– Klaps nie jest postrzegany jako bicie dzieci – komentuje Monika Sajkowska, dyrektor Fundacji Dzieci Niczyje. – Widać przepaść między stosunkiem Polaków do bicia pasem a dawaniem klapsów. Tylko jedna trzecia uważa, że zdecydowanie trzeba ich zakazać.
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowuje nową ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. "Rzeczpospolita" dotarła do raportu przygotowanego na zlecenie Fundacji Dzieci Niczyje, który zostanie dziś przedstawiony w Ministerstwie. Jak wynika z raportu, 60 proc. badanych Polaków przyznaje rodzicom prawo do karcenia dziecka klapsem. Polacy zamiast zakazu klapsa, chcieliby wprowadzenia zakazu bicia dziecka pasem lub innym przedmiotem (92 proc.), bicia w twarz (90 proc.) oraz silnego bicia ręką (88 proc.). Z poglądem, że w ogóle nie powinno się stosować kar cielesnych, zgadza się 32 proc. respondentów.
Skąd wynika tak powszechne przyzwolenie dla klapsów wśród Polaków? – Bo nie kojarzy nam się z maltretowaniem. Wszyscy byliśmy wychowywani klapsami i uważamy, że dorosły, który ma władzę nad dzieckiem, posiada w ten sposób prawo do jej egzekwowania – komentuje Monika Rościszewska-Woźniak, psycholog z Fundacji Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego. Joanna Kluzik-Rostkowska, posłanka PiS i wiceprzewodnicząca Sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, uważa, że przyczyną jest niechęć Polaków do mieszania się państwa w sprawy rodziny. - Uważamy, że to będzie nieskuteczne albo przerysowane i za jeden klaps ktoś będzie chciał odebrać dziecko – mówi posłanka.
Tematowi przemocy w rodzinie poświęcił swój ostatni program Bronisław Wildstein. Zupełnie odmienne stanowisko od ustawodawców przedstawił w nim filozof, prof. Zbigniew Stawrowski. - Doceniam intencje ustawodawców, choć obawiam się, że nie wszystko przemyśleli. Przemoc jest naturalnym elementem naszego życia. Dotychczasowe rozwiązania prawne wydają się w zupełności wystarczające. Państwo ma prawo stosować przemoc i tak samo przemocy czasem musi użyć rodzic. Mamy tutaj do czynienia nie z pytaniem ile jeszcze zakazać, lecz która wspólnota jest pierwotniejsza i która może sobie uzurpować prawo do wychowania. Moim zdaniem tą wspólnotą jest jednak rodzina – mówi wykładowca UKSW.
TVP
Bronisławwildsteinprzedstawia
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

