Prof. Andrzej Nowak na antenie Radia Maryja mówił o obecnej sytuacji politycznej w Polsce. Wskazał, że widać współpracę wszystkich wrogów przemian w kraju.
"Ci, którzy chcą, żeby Polska funkcjonowała nadal, jako bierne popychadło polityki silniejszych, zachodnich sąsiadów mają potężne oparcie w tej trójcy politycznych sił w parlamencie. Mieli potężne oparcie w prezydencie Bronisławie Komorowskim, a teraz odwołują się do swoich mocodawców, zainteresowanych utrzymaniem takiego układu w Polsce, w istocie upodrzędniającego Polskę" - stwierdził.
"Tworzy to – można powiedzieć – zrozumiały sprzeciw zainteresowanych utrzymaniem starego, poprzedniego, utrwalonego systemu, w którym Polska była popychadłem. W zamian ci, którzy właśnie w takim kierunku zarządzali Polską, otrzymywali pochwały z salonów. Teraz skoro się to zmienia, to rządzący Polską muszą otrzymywać najsurowsze nagany" - dodał Nowak.
Historyk mówił także o roli prezydenta Andrzeja Dudy.
"Pan prezydent Duda uzyskał najsilniejszy możliwy mandat demokratyczny – od większości czynnego politycznie społeczeństwa polskiego. W tej większości jest niemała grupa ludzi, którzy chcą zgody narodowej, którzy chcą współpracy ponadpartyjnej. Zacietrzewienie opozycji skupionej właśnie w tej trójce, którą wskazał pan Bronisław Komorowski, a więc Nowoczesna, PO i PSL, w zwalczaniu zwycięskiej partii w wyborach i zwalczaniu, co gorsze, godności i urzędu prezydenta Rzeczypospolitej, czyni ideę zgody narodowej, współpracy ponad podziałami politycznymi, niezwykle trudną do zrealizowania" - stwierdził.
Uczony zaapelował też, by ograniczyć nieco emocje w debacie o polskiej sprawie. "Mamy dzisiaj dużo większe powody niż w roku 1791 czy 1792 do nadziei na to, że nasza sprawa, sprawa polskiej niepodległości, może zwyciężyć. Po pierwsze, nie grozi nam chyba bezpośrednio militarna interwencja. Po drugie, i to jest może jeszcze ważniejsze, ta histeria politycznie „europoprawnej” ideologii nasila się wraz ze słabnięciem faktycznych możliwości jej oddziaływania, ponieważ ci, którzy powołują się na nihilistyczne wartości, by zniszczyć narody, by zniszczyć suwerenność poszczególnych narodów, tracą poparcie w całej Europie, we wszystkich krajach" - powiedział.
"W związku z tym obawy związane z porównaniami do końca wieku XVIII nie muszą i nie powinny się potwierdzić. Przede wszystkim zależy to od nas samych, czy zdobędziemy się na wytrwałość w obronie naszej niepodległości" - ocenił wreszcie.
bjad/RadioMaryja.pl
