– Nieważne, w której jesteście klasie, pewnie część z was chciałaby, by wciąż było lato i byście mogli pospać rano choć nieco dłużej. Znam to uczucie – mówił prezydent do prawie 56 milionów uczniów w całym kraju rozpoczynających nowy rok szkolny. Dodał, że gdy mieszkał w Indonezji, mama kazała mu wstawać o 4.30 rano.
Prezydent apelował do uczniów, by nie zniechęcali się drobnymi porażkami. Przypominał, że Michaela Jordana wyrzucili ze szkolnej drużyny, a pierwsza książka o Harrym Potterze była aż 12 razy odrzucana, zanim ktoś zdecydował się ją opublikować.
I choć przemówienie było apolityczne a administracja udostępniła jego treść dzień wcześniej, by rodzice mogli je ocenić, nie wszyscy pozwolili swoim dzieciom je oglądać. Już sama wiadomość o tym, że Obama wystąpi w telewizji na żywo i przemówi do uczniów w całym kraju, wywołała wrzenie w konserwatywnych środowiskach. Atmosferę podgrzał Departament Edukacji, sugerując, by po jego wysłuchaniu uczniowie napisali wypracowania pt. "Jak mogę pomóc prezydentowi".
Prawicowi komentatorzy ostrzegali, że Obama próbuje tworzyć wokół siebie kult jednostki i próbuje indoktrynować młodzież. – Jestem zbulwersowany, że pieniądze podatników będą przeznaczone na propagowanie socjalistycznej ideologii prezydenta Obamy – cytuje szefa Partii Republikańskiej na Florydzie Jima Greera "Rzeczpospolita". Zapowiadał on, że nie pozwoli swoim dzieciom wysłuchać apelu prezydenta.
Jego śladem chciało pójść wielu innych rodziców. W takich stanach jak Teksas, Minnesota, Missouri, gdzie dominują republikanie, szkoły zdecydowały, że mowy Obamy po prostu nie pokażą. Nauczyciele tłumaczyli, iż decyzję podjęli po otrzymaniu wielu telefonów od rodziców obawiających się "marksistowskiej propagandy".
Dopiero gdy Biały Dom opublikował treść przemówienia, niektórzy rodzice zmienili zdanie. – Po przeczytaniu tekstu uznałem, że moje dzieci obejrzą wystąpienie prezydenta. Tak jak, mam nadzieję, wszystkie dzieci – mówił wczoraj Greer. Mimo to przed szkołą w podwaszyngtońskim Arlington, gdzie przemawiał Obama, protestowało kilkadziesiąt osób. -Panie prezydencie, proszę trzymać się z dala od naszych dzieci – głosił jeden z transparentów, które przynieśli rodzice.
AJ/Rz/Wnd.com
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




