Czeska inspekcja sanitarna zdecydowała o zniszczeniu 5 milionów polskich jajek. Dlaczego? To oficjalnie zagrożenie salmonellą. W październiku bowiem wycofano z Biedronki dwie partie jaj firmy Ferma Drobiu Woźniak. Czesi uznali, że trzeba chronić czeskich konsumentów i zniszczyli miliony jaj z Polski... Czy chodzi tu naprawdę o zdrowie, czy też jedynie o ochronę czeskich producentów jaj? Wydaje się, że właśnie to drugie. To nie pierwszy raz, gdy Czesi podejmują tak skandaliczne decyzje i po prostu niszczą naszą żywność. Unijne przepisy nie pozwalają im chronić swojego rynku w inny sposób, jak tylko marnotrawiąc polskie produkty...
Z drugiej strony - w październiku polskie jajka za skażone salmonellą uznano w kilku krajach europejskich. Firma Ferma Drobiu Woźniak ma obecnie zakaz eksportu jajek do Czech aż do czasu wyjaśnienia całej sprawy. Wcześniej już Holendrzy informowali o wykryciu salomenlli, a skażone jaja mogły trafić także do Skandynawii, Wielkiej Brytanii, Belgii i do Luksemburga. Jednak do Czech najprawdopodobniej ta feralna partia wcale nie trafiła...
Dlatego wydaje się, że Czesi wykorzystali po prostu okazję i zniszczyli polskie jaja, by chronić własnych producentów. Czeskie władze już wcześniej narzekały na importowanie polskich jajek, twierdząc, że nasi produenci na przykład źle je oznaczają lub stosują dumping cenowy, a zatem sprzedają jajka po zaniżonych kosztach, by wykończyć czeskich producentów i uzależnić konsumentów właśnie od polskich jajek. Jednak prawda jest taka, że z Czechami zawieramy takie same umowy, jak z innymi państwami - wszystko na podstawie przepisów Unii Europejskiej. A pamiętamy, że jeszcze w 2014 roku ujawniono tajną instrukcję dla czeskich służb sanitarnych od rządu, która nakazywała im bardzo szczególne kontrolowanie polskiej żywności...
ol/money.pl, Fronda.pl
