Oto moc Chrystusa! Watykan uznał nowy cud - zdjęcie
07.03.14, 17:18cud, fot. sxc hu

Oto moc Chrystusa! Watykan uznał nowy cud

12

Akcja serca Jamesa Fultona Engstroma przez 61 minut po porodzie była praktycznie zatrzymana. Ojciec udzielił mu chrztu w nagłej potrzebie. Rodzice sądzili, że nie ma już większych szans na przeżycie. Mimo to poprosili amerykańskiego arcybiskupa Fultona Sheena (1895 – 1979) o wstawiennictwo. Prośby zostały wysłuchane i Chrystus uratował chorego chłopca.

Wczoraj Kongregacja ds. Beatyfikacji i Kanonizacji orzekła, że uzdrowienie Enstroma jest „niewytłumaczalne”. Od tego momentu droga do beatyfikacji abp Sheena jest otwarta.

Matka chłopca, który ma dziś już ponad trzy lata, opowiada, że podczas walki o życie syna cały czas wzywała w duchu: „Fulton Sheen, Fulton Sheen, Fulton Sheen”. Lekarze uważali, że dziecka nie da się już uratować. Oczekiwano tylko na moment, w którym będzie można określić śmierć.

Jednak serce chłopca zaczęło bić ponownie. Dziecko zostało przewiezione do szpitala, gdzie okazało się, że mózg z powodu niedotlenienia może być poważnie uszkodzony. Spodziewano się, że spowoduje to ślepotę lub inny rodzaj trwałego kalectwa, w tym ograniczenie rozwoju umysłowego chłopca.  

Przez siedem tygodni, jakie dziecko spędziło w szpitalu, modliło się o jego zdrowie mnóstwo osób. Zaangażowano rodzinę, znajomych i lokalną szkołę. Modlitwy zostały wysłuchane. Kolejne badanie wykazało, że mózg małego Jamesa Engstroma jest zupełnie zdrowy. 

pac/kath.net

Komentarze (12):

anonim2014.03.7 16:46
Chwała Panu+
anonim2014.03.7 17:36
Chwała Panu!!! Teraz czas modlić się za nasza ojczyznę-Polskę!! PROŚCIE, A BĘDZIE WAM DANE. KOŁACZCIE, A OTWORZA WAM! Bogu niech będa dzięki!
anonim2014.03.7 18:18
@Vrok Zgadza się, ale choroba może też taką po prostu być... ;) ;)
anonim2014.03.7 18:39
Cieszę się!
anonim2014.03.7 19:59
habukak, cudem by było gdyby Pan Bóg obdarzył cię rozumem. Co tam odrośnięta głowa czy ręka w porównaniu z tym! Myślę, że wszyscy wyznania ateistycznego z Frondy zmieniliby wiarę
anonim2014.03.7 20:09
a według siebie?
anonim2014.03.7 20:18
habukak, przecież zdajesz sobie sprawę, że tzw ateisci z Frondyndy swoje wpisy opierają co najmniej na niechęci a głównie na nienawiści do Kościoła. To żadni ateiści to zwykli bolszewicy, a "wyznania ateistycznego", bo sączą jad i śmierdzą siarką.
anonim2014.03.7 20:40
ale ja teraz nie o tobie pisałem
anonim2014.03.7 21:37
No tak, dziecko uratował "cud Fultona", a nie bohaterscy lekarze którzy przez ponad godzinę utrzymywali dziecko sztucznie przy życiu aby ponowić akcję serca. To Bóg musiał jeszcze raz wykrzesać "iskierkę życia" którą dziecko straciło, to nie lekarze reanimowali dziecko raz po raz i nie podawali mu adrenaliny / epinefryny. To Bóg tchnął w niego życie, to nie lekarze wsadzili je do inkubatora by podawać tlen. To Bóg "trzymał jego duszę na uwięzi", lekarze wcale nie użyli nowatorskiej metody zamrażania ciała by nie doszło do poważnych uszkodzeń mózgu.
anonim2014.03.8 0:15
Dobra wiadomość:)Chwała Panu+
anonim2014.03.8 12:15
:)
anonim2014.03.8 20:12
@AaleksanderVI "bredzisz.. to nie ma znaczenia" Byłeś na miejscu więc pewnie wiesz lepiej od samego Pana Boga co się wydarzyło. "Bez tych wszystkich "lekarskich" czynności" Mogę wiedzieć dlaczego słowo "lekarskich" wstawiasz w cudzysłów? Implikujesz że podawanie adrenaliny, sztuczne oddychanie, inkubacja to nie są lekarskie czynności? Czy może nie wiesz jak używać rodzimego języka? " cud miałby miejsce. To właśnie Jego wstawiennictwo dało życie na nowo , a nie konowały." To przestań się leczyć i nigdy nie idź do szpitala, Bóg na pewno pomoże takiemu szanującemu pracę innych katolikowi :) Fulton Sheen został po prostu wywindowany do świętości z potrzeby. Bo tradsi zachwycali się jego radykalnymi poglądami, obecnością na wizji, parciem na szkło. Taki sam "marketing" wizerunkowy przechodziło wielu świętych beatyfikowanych w ekspresowym tempie np. Matka Teresa z Kalkuty. Fakt że ich działania w rzeczywistości nikomu nie przynosiły prawdziwej ulgi w postaci lekarstw i realnej pomocy, materialnej, którą fanatycy gardzą, pokazuje że ludzie wierzący zwyczajnie potrzebują wierzyć w cuda, a żeby wierzyć w cuda muszą być przekonani że te non-stop są dokonywane. Anglojęzyczny, katolicki portal na którym przeczytałem w miarę bezstronny artykuł miał więcej przyzwoitości od Frondy i wskazał na wszystkie okoliczności owego "cudu" (jak sam zresztą wskazuje w nagłówku: "alleged miracle"), optując jednocześnie za tym że cud rzeczywiście się wydarzył. https://www.catholic.org/saints/story.php?id=46838