Piotr Nisztor dla Frondy: Czarnecki, KNF i tajemnicza gra o wysoką stawkę - zdjęcie
15.11.18, 15:45

Piotr Nisztor dla Frondy: Czarnecki, KNF i tajemnicza gra o wysoką stawkę

Martyna Ochnik: Mamy do czynienia z kolejnym wstrząsem jakich doznaje od pewnego czasu polski rynek finansowy. Sprawa Get Back, którą Pan się zajmuje; teraz ujawniona rozmowa Leszka Czarneckiego z Prezesem KNF, propozycja korupcyjna – czy to się jakoś ze sobą łączy?

Piotr Nisztor: Nazwisko Leszka Czarneckiego od samego początku wybuchu afery Get Back ujawniało się w kontekście działalności tej spółki. Nic dziwnego, bo przecież to Czarnecki założył, a potem sprzedał Get Back funduszowi Abris. Ujawnienie przez Gazetę Wyborczą nagrania rozmowy Czarneckiego z przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego Markiem Chrzanowskim nie jest moim zdaniem przypadkowe. Leszek Czarnecki ma widać gigantyczny problem, skoro zdecydował się doprowadzić do dymisji szefa KNF, która bardzo krytycznie przyglądała się interesom i działalności podmiotów Czarneckiego umieszczając też jego spółki na liście ostrzeżeń.

Idea Bank?

Tak. To ta sama lista ostrzeżeń, na którą swego czasu wpisano Amber Gold. To poważny cios w interesy Leszka Czarneckiego.

Mnie w tej sytuacji zastanawia wiele rzeczy związanych z funkcjonowaniem interesów miliardera. Już w 2008 r. ujawniłem jego współpracę ze służbą bezpieczeństwa oraz dokumenty wskazujące na to, że był zarejestrowany jako TW a później jako kontakt operacyjny wywiadu PRL. Kilka lat później, kiedy Czarnecki kredytował zakup Rzeczpospospolitej przez Grzegorza Hajdarowicza, znalazłem się pierwszy na liście do wyrzucenia z tej gazety. Widać więc, że Leszek Czarnecki posługuje się metodami bezwzględnymi, brutalnymi i budzącymi wątpliwości etyczne.

Podejrzewam, że Czarnecki nagrał nie tylko spotkanie z Markiem Chrzanowskim, ale i wiele innych.

Taka myśl narzuca się sama. A jak Pan przypuszcza, jakie jeszcze spotkania mogły zostać zarejestrowane?

Trudno mi uwierzyć, by Czarnecki opuszczając siedzibę KNF i przechodząc na drugą stronę ulicy do NBP, aby spotkać się z Adamem Glapińskim szefem Banku Centralnego wyłączył wszystkie trzy dyktafony. Dlatego podejrzewam, że nagrań może być więcej.

Natomiast, że to nagranie ujawniono właśnie w momencie, kiedy interesy i plany Leszka Czarneckiego legły w gruzach, to przypadkowe być nie może.

Przy czym nie można pomijać samej treści nagrania, która całkowicie dyskredytuje Marka Chrzanowskiego. Mam nadzieję, że organa ścigania rzetelnie podejdą do sprawy, bo doszło do sytuacji, która nigdy nie powinna mieć miejsca – szef państwowej instytucji nadzorującej wręcza przedstawicielowi instytucji nadzorowanej wizytówkę swojego kolegi, prawnika, sugerując, że warto go zatrudnić w kontrolowanej spółce... To sytuacja moralnie skandaliczna. Czy jest też złamaniem prawa? To wyjaśni Prokuratura wraz z CBA. Moim zdaniem Marek Chrzanowski już nigdy nie powinien pełnić żadnej publicznej funkcji, zasiadać na jakimkolwiek stanowisku urzędniczym, mieć wpływ na jakiekolwiek decyzje.

A wracając do samego nagrania, zastanawia mnie coś jeszcze. Mam na myśli ten fragment, który Gazeta Wyborcza wycięła tłumacząc to koniecznością zachowania tajemnicy bankowej. Jak w takiej sytuacji dziennikarze mogą zasłaniać się tajemnicą bankową?! Tym bardziej, że z nieoficjalnych informacji wynika, że właśnie ten fragment jest kluczowy dla zrozumienia sytuacji Leszka Czarneckiego i mógłby rzucić światło na jego interesy. Kiedy rzecz dotyczy ważnych instytucji finansowych czy decydentów, nie wolno publikować materiału wyrywkowo.

Ciekaw też jestem jak Prokuratura poradzi sobie z badaniem wątku działalności Leszka Czarneckiego w Get Back. Wydaje mi się, że to aktywność śledczych w tej sprawie stała się katalizatorem ujawnienia nagrania. Bo o ile jest jasny związek między umieszczeniem Idea Bank na liście ostrzeżeń a rozmową Czarneckiego z Chrzanowskim, to w kwestii Get Back pozostaje jeszcze wiele do wyjaśnienia.

Czy interesy Leszka Czarneckiego zostaną kiedykolwiek prześwietlone tak, by dało się powiedzieć czy inne jego firmy działały zgodnie z prawem, to nie jest pewne. Sprawa o tyle też trudna, że nie jest tajemnicą, że Czarnecki większość czasu przebywa na Florydzie oraz że najprawdopodobniej posiada poza polskim także inne obywatelstwo.

Jakie?

Nie chciałbym na ten temat mówić.

Wydaje mi się, że wyjaśnienie afery Get Back i prawdopodobnej korupcji w KNF będzie dla organów ścigania poważnym wyzwaniem. Mówimy przecież o finansjerze, o stabilności sektora finansowego z jednej strony, a z drugiej o urzędnikach wywodzących się z obozu rządzącego. Będzie to zatem także ważny sprawdzian dla organów ścigania, czy poradzą sobie z tym lepiej niż za czasów PO i PSL. Nie wiemy jeszcze czy rząd Mateusza Morawieckiego ten egzamin zda, czy bez względu na uwarunkowania polityczne winni zostaną ukarani. Mam nadzieję, że tak się stanie, bo nie może być przyzwolenia na to, by sektorem finansowym trzęsła grupa cwaniaków, których jednym celem jest łupienie obywateli.

Nie zapominajmy o przekupnych urzędnikach.

Oczywiście. Gdyby organa ścigania sprostały postawionemu przed nimi wyzwaniu, rynek finansowy mógłby ulec oczyszczeniu i stać się transparentny. Wiemy przecież, że do dzisiaj nie został rozwiązany choćby problem tzw frankowiczów, który mocno dotyczy banków Czarneckiego. To przecież jego pełnomocnik Roman Giertych występuje w sprawach gdzie drugą stroną są ludzie, którzy zaciągnęli kredyty we frankach.

Wątków, które pojawiają się już w sprawie Get Back, a teraz wiążą się z tą najnowszą aferą jest wielka ilość.

Być może za rok, po wyborach parlamentarnych potrzebna będzie komisja śledcza do wyjaśnienia tej wielowątkowej sprawy, w której występują najwięksi gracze finansowi, ludzie o najpoważniejszych wpływach i koneksjach sięgających daleko poza granice Polski.

Ta właśnie ilość wątków przeplatających się, ściśle ze sobą splecionych, wiążących jedną sprawę z drugą, a może i z innymi, może też uniemożliwić rozwikłanie zagadki. Ale ufajmy...

No zobaczymy…. Dlatego jeśli w ciągu roku niewiele będziemy wiedzieli, nie zostaną postawione zarzuty osobom odpowiedzialnym za te przekręty, to chyba po wyborach warto byłoby wziąć pod uwagę powołanie komisji śledczej.

Politycy tzw opozycji domagają się tego już teraz, najlepiej dziś.

Muszę powiedzieć, że śledztwo w sprawie Get Back toczy się dynamicznie i widać, że organa ścigania działają sprawnie, lista osób podejrzanych wydłuża się, Prokuratura i agenci CBA pracują z zaangażowaniem. Na tej podstawie uważam, że komisja śledcza tymczasem nie jest potrzebna.

Chciałabym wrócić jeszcze do postaci Marka Chrzanowskiego, który podał się do dymisji niemal natychmiast po ujawnieniu zapisu ze spotkania z Czarneckim. Czy wobec zatajenia części nagrania dopuszcza Pan możliwość, że da się jakoś wytłumaczyć szefa KNF?

Nie, nie. Nie ma żadnych wątpliwości – Marek Chrzanowski jak widać nigdy nie powinien był zostać mianowany urzędnikiem państwowym. Ktoś kto składa propozycję o jakiej słyszymy, to bez względu na to czy usłyszy zarzuty czy nie, jest już całkowicie zdyskredytowany jako urzędnik państwowy. Komisja Nadzoru Finansowego poniosła wielką szkodę, a jej wizerunek mocno ucierpiał,

I tak już nadwątlony po Amber Gold...

Tyle że liczyliśmy na nową jakość. Jak widać Marek Chrzanowski był jednym z największych błędów „dobrej zmiany”. Czy takich pomyłek jest więcej, to się okaże. KNF to jedna z najważniejszych instytucji desygnowanych do dbania o bezpieczeństwo ekonomiczne państwa i całość naszych portfeli.

Czy nie sądzi Pan, że była to tzw. kombinacja operacyjna, mająca na celu zdyskredytowanie KNF?

Jestem przekonany, że Czarnecki doskonale zdaje sobie sprawę jak funkcjonuje świat i nie przypadkiem miał przy sobie trzy dyktafony.

Ale niezależnie od tego czy była czy nie była to prowokacja, sprawę Marka Chrzanowskiego można podawać jako anty-przykład funkcjonowania urzędów państwowych.

Dziękuję za rozmowę.