Pomysłodawcą jest profesor etyki, Jurgen De Wispelaere z Uniwersytetu w Montrealu. - To zaradziłoby wątpliwościom rodziny, która nie potrafiłaby zaakceptować tego, że dawca był rzeczywiście dawcą. Dzięki temu łatwiej byłoby im znieść to, że ich krewny został dawcą organów – twierdzi.
Pomysł jest prosty: osoba, która zgłasza się jako potencjalny dawca, podpisuje się na oświadczeniu razem z członkiem rodziny, który będzie upoważniony do ulgi podatkowej po jego śmierci. Otrzyma ją pod warunkiem, że części ciała donatora rzeczywiście zostaną dostarczone do odpowiedniej placówki służby zdrowia.
Zdaniem De Wispelaere nie ma to nic wspólnego z handlem organami. - Tu nie ma rynku, ponieważ nie ma konkurujących ze sobą cen. Ulga jest uniwersalna i znacznie bardziej umiarkowana, niż cena na czarnym rynku. Nie zależałaby też od tego, ile organów przekazano – twierdzi naukowiec.
W takim razie, co to za interes?
sks/Cmaj.ca
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

