Pastor Driscoll to również jeden z obecnie najbardziej kontrowersyjnych amerykańskich duchownych. Zdobył już łatkę "homofoba, mizogina i bigota", ale nie przeszkadza mu to nadal otwarcie głosić swoich poglądów. Podczas nabożeństwa 14 lutego nie powiedział słodkiego kazania o miłości, a za to jednoznacznie sklasyfikował najnowszy film Jamesa Camerona.
- Duchowość to demonologia – ostrzegał pastor. - To, że coś odnosi się do duchowości, nie oznacza, że jest dobre – wyjaśniał dodając, że "Avatar" zachęca do czczenia stworzeń zamiast Stworzyciela. Nazwał film najbardziej demonicznym i szatańskim, jaki kiedykolwiek widział, a reżysera Jamesa Camerona nazwał Belzebubem apostołującym fałszywej ideologii.
- Podczas gdy normalni ludzie wierzą w Boga, bohaterowie "Avatara" łączą się, i to dosłownie, z drzewami, zwierzętami, bestiami i ptakami, mówił pastor. To pogańska propaganda! - mówił pastor mniej lub bardziej świadomie powtarzając to, co watykański dziennik napisał blisko miesiąc wcześniej. "Film grzęźnie w duchowości połączonej z kultem natury" - pisali po premierze filmu krytycy z "L'Osservatore Romano".
W przeszłości James Cameron próbował zaistnieć nie tylko na polu popkultury. W 2007 roku nakręcił film dokumentalny na temat zainspirowanych przez siebie samego poszukiwań grobu Jezusa. Twierdził, że kości znalezione w jednej z grot to właśnie szczątki Jezusa i jego rodziny. Jednak sukcesu nie odniósł, bo "odkrycia" zostały szybko zdezawuowane. Izraelski profesor Amos Kloner, który znał dobrze stanowisko archeologiczne, na którym swój film kręcił Cameron, powiedział w "Jerusalem Post", że imię Jezus było bardzo popularne w czasach ewangelicznego Jezusa, podobnie jak imiona członków Jego rodziny. Powiedział też, że grób nie może należeć do pochodzącej z Galilei ubogiej rodziny Jezusa.
AJ/Blogs.seattleweekly.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

