Wybór miejsca pod pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej od dawna budzi wielkie emocje. Decyzją Platformy Obywatelskiej ma stanąć w miejscu, które wskazuje na chęć swoistego „ukrycia” monumentu przed wzorkiem przechodniów. Na tym jednak nie koniec. Okazuje się mianowicie, że działka pod budowę pomnika ma nieuregulowany status prawny i jej dotychczasowy właściciel będzie musiał otrzymać wysokie odszkodowanie – w wysokości 5 mln złotych.

Nie byłby to problem, powiedziałbym nawet: jeśli trzeba, płaćmy 10, płaćmy 15 milionów, bo pomnik ofiar katastrofy musi powstać – i kropka! Sądzimy jednak, że cała sprawa może mieć drugie dno – jak zwykle obrzydliwe.

Pomnik smoleński jest od dawna przedmiotem cynicznej gry politycznej. Nie jest przypadkiem, że Platforma Obywatelska podjęła decyzję o jego budowie właśnie teraz, w roku wyborczym. I wydaje się, że wybór miejsca, które ma nieuregulowany status prawny nie jest żadnym przypadkiem.

Polacy nie lubią, gdy rząd wydaje duże pieniądze – to rzecz zrozumiała. A teraz będzie można wszem i wobec obwieszczać: zobaczcie, jaki ten pomnik drogi! Pięć milionów złotych na ofiary pijanego generała, który szalał w kokpicie! Skandal, do czego doprowadzi nas to pisowskie oszołomstwo?!

Tak to bez wątpienia zostanie przedstawione. Wszystko po to, by zohydzić Polakom sprawę smoleńską, by jeszcze bardziej zniechęcić naród do popierania dociekania prawdy. Platforma brnie w kłamstwa wszelkimi dostępnymi metodami, byle tylko ukryć to, co naprawdę stało się w kwietniu 2010 roku. 

bjad