63-letni Puillon został zastrzelony 11 września podczas protestu przeciw aborcji przed szkołą Owosso w Michigan. Był dobrze znany w środowisku obrońców życia. Jego zabójca, Harlan Drake, przyznał, że wybrał ofiarę ze względu na jej poglądy, z którymi "nie może się zgodzić".
- Jim Pouillon jest opłakiwany przez rodzinę, przyjaciół, wspólnotę i wszystkich obrońców pierwszej poprawki do konstytucji oraz dzieci nienarodzonych - czytamy w tekście rezolucji. Kongresmani składają też w dokumencie kondolencje rodzinie zmarłego. Przygotowali ją Republikanin Dave Camp oraz Dale Kildee z Partii Demokratycznej.
Portal Lifesitenews.com umieścił na swojej stronie internetowej analizę zachowania mediów po śmierci Pouillona. Zdaniem redaktora naczelnego portalu, Steve`a Jalsevaca, nastała osobliwa cisza i niewiele tytułów pamięta już co się stało 11 września. Zupełnie inaczej - twierdzi dziennikarz - niż po śmierci długoletniego lekarza - aborcjonisty George`a Tillera, kreowanego przez media głównego nurtu na męczennika zwolenników "prawa do wyboru".
JaLu/Lifesitenews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

