W Polsce mniej akceptacji dla antykoncepcji niż w Egipcie!  - zdjęcie
17.04.14, 09:24Pigułki antykoncepcyjne (fot. Flickr)

W Polsce mniej akceptacji dla antykoncepcji niż w Egipcie!

24

Portal Natemat.pl nazywa dziś Polskę „konserwą” na skalę światową. Dlaczego? Jak wynika z badań PEW opublikowanych dziś w „Wyborczej”, Polska choć w wielu kwestiach wpisuje się w europejską średnią, to jednak okazuje się mocno konserwatywna w postrzeganiu na przykład zdrady.

Ale od początku – Centrum Badań PEW przeprowadziło sondaże w 40 państwach świata, pytając o takie kwestie jak homoseksualizm, aborcja, zdrada, antykoncepcja czy alkohol. I tak, jeśli chodzi o pozamałżeńskie romanse, to 71 proc. Polaków uważa je za grzech. Podobnie myślą Rosjanie czy Czesi, ale bardziej konserwatywni w tej kwestii są od nas Brytyjczycy (76 proc.) i Amerykanie (84 proc.).

Jak wynika z badań PEW, używanie antykoncepcji w zasadzie jest akceptowane – średnio jedynie 14 proc. ankietowanych uznało to za coś złego (ale już w Pakistanie czy Nigerii aż 50 proc. respondentów). Co ciekawe (a dla „GW” i Natemat.pl zapewne skandaliczne), Polska jest jedynym krajem w Europie, gdzie moralna nagana wobec antykoncepcji przekracza światową średnią. Aż 17 proc. Polaków uważa antykoncepcję za złą. „To więcej niż w Egipcie czy Jordanii” – czytamy w „Gazecie”.

Homoseksualizm za „moralnie naganny” uważa 44 proc. Polaków. Aborcję – 47 proc. Liberalni jesteśmy także w kwestii alkoholu – jedynie 17 proc. respondentów z Polski uważa, że picie to grzech. Surowiej na ten problem patrzą na przykład Hiszpanie, Włosi a nawet Rosjanie. Więcej o badaniach PEW czytaj TUTAJ

Beb/Wyborcza.pl 

Komentarze (24):

anonim2014.04.17 9:33
"Aż 17 proc. Polaków uważa antykoncepcję za złą." Czyli mamy 96% katolików, z czego "aż" 17% zgadza się z nauką Kościoła? Zaiste, betonowa konserwa :)
anonim2014.04.17 9:51
@man.of.Stagira To chyba jednak Ty masz problem z logiką :) Z Twojego rozumowania wynika, że jeśli ktoś nie akceptuje zdrady w małżeństwie (przytoczyłeś dane dotyczące zdrady, podczas gdy ja pisałem o antykoncepcji), to musi być katolikiem. Myślenie w stylu: "katolicy nie akceptują zdrady - Kowalski nie akceptuje zdrady - Kowalski musi być katolikiem". Gratuluję tęgiej głowy :)
anonim2014.04.17 11:44
Z tych badań wynika, że jesteśmy coraz mniej konserwatywni. Jak można pisać, że badania dowodzą, że Polacy nie akceptują antykoncepcji, a potem podawać wyniki badań, że tylko 14% nie akceptuje antykoncepcji?
anonim2014.04.17 12:04
@PawelBronowski - pytanie inne postawie - a po co w małżeństwie uzywać prezerwatywy?
anonim2014.04.17 12:32
14% uważa antykoncepcję za coś złego, wiec Polska jest konserwatywna... 44% uważa, że homoseksualizm to coś złego, wiec zdecydowana większość potępia homoseksualistów, nie wiem gdzie redaktorzy frondy uczyli się matematyki, ale powinni wrócić do podstawówki i jeszcze raz zająć się procentami. ;p Żeby było jasne, nie chodzi o ten artykuł, ale o wszystkie krytykujące homoseksualizm i antykoncepcje na tym portalu. ;)a
anonim2014.04.17 12:53
@arbiter Różnica między NPR a prezerwatywą jest istotna. Prezerwatywa to mechaniczna przeszkoda dla plemników, pozwalająca podejmować współżycie zarówno w czasie płodnym, jak i niepłodnym cyklu kobiecego, zazwyczaj bez konsekwencji poczęcia dziecka. Natomiast naturalne metody rozpoznawania płodności szanują okres płodny u kobiety, gdzie małżonkowie powstrzymują się od współżycia w czasie płodnym, jeśli z ważnych przyczyn odkładają poczęcie dziecka. Odsyłam do Encykliki "Humanae Vitae" Pawła VI, która dokładnie wyjaśnia zło moralne obezpłodnienia w akcie małżeńskim. Chociaż Encyklika ta ukazała się w 1968 roku to jej treść jest niezwykle aktualna dziś, wręcz uniwersalna. Przedstawia stosunek Kościoła do zagadnień prokreacji oraz wyjaśnia je. Ukazuje, iż zasady prokreacyjne wynikają z natury, samej istoty człowieka. A Jan Paweł II mówiąc i pisząc m.in. o rodzinie często odwoływał się właśnie do HV.
anonim2014.04.17 14:50
Obezpłodnienie to nie nowomowa, ale termin z Humanae Vitae Pawła VI, który pisząc o tym przytacza encyklikę Piusa XI Casti connubii. A obezpłodnienie za HV: może być "stałe lub czasowe", "wszelkie działanie, które - bądź to w przewidywaniu zbliżenia małżeńskiego, bądź podczas jego spełnienia, czy w rozwoju naturalnych jego skutków - miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego."
anonim2014.04.17 15:16
Moje wypowiedzi są nauką Kościoła zawartą w wielu dokumentach, z którą się zgadzam. Ale złem moralnym nie jest sama chęć zbliżenia małżonków, bo to Bóg "wymyślił" akt małżeński. Złem moralnym jest podjęcie go z intencją, czynem, który zaburza, hamuje, niszczy płodność (np. prezerwatywa, tabletki antykoncepcyjne), a więc nie szanuje płodności zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Kobieta jest płodna kilka dni w cyklu. Kiedy małżonkowie z roztropnym namysłem podejmują decyzję o odłożeniu poczęcia z ważnych przyczyn, podejmują współżycie tylko w okresie niepłodnym kobiety, a powstrzymują się od niego w czasie płodnym. Tym samym nie wpływają w żaden sposób na płodność kobiety, jak i mężczyzny. Akceptują ją i szanują, jako naturalną funkcję ich organizmów. Mocno polecam też zapoznanie się z Humanae Vitae, gdzie zagadnienia te opisane są w szerszym aspekcie i można naprawdę dobrze poznać nauczanie Kościoła.
anonim2014.04.17 16:09
@Orlowska "Tym samym nie wpływają w żaden sposób na płodność kobiety, jak i mężczyzny. Akceptują ją i szanują, jako naturalną funkcję ich organizmów." To tak, jakby rolnik jadąc przez pole rzucał nasiona tylko tam, gdzie ziemia jest nieurodzajna i małe prawdopodobieństwo, że będą plony, a potem mówił, że jest "otwarty na życie". Albo tak, jakby student siadał do biurka tylko gdy zgaśnie światło i twierdził, że jest bardzo "otwarty na wiedzę", ale niestety jest ciemno i nic nie widać. Albo jakby wystawiać panele słoneczne tylko w nocy i twierdzić, że jest się "otwartym na energię słoneczną". Albo jakby chodzić na koncerty tylko, gdy są odwoływane i twierdzić, że jest się "otwartym na muzykę". Tak samo małżonkowie współżyją w dniach niepłodnych i są "otwarci na życie". W skali mikro małżonkowie nie ingerują w płodność w trakcie współżycia. W skali makro małżonkowie tak manipulują momentami współżycia, żeby zminimalizować szanse przekazania życia. Z punktu widzenia fizyki: manipulują położeniem plemników w czasie, ale nie w przestrzeni.
anonim2014.04.17 16:16
@center - ciekawa argumentacja, ale czy słuszna? jakby nie patrzeć to Bóg tak zaprojektował kobietę i mężczyznę, że ona jest płodna okresowo, a on ciągle. Stąd też korzystanie z zaprojektowanego mechanizmu zgodnie z jego przeznaczeniem jest czymś dobrym, natomiast 'przerabianie' wg własnego widzimisie narusza patenty ;)
anonim2014.04.17 16:38
@Tek de Cart Bóg tak zaprojektował zęby, żeby się psuły. Czy jest niezgodne z Jego wolą używanie pasty z fluorem i chodzenie do stomatologa? Bóg tak zaprojektował ludzi, żeby chodzili po ziemi. Czy jest grzechem korzystanie z samolotu?
anonim2014.04.17 16:58
@Tek de Cart Sam nie wiem, czy słuszna. Jednak gdy czytam stanowisko kościelne w tej sprawie to coś mi zgrzyta i nie pasuje - właśnie to, co opisałem powyżej. Trochę to wszystko takie udawane: 1. "Jesteśmy bardzo otwarci na życie, nie ingerujemy w płodność", ale 2. "Stosujemy najnowszą technologię, analizujemy gęstość śluzu, mierzymy temperaturę, rysujemy wykres, nanosimy punkty, rozwiązujemy równanie różniczkowe, o teraz, teraz! Można uprawiać seks, bo nie będzie z tego dzieci, szybko zanim znowu będą dni płodne" - oczywiście z równaniem różniczkowym przesadziłem, ale chodzi o zastosowanie bądź co bądź super-naukowego podejścia do przeanalizowania wszystkiego co się da, a potem mówienie o metodach naturalnych. Jakby się dało, to by pewnie nawet endoskopem analizowali położenie komórek jajowych, czy jesteśmy w fazie płodnej i jajeczko dojrzało, czy nie. Bo wykres temperatury i analiza lepkości śluzu już teraz jest w ramach metod "naturalnych", mimo, iż powszechnie dostępne medyczne termometry do precyzyjnego mierzenia temperatury, to osiągnięcie technologii ostatnich 100 lat. Takie to wszystko sztuczne i naszpikowane technologią. Dużo młodszą niż prezerwatywy tak na marginesie.
anonim2014.04.17 17:02
@Tek de Cart Jeszcze dodam, że przypomina mi to stanowisko ortodoksyjnych Żydów, którzy w okresie szabatu nie mogą zapalać i gasić światła, więc konstruują specjalne "koszerne lodówki" w których światło zapala się z losowym opóźnieniem, aby udawać, że to niby nie oni zapalili tylko samo się zapaliło po jakimś czasie od otwarcia lodówki. Super-technologia w imię naturalności.
anonim2014.04.17 17:07
Jeśli ktos nie akceptuje, uważa za "zło" i "grzech" sprawę "naganną" antykocepcję, zdradę czy homoseksualizm, to znaczy li i tyle, że sam (pytany) tego nie robi. Mówimy o sprawach ze sfery życia prywatnego oraz o rzeczach legalnych, więc taka odpowiedź w ankiecie świadczy tylko o opinii jednostek na temat własnego życia prywatnego.
anonim2014.04.17 17:09
@center - są urządzenia badające płodność na podstawie np. kropli krwi czy moczu - więc jak najbardziej 'naukowo' można nawet w domowych warunkach to sprawdzić. Myślę że kluczowym pytaniem jest 'po co?' - papież w końcu napisał, że to małżonkowie mają rozeznać ile i kiedy mają mieć dzieci i że zachęca do wielkoduszności. Inne będzie podejście małżonków którzy dziecko traktują jako 'zagrożenie' dla ich kariery czy stylu życia, a inne którzy uważają dziecko za dar od Boga, cenny w każdych okolicznościach. Stąd inna będzie ich odpowiedź na pytanie 'po co?' (stosować NPR w tym przypadku) - jedni mogą z przyczyn 'prozdrowotnościowych' odrzucać antykoncepcję a stosować NPR żeby się 'zabezpieczyć' przed tym 'zagrożeniem' jakim jest dziecko, a drudzi mogą z przyczyn ekonomicznych czy psychologicznych uważać że w chwili obecnej ich sytuacja nie wskazuje na następne dziecko. Ich sumienie, ich rozeznanie. Kościół tylko wskazuje których metod można moralnie użyć.
anonim2014.04.17 17:15
@center Zgadzam się z wypowiedzią @Tek de Cart. I dodam, że stosowanie NPR opiera się w aspekcie biologicznym na poszanowaniu fizjologii człowieka, a więc także płodności. Ale nie tylko, bo w stosowaniu metod rozpoznawania płodności nieodłączna jest konieczność oparcia się na prawym, dobrze uformowanym sumieniu i planie Bożym na nasze życie. Jeśli te warunki są spełniane nie ma tu mowy o manipulacji. A Bóg dając ludziom płodność, podarował również rozum, i dlatego człowiek powinien postępować w sposób odpowiedzialny. Odpowiedzialny także w aspekcie rodzicielskim, rozrodczym, prokreacyjnym... . I tutaj Humanae Vitae mówi: "...ci małżonkowie realizują odpowiedzialne rodzicielstwo, którzy kierując się roztropnym namysłem i wielkodusznością, decydują się na przyjęcie liczniejszego potomstwa, albo też, dla ważnych przyczyn i przy poszanowaniu nakazów moralnych, postanawiają okresowo lub nawet na czas nieograniczony, unikać zrodzenia dalszego dziecka."
anonim2014.04.17 17:44
@Tek de Cart Nie chcę tutaj zamęczać zbyt długą dyskusją, ale jeśli masz ochotę to chętnie porozmawiam. "Myślę że kluczowym pytaniem jest 'po co?'", "odrzucać antykoncepcję a stosować NPR żeby się 'zabezpieczyć' przed tym 'zagrożeniem' jakim jest dziecko" No właśnie. Okazuje się zatem, że cała argumentacja kościelna dotyczy pytania: 'po co?', 'co jest moim celem?', 'czy chcę się zabezpieczyć przed zagrożeniem, czy mam chwilowe przyczyny ekonomiczne?' Oznacza to, że możliwe jest: 1. Stosowanie NPR w sposób dobry, np. z powodów ekonomicznych 2. Stosowanie NPR w sposób zły, gdy chcemy tylko "zabezpieczyć się przed zagrożeniem" 3. Stosowanie prezerwatyw w sposób dobry, np. z powodów ekonomicznych 4. Stosowanie prezerwatyw w sposób zły, gdy chcemy tylko "zabezpieczyć się przed zagrożeniem" Kościół jednak odrzuca prezerwatywy z innych powodów. Nie ze względu na pytanie 'po co?', bo punkt 3. pokazuje, że można stosować z powodów ekonomicznych. Kościół odrzuca prezerwatywy na gruncie tego, że są ingerencją w płodność. Ingerują w płodność, to prawda. Ale NPR jest ingerencją w płodność w inny sposób, zgodnie z analogią: Rolnik który rzuca ziarno tylko tam i tylko wtedy gdy nie urośnie nie ingeruje w płodność ziarna, nie uszkadza ziarna (nie stosuje prezerwatyw w analogii). On tylko wykorzystuje naturalne cykle przyrody (analogia do cyklów miesięcznych) i żyzność gleby tak, aby nie było plonów. Jednocześnie sam określa się jako "otwarty na życie". To prawda. Rolnik nie ingerował w płodność ziarna. Rzucił ziarno (nasienie) na glebę wtedy, gdy wiedział że nie wzejdzie, wcześniej dokonał bardzo skrupulatnych pomiarów aby upewnić się, że nie wyda plonów. Przepraszam za zbyt suchy i ścisły język, ale jestem niestety umysłem bardzo ścisłym i tak analizuję różne rzeczy.
anonim2014.04.17 17:53
@Orlowska "w aspekcie biologicznym na poszanowaniu fizjologii człowieka, a więc także płodności" - Pojęcie poszanowania jest bardzo nieprecyzyjne. Sądzę, że jest to słowo-wytrych. Zgodnie z tym leczenie antybiotykami jest nieszanowaniem fizjologii człowieka, bo jest ingerencją. "nieodłączna jest konieczność oparcia się na prawym, dobrze uformowanym sumieniu i planie Bożym na nasze życie. Jeśli te warunki są spełniane nie ma tu mowy o manipulacji" - Zgoda. Tylko pytanie: jaki jest ten plan Boży? Czy planem Bożym jest to, abyśmy podejmowali współżycie nierozerwalnie z otwartością na życie? Jeżeli tak, to gdzie zatem jest ta otwartość na życie, gdy najpierw podejmujemy wszelkie środki, które zminimalizują szanse przekazania życia?
anonim2014.04.17 18:51
@center Poszanowanie fizjologii układu rozrodczego to nic innego jak akceptacja naszego stanu płodności, życie zgodne z rytmem płodności, pielęgnowanie zdrowia narządów rozrodczych. Natomiast leczenie antybiotykami jest poszanowaniem fizjologii człowieka, jest dobre, jeśli jest wykonywane by naprawić uszkodzone zdrowie organizmu i jego fizjologii. Zgodnie z Twoją analogią: czy płodność człowieka jest chorobą? Czy trzeba w nią ingerować, leczyć ją? Nie, jeśli jest prawidłowa, czyli przebiega fizjologicznie. Należy do naturalnych funkcji człowieka, jak oddychanie czy wydalanie. A plan Boży? Cóż, chrześcijanin, katolik wierzący Bogu przez modlitwę, pracę nad sobą, ustawiczne nawracanie, sakramenty dąży do nieustannego pogłębiania relacji z Bogiem. Każdy ma swoją drogę i daną od Boga łaskę. Bardzo dużą rolę odgrywa tutaj właśnie prawidłowo uformowane sumienie człowieka. Rozpoznaje dzięki temu własną drogę, plan Boga... . Akt małżeński ma dwa nierozerwalne wymiary: zjednoczeniowy - czyli przyjemność, zjednoczenie ciał oraz rodzicielski - czyli przyjęcie dziecka, które ewentualnie może się począć. Taki powinien być akt małżeński - złożony z obu tych wymiarów. Sztuczna ingerencja w ciało człowieka, czyli wszelaka antykoncepcja powoduje rozdzielenie tych dwóch aspektów aktu. Eliminuje możliwość poczęcia dziecka. Natomiast metody rozpoznawania płodności korzystają z daru Boga, czyli zarówno okresów niepłodności, jak i płodności. Nigdy nie rozdzielają tych obu wymiarów aktu małżeńskiego. Małżonkowie współżyją w okresie płodnym rozpoznając go, gdy dążą do poczęcia, natomiast gdy odkładają współżyją w czasie niepłodnym w cyklu kobiety. A w npr nie podejmujemy wszelkich środków żeby zminimalizować szansę poczęcia, tylko korzystamy z naturalnego rytmu płodności jaki został stworzony przez Boga. NPR to nie tylko metoda na odłożenie poczęcia to niejako postawa życia. Kiedy odczytujemy w małżeństwie czas na dziecko odwołując się do Boga to korzystamy z płodnego okresu w cyklu kobiety. Kiedy odkładamy poczęcie z ważnych przyczyn to korzystamy z danego przez Boga okresu niepłodnego. Wtedy czas płodności w cyklu kobiety jest czasem oczekiwania na współmałżonka, czasem na okazywanie miłości na inne sposoby niż akt, to czas niejako tęsknoty za sobą... .
anonim2014.04.17 19:20
tak................................a jak masz trójkę dzieci zaburzenia hormonalne żyjesz od pierwszego do pierwszego a mąż jest niewierzący to co?
anonim2014.04.17 19:47
@Orlowska Jeżeli męczy Cię ta dyskusja, to możemy przerwać, bo wiem, że czasem zamęczam ludzi rozmową :) W okresie dni płodnych akt małżeński posiada dwa wymiary: zjednoczeniowy oraz rodzicielski, zgoda. W okresie dni niepłodnych akt małżeński posiada, ze względu na niepłodność, prawie wyłącznie wymiar zjednoczeniowy, wymiar rodzicielski jest dużo mniejszy ze względu na to, że jest mała szansa na poczęcie dziecka. Załóżmy, że mamy dwie pary małżeńskie: - Pierwsza para podejmuje współżycie bez względu na dni płodne, czy nie płodne i nie stosuje antykoncepcji ani NPR. - Druga para podejmuje współżycie wyłącznie w dniach niepłodnych stosując NPR Wtedy: - Pierwsza para realizuje wymiar rodzicielski i zjednoczeniowy w okresie dni płodnych oraz wymiar głównie zjednoczeniowy w okresie dni niepłodnych. - Druga para realizuje prawie wyłącznie wymiar zjednoczeniowy, natomiast przez to, że nie współżyje w dniach płodnych wymiar rodzicielski jest minimalny, bo płodność w tych dniach jest minimalna. Oznacza to, że pierwsza para będzie realizować oba wymiary: rodzicielski (w okresie dni płodnych) i zjednoczeniowy (w okresie dni płodnych i niepłodnych). Druga para natomiast będzie realizować prawie wyłącznie wymiar zjednoczeniowy (w okresie dni niepłodnych), natomiast wymiar rodzicielski będzie minimalny, bo płodność w dniach gdy współżyją jest minimalna.
anonim2014.04.17 20:19
@center Wymiar rodzicielski aktu nie jest wprost proporcjonalny do "ilości płodności" - to nie matematyka. Kobieta posiada dni płodne i niepłodne w rytmie swej płodności - taką stworzył ją Bóg. Dni te są tak samo ważne, dobre i potrzebne.Te dwa wymiary aktu realizowane są razem i w takim samym stopniu niezależnie okresu płodnego czy niepłodnego, po warunkiem nie tworzenia barier, np. używając prezerwatywy (wtedy nie odrywamy wymiaru rodzicielskiego od zjednoczeniowego). To w dużym uproszczeniu i skróceniu.
anonim2014.04.17 20:41
@Orlowska Tak myślałem, że dojdziemy do tej zasadniczej kwestii i możliwe, że tutaj już pozostaniemy przy swoich zdaniach. Według mnie para, która jest np. bezpłodna zupełnie nie realizuje wymiaru płodności. Wymiar płodności pochodzi od możliwości spłodzenia dziecka, para bezpłodna takiego dziecka spłodzić nie może. Podobnie para 65-latków (kobieta po menopauzie) też nie może realizować wymiaru płodności, bo nie mogą spłodzić dziecka. Tak samo para zdrowych małżonków, gdzie kobieta jest w 3 miesiącu ciąży nie realizuje wymiaru płodności podczas współżycia podczas ciąży, bo drugi raz w ciążę nie zajdzie, bo nie ma cyklu. Tak samo para małżonków, gdy kobieta ma dni niepłodne nie realizuje wymiaru płodności, bo jest niepłodna. Wymiar płodności wynika przecież z płodności, a nie z braku płodnośći. Trudno mówić o wymiarze płodności w przypadku bezpłodnej pary która zaadoptowała dziecko. Ta para realizuje wyłącznie wymiar zjednoczeniowy, aby razem trwać, realizować się w małżeństwie i wychowywać zaadoptowane dziecko. Podobnie pociąg seksualny w dni niepłodne został tak skonstruowany ze względu na wymiar zjednoczeniowy, który jest bardzo istotny dla małżeństwa i potomstwa. Nie służy wymiarowi płodności pociąg seksualny w dni niepłodne. Wymiar płodności pochodzi od płodności, a nie od braku płodności. Dlatego pociąg seksualny w dni niepłodne jest bardzo istotny, ale ze względu na bardzo ważny wymiar zjednoczeniowy, a nie ze względu na prawie nieistniejącą w tych dniach płodność.
anonim2014.04.28 12:55
@center - trochę dawno ostatno tu zaglądałem :( ale może jeszcze przeczytasz: wymiar płodności jest 'cykliczny' przez większą część życia kobiety - ale czy to oznacza, że współżycie w czasie 'niepłodnym' jest czymś złym? Nie. Boży plan zakłada taką płodność - stąd też realizowanie go nie może być czymś złym. Nie jej (ich) wolą i działaniem płodność została w danym momencie 'wyłączona'. Przecież nawet współżycie w okresie płodnym nie 'gwarantuje' poczęcia! Powołaniem małżonków jest zgoda na płodność - zarówno w całościowym aspekcie, jak i w konkretnych czynach. Miłość ma być całkowita (wyłączna), płodna i dozgonna - to przecież sobie przysięgają! Jeżeli zgadzasz się na odstępstwo w płodności (że małżonkowie mogą sobie pominąć płodność) - to dlaczego nie zgadzać się na zdrady? polecam też 2 swoje dłuższe teksty: http://apologetyka.katolik.pl/odnowa-kosciola/forum-teologiczne/193/1363-boza-koncepcja-malzenstwa http://apologetyka.katolik.pl/inne-polemiki/209/1377-grzech-onana