – jak to nazywałam, opisując końcówkę komunizmu – „represywnej tolerancji”. Selektywnej i arbitralnie stosowanej. Głównie ze względów wizerunkowych. Jednak kluczowe elementy nowych rozwiązań wejdą w życie (ustawa o Trybunale, prokuraturze, mediach, sądach i policji). Chociaż może nastąpią w nich niewielkie poprawki i zgniłe kompromisy. Teraz zacznie się nowy etap realizacji pozytywnych (choć licho skalkulowanych) obietnic PiS. Mimo prób podejmowanych przez rozsądniejszych ludzi w rządzie postulujących, aby postawić głównie na rozwój, inwestycje i unormowanie stosunków pracy. PiS jest autentycznie zaskoczony reakcją Zachodu. Nie rozumie porównywania sytuacji Polski z tą panującą w Rosji. To zdziwienie jest efektem braku wiedzy, błędnego przekonania, że zwycięstwo w wyborach parlamentarnych także na Zachodzie pozwala na zawłaszczanie innych segmentów władzy. A gdy to niemożliwe natychmiast (TK), to wprowadzenie rozwiązań dyscyplinowania sędziów. Dziwię się, że prezes Kaczyński nie rozumie, iż nie siła wzmacnia aktualnie rządzących, ale właśnie podział władz. Potwierdzenie legalności działań większości przez niezależne (podkreślam – niezależne) sądy staje się sposobem ich uprawomocnienia. Wtedy rozkaz staje się prawem – jak powiedział w V w. n.e. pewien cytowany już przeze mnie „barbarzyńca”. Źródłem prawa nie jest wola, ale inne prawo i legalna procedura. Koncentracja władzy z osłabieniem podziału władz jest anachronizmem. Tak jak odwoływanie się do woli politycznej, a nie prawa. Tak jak odwracanie hierarchii i zmienianie aktów wyższego rzędu przez proste uchwały większości. Ta metodologia działania PiS przypomina metodę Putina. Jednak ten nigdy nie zasłaniałby się „ludem”, bo w Rosji ów „lud” (który – według bolszewików – nie wydobył z siebie poprzez konflikt „właściwego istnienia”) szybko zastąpiono awangardą. Podmiot zastępczy. I to trwa do dzisiaj. Nie wspominam nawet o żenującym spektaklu w mediach. Włączam telewizor – Jedynkę i Dwójkę – żeby zobaczyć, co się zmieniło. Na razie zapychanie dziur przez bezpieczne, „gierkowskie” audycje („Sprawa dla reportera”, program o gwiazdach). Profesjonalne autorki obu programów, które przeżyły już wiele zwrotów, wiedzą, że nie należy się angażować, aby przetrwać. Tyle jest do zniszczenia w mediach, że mam nadzieję, iż ominie to moją ulubioną radiową Dwójkę. Każde kierownictwo zmieniało tam proporcje między gadulstwem a muzyką. I jej rodzaj: dziś jest więcej tej ludowej. Jednak dotychczas wszystko później wracało do normy. Wierzę, że Barbara Stanisławczyk (pisałam ostatnio minirecenzję na obwolutę jej ciekawej książki o polskim konserwatyzmie) nie pozwoli na dewastację czegoś, co jest ważne dla wielu ludzi. Widać już niewielkie pęknięcia w rządzącej partii. I coraz więcej obszarów, gdzie tworzy się możliwości prawne, które albo posłużą kompromisowi, albo dalszej polaryzacji. Zależy od „woli” i interpretacji (jak choćby dotyczącej decyzji TK o „nieorzekalności” w sprawie wyboru przez PiS pięciu sędziów). Wszystko to już było w czasach komuny, gdy próbowano takimi gierkami zwiększać pole manewru rządzącej partii bez osłabiania efektu symbolicznego. To głupie, nieefektywne, upokarzające, prowadzące do straty energii. I niszczące ludzi, którzy w tym uczestniczą.
anonim2016.01.31 10:08
@TomaszJ: Staniszkis dla mnie nigdy nie była "poprawna" bo nigdy nie była wiarygodna - baba prowadziła zawsze grę i manipulowała opinią publiczną - na czyją korzyść czy niekorzyść to dla mnie akurat nieważne
anonim2016.01.31 10:12
Ciekawy artykuł, dziękuję - wydawałoby się że niewiele można dorzucić do wiedzy na ten temat, piszcie o poprawności politycznej jej przejawach i konsekwencjach jak najczęściej
anonim2016.01.31 10:27
@Justine Czego by nie myśleć o Staniszkis to całkiem dobrze opisała bieżącą sytuację: TK sparaliżowany, prokuratorzy właśnie zostali całkowicie podporządkowani ministrowi sprawiedliwości (ma to dobre strony... ma też złe), prokuratorzy dostali właśnie całkowity immunitet, a internet / telefony może być bez żadnych ograniczeń inwigilowany. To nazywasz wolnością? Jako wytłumaczenie słyszymy słowa Goebbelsa (padły z ust polityków !): kto nie ma nic do ukrycia nie musi się obawiać. I teraz wyobraź sobie ze przychodzi nakaz zaczarowania ludzi i przyjęcia znamienia bestii - nawet nie masz jak zaprotestować, ani z kim porozmawiać (bo telefony i internet są inwigilowane, prokuratorzy mają immunitet a TK nie działa). Myślisz ze to nie możliwe bo PIS jest katolicki ? Więc może niektórzy posłowie są - ale przypomnij sobie głosowanie w którym Jarosław wraz z dużą częścią PIS opowiedział się (tak tak) ZA aborcją- wtedy zrezygnował z funkcji marszałka Marek Jurek. PiS nie jest katolicki ! A co co wtedy głosowali, popadli z mocy prawa w ekskomunikę (nawet jeśli sami twierdzą co innego, albo mają to w nosie). W takim wypadku można spokojnie założyć ze i następnym razem opowiedzą się po stronie bestii. Sytuacja jest naprawdę bardzo bardzo niebezpieczna. Centrum władzy jest poza organami konst
anonim2016.01.31 10:32
zaczipowania a nie zaczarowania ;) ech... autokorekta
anonim2016.01.31 12:27
["Prawda jest podpisem (pieczęcią) Boga" czytamy w Talmudzie.] W Ewangelii Jezus też zakazuje krętactwa zwanego "poprawnością polityczną": "(...) Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi." (Mt 5:33-37) "Poprawność polityczna" to ZŁO w czystej formie.
anonim2016.01.31 13:56
"Żydowska tradycja i filozofia zawsze ceniły prawdę." :-O ? To dlaczego nadal nie uznali Pana Jezusa za Mesjasza? Z takim cenieniem prawdy...
anonim2016.02.1 11:44
Wasza wolnosc slowa konczy sie tam, gdzie ktos smie skrytykowac wiare albo Kosciol Katolicki. Wtedy nagle obowiazuje "poprawnosc polityczna", ze o tej instytucji zle sie nie wypowiada. Kazda krytyka staje sie nagle "brutalnym atakiem na wiare i KK".