'Pójdziemy ścieżką prawdy, dokądkolwiek poprowadzi'. Watykan odpowiada na list abp. Viganò - zdjęcie
07.10.18, 13:11Zdj. Angmokio, CC BY SA 2,5, Wikimedia Commons

'Pójdziemy ścieżką prawdy, dokądkolwiek poprowadzi'. Watykan odpowiada na list abp. Viganò

Stolica Piotrowa wydała wczoraj komunikat, w którym odniosła się do zarzutów stawianych przez abp. Carlo Maria Viganò, byłego nuncjusza apostolskiego w Stanach Zjednoczonych. W oświadczeniu Watykan podkreśla m.in., że nie będzie tolerancji dla wszelkiego rodzaju nadużyć oraz ich tuszowania. 

Stolica Apostolska odpowiedziała tym samym na kolejny list abp. Viganò z oskarżeniami wobec Ojca Świętego oraz władz Watykanu. Były nuncjusz apostolski w USA sugeruje, że Watykan miał nie tylko być świadomy przypadków pedofilii, ale w dodatku nie reagował na zgłaszane przypadki nadużyć, próbował także je tuszować. Stolica Piotrowa zapewnia w komunikacie będącym odpowiedzią na list arcybiskupa, że sprawa kard. Theodore McCarrick, o którym Viganò wspomina w liście, jest dokładnie sprawdzana i władze Watykanu nie zignorowały jej. Według oświadczenia Watykanu, papież Franciszek miał skomentować ją słowami: 

"Pójdziemy ścieżką prawdy, dokądkolwiek nas ona poprowadzi". Stolica Apostolska podkreśla również, że "wszelkie nadużycia i ich tuszowanie nie będą dalej tolerowane", co tyczy się także wysoko postawionych duchownych.

W lipcu br. oskarżony o molestowanie seksualne nieletnich chłopców i kleryków amerykański kardynał Theodor McCarrick złożył dymisję z członkostwa w Kolegium Kardynalskim, a jego rezygnację przyjął papież Franciszek. Były nuncjusz apostolski w USA, abp Carlo Maria Viganò zarzuca Ojcu Świętemu, że od 2013 r. wiedział o nadużyciach i przypadkach molestowania, których miał dopuszczać się McCarrick. Arcybiskup oskarża papieża o to, że chronił kard. McCarricka. Jak przypomniał, sankcje podobne do tych, na które zdecydował się Franciszek, nałożył na McCarricka już poprzedni papież, Benedykt XVI. Zdaniem byłego nuncjusza, Ojciec Święty Franciszek od momentu rozpoczęcia pontyfikatu znał już opinię swojego poprzednika oraz władz Watykanu na temat amerykańskiego kardynała, a mimo to miał nie tylko chronić duchownego, ale również uczynić go swoim „zaufanym doradcą".

yenn/catholicnewsagency.com, Fronda.pl