56-letnia Teri Roberts dostała 12 grudnia minionego roku objawów wyglądających na przeziębienie. Jej stan jednak bardzo szybko się pogarszał; wkrótce Roberts straciła przytomność. Lekarze ocenili, że nie ma dla niej w zasadzie żadnej nadziei. Zdiagnozowali syndrom szoku toksycznego wywołany przez streptokoki. Już 21 grudnia powiedzieli rodzinie chorej kobiety, że są tylko dwa wyjścia: amputować jej wszystkie kończyny, albo odłączyć ją od aparatury pomagającej jej oddychać i pozwolić, by umarła w hospicjum.
Rodzina zdecydowała, że trzeba odłączyć aparaturę. Krewni nie wiedzieli jeszcze, że nie będzie to potrzebne, bo zdarzy się prawdziwy cud. Dosłownie na kilka godzin przed planowanym odłączeniem, Teri Roberts otworzyła oczy. 56-letnias kobieta będzie wymagać jeszcze długiej rekonwalescencji, ale lekarze prognozują, że będzie mogła chodzić, a nawet kierować samochodem.
pac/life news
