Stanisław Tym z każdym kolejnym felietonem dla „Polityki” baranieje coraz bardziej. Jeśli chodzi o poglądy na temat Kościoła katolickiego, to już nawet o głowę wyprzedza palikociarzy. Pod względem chamstwa i zjadliwości uczeń przerósł mentalnego mistrza.

 

Tym, jak wielu innych, od piątku gniewnych i oburzonych, zabrał na łamach „Polityki” głos w sprawie odrzuconych projektów ustaw o związkach partnerskich. I sięgnął po najcięższą artylerię, dukając coś o tolerancji, co to jest „dobrotliwą wyższością demonstrowania wobec innych, którzy nie zasłużyli sobie na pełnię praw należnych każdemu człowiekowi”. - Jeśli ktoś nie lubi ludzi, to niech się nie chowa za Pana Boga. Żaden Pan Bóg nie zasłużył sobie na takie traktowanie. Nie bardzo rozumiem, dlaczego prosta sprawa administracyjna, jaką jest zarejestrowanie się wspólnie z kimś, z kim się chce mieszkać, spędzać razem czas i cieszyć się życiem, musi być przez wierzącego w Boga katolika tolerowana – wydedukował Tym, tym samym (nomen omen) waląc kulą już nawet nie obok płotu, tylko hen daleko, daleko...

 

Bo dość będzie napisać, że związki partnerskie to nie jest „prosta sprawa administracyjna”, ale – jak przekonuje wielu ludzi Kościoła, na przykład ks. Robert Skrzypczak, „próba legalizacji grzechu ciężkiego”. Prostą sprawą administracyjną jest natomiast udzielenie swojemu homopartnerowi pełnomocnictw, w ramach których będzie on mógł robić to wszystko, czego niby teraz nie może (chociaż może, tylko domaga się regulacji tego ustawą).

 

Dostało się także ministrowi Gowinowi, który orzekł, że wszystkie trzy projekty są niezgodne z konstytucją. - Ogłaszam, że coraz więcej dzieci w Polsce rodzi się niezgodnie z konstytucją, coraz więcej ludzi przyjaźni się, kocha, tęskni i opiekuje się drugim człowiekiem w sposób kompletnie niezgodny z konstytucją – napisał Tym. I nie wiem tylko, czy felietonista „Polityki” tylko rżnie głupa, czy naprawdę ma problem z logicznym myśleniem. Bo czy fakt, że coraz więcej ludzi kradnie albo zabija oznacza, że mamy zalegalizować kradzież, tylko może ładniej ją nazwać, coś na zasadzie takiego eufemizmu, jak „związki partnerskie” - może pożyczenie czyjegoś mienia bez pozwolenia na czas nieokreślony?

 

Tym skrytykował również Adama Hofmana z PiS, który piątkowe głosowanie nazwał „zwycięstwem normalności”. - Pytam, czym według niego jest normalność? Związki partnerskie są faktem społecznym. Ja Panu Bogu bardzo współczuję z powodu takiego wyznawcy – napisał.

 

Jakiegokolwiek by nie mieć stosunku do Adama Hofmana, to tak mi się wydaje, że Panu Bogu trzeba raczej współczuć Tyma, bo chyba coś tu nie poszło po myśli Stwórcy. Na szczęście, Pan Bóg jest bardzo miłosierny i łaskawy, dlatego pan Tym może sobie dalej smarować nikogo nie bawiące felietony w „Polityce”.

 

Marta Brzezińska