Polacy zarabiają mniej niż Węgrzy (14,2 tys.) i Estończycy (15 tys.), a z najbogatszymi trudno się nam porównywać - Szwajcarzy zarabiają niemal 7 razy więcej (93,2 tys.), a Norwedzy - 6 (81,5 tys.). Cóż, z zapewnień Tuska widać inny obraz polskiej rzeczywistości. Czyżby Polacy żyli w matriksie? A może to Zachód jest zły i sieje nieprawdę?
"Główną przyczyną niskiego poziomu płac nominalnych w Polsce jest zapóźnienie gospodarcze. Jak mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z PKPP Lewiatan, przedsiębiorcy muszą podnosić niską wydajność pracy, kupując nowe maszyny, urządzenia, linie technologiczne" - czytamy w "Rzeczpospolitej". I dodaje: "Nie mogą więc podzielić się z pracownikami całością zysków, muszą nadwyżki przeznaczać na inwestycje. Do tego mamy też niski poziom kompetencji pracowników".
Jak możemy sobie przypomnieć, polityka Donalda Tuska miała być polityką przyjazną zwłaszcza przedsiębiorcom, którzy mieli być koniem pociągowym polskiej gospodarki. Okazuje się, że z zapewnień Premiera nic nie zostało wykonane. Gorzej, polskie płace stały się najniższe od 1989 roku. Jedno można powiedzieć, obecny rząd jest najbardziej cynicznym bytem politycznym z jakim przyszło nam żyć. Gratulujemy efektywności.

