Sinead O'Connor zwróciła się do Bono o pomoc w nagłaśnianiu pedofilskiego procederu, którego ofiarą padły tysiące dzieci. Piosenkarka domagała się dokładnego, bezkompromisowego, szeroko zakrojonego śledztwa. Bono jednak zignorował Sinead O'Connor, co bardzo zezłościło artystkę.

 

"Jeśli chodzi o przedstawicieli Jezusa Chrystusa, którzy stają przed ludźmi i w obecności Ducha Świętego opowiadają kłamstwa w sprawie gwałcenia małych chłopców i dziewczyn, to powinni wiedzieć, że popełniają bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu, co jest niewybaczalne" - oznajmiła Sinead O'Connor. - Mam serdecznie dość tych wszystkich rockowych gwiazd - w tym Bono - które dziękują Bogu za nagrody Grammy, a kiedy potrzebna jest zażarta walka w obronie Jego honoru, chowają głowę w piasek - dodała. 

 

Ja się tylko zastanawiam, od kiedy Sinead O'Connor jest taką specjalistką od bluźnierstw przeciwko Duchowi Świętemu. Być może od czasu, kiedy wyszła na scenę i podczas transmitowanego na żywo "Saturday Night Live" potargała zdjęcie papieża Jana Pawła II? - Mamy wiarę w zwycięstwo dobra nad złem - skomentowała, szarpiąc na strzępy zdjęcie papieża. - Walczmy z prawdziwym wrogiem - dodała, rzucając fragmenty zdjęcia na podłogę. Miał to być protest artystki przeciwko tuszowaniu przez Watykan zbrodni molestowania dzieci przez księży w Irlandii. Zapytana po latach, czy nie żałuje tego, co zrobiła, odpowiedziała z zacietrzewieniem: "Do diabła, nie!".
 
 
To nie był koniec walki O'Connor z pedofilią w Kościele. W 2011 roku artystka apelowała do Benedykta XVI, aby ustąpił ze stanowiska, po tym, jak ujawniono skalę przypadków pedofilii wśród księży. - Gdyby Jezus był z nami, spaliłby Watykan. I uczyniłby to dla dobra papiestwa. (...) Prawdziwy chrześcijanin to osoba, która w każdej sytuacji zadaje sobie pytanie: 'Co zrobiłby Jezus?'. I zachowuje się tak, jakby zachował się Jezus. Jak organizacja, która przez dekady broniła swojego interesu i wynosiła go ponad prawa niewinnych dzieci, ma czelność mówić parafianom, co prawdziwi chrześcijanie powinni robić? - grzmiała. 
 
 
Oczywiście, problem pedofilii w Kościele jest niezwykle bolesny, ale kłamstwem jest zarzucanie Watykanowi, że tuszuje przypadki przestępstw, czy Janowi Pawłowi II, że tolerował pedofili w szeregach kapłanów. W ostatnich latach Kościół zrobił bardzo wiele, by rozwiązać, a przynajmniej ograniczyć skalę tego problemu. Problem w tym, że te dobre inicjatywy Kościoła nigdy nie są nagłaśniane z taką intensywnością, z jaką rozdmuchuje się przypadek każdego pojedynczego księdza-pedofila. Pominę też milczeniem fakt, że o Kościół i jego problemy najbardziej "troszczą się" ci, którzy - podobnie jak Sinead O'Connor - mają z nim niewiele albo nawet nic wspólnego... 
 

eMBe/Interia.pl 

fot. Oprah.com/Unrealitytv.com