Fronda.pl: Na stronie sprawdzampolityka.pl wyborcy mogą zobaczyć, przypomnieć sobie przed wyborami, jak w czasie poszczególnych glosowań zachowali się kandydaci do PE. Bardzo często przy kluczowych głosowaniach w Sejmie mowa jest o dyscyplinie partyjnej. Czy rozpoczęta kampania społeczna ma doprowadzić do tego, że politycy zaczną ją ignorować?
Piotr Duda: Musimy robić wszystko, aby politycy bardziej bali się swoich wyborców niż szefów swojej partii. A dzisiaj tak nie jest. Żeby dostać się do Sejmu lub Senatu wyboru muszą dokonać wyborcy. Ale żeby taki ktoś znalazł się na
liście, musi go tam wstawić szef partii. I tu jest pies pogrzebany. Sprawdzam polityka pokazuje, że konkretne decyzje podejmowali konkretni ludzie, z imienia i nazwiska. Jeśli będą mieli świadomość, że dzięki takim narzędziom jak nasze będą musieli się tłumaczyć wyborcom ze swojego postępowania, to może bardziej stawią opór tzw. partyjnej dyscyplinie.
Paweł Graś w rozmowie z Moniką Olejnik stwierdził, że kampania społeczna "Solidarności" to przygotowanie części działaczy do startu w przyszłorocznych wyborach do Sejmu. Czy PO krytykując kampanię mówi o tajnym planie Solidarności?
A co ma mówić? Przecież nie przyzna, że Sprawdzam polityka to demokracja w czystej postaci. Przecież wybory są czasem weryfikacji polityków za ich dokonania. A strona jest narzędziem odświeżającym pamięć. Pamięć społeczna jest bardzo krótka, a my ją przywracamy. Być może to tak bardzo się nie podoba. Jeśli Graś jest dumny z głosowania za wydłużeniem wieku, lub wyrzuceniem 3,5 mln podpisów obywateli do kosza, to powinien się cieszyć z tej kampanii.
Kolejny zarzut jaki pojawia przy komentowaniu kampanii to to, że nie jest ona przeciwko kandydatom PiS. Dlaczego Solidarność nie krytykuje Prawa i Sprawiedliwości?
Gdyby choć jeden poseł PiS głosował za wydłużeniem wieku emerytalnego, lub za antypracowniczymi zmianami w kodeksie pracy znalazłby się na bilboardzie. Ale nie znaleźliśmy takiego. Koniec kropka. Jesteśmy niezależni.
Rozmawiała Agata Bruchwald
