Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji chce całkowicie zdekomunizować Policję. To oznacza, że kierownicze stanowiska stracą funkcjonariusze służący jeszcze w czasach PRL.

Plan oczyszczenia Policji został przedstawiony przez MSWiA pod koniec września. Mówił o nim wiceminister Jarosław Zieliński, powtarzając potem zapowiedzi w Szkole Policji w Szczytnie. Wszystko ma zostać przeprowadzone jeszcze do końca tego roku. Stanowiska mają utracić komendanci i ich zastępcy, naczelnicy wydziałów, kierownicy sekcji, dowódcy plutonów i kompanii.

Przeciwko pomysłowi rządowi rodzą się duże protesty, w tym "Solidarności". Choćby wielkopolski oddział NSZZ Policjantów napisał list do premier Beaty Szydło, apelując o zmianę decyzji. Policjanci piszą, że funkcjonariusze "przeszli pozytywną weryfikację, zanim dostali się do policji, wzorowo służyli przez 26 lat, a stanowiska kierownicze zajęli dzięki dobrej służbie i kwalifikacjom". "Nie liczy się doświadczenie ani profesjonalizm. To przejaw ewidentnego upolitycznienia policji, co jest ustawowo zabronione. Ci ludzie pracowali po 26 lat, zostali zweryfikowani i nikt nie ma prawa piętnować ich tylko dlatego, że przyszli do służby przed 1990 rokiem" - powiediał w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Andrzej Szary, szef wielkopolskiego policyjneog NSZZ.

Przy tym nie chodzi o jakieś masowe zwolnienia czy zmiany. W wyniku operacji dekomunizacji Policji stanowiska miałoby stracić około 700 osób z całej grupy 3500 policjantów, którzy zaczynali służbę w okresie PRL.

ol/rzeczpospolita.pl, fronda.pl