Jak zapobiec szybkiemu wzrostowi populacji w Afryce? - zastanawiali się uczestnicy konferencji w stolicy Ugandy, Kampali. Omawiając "planowania rodziny na gruncie krajów afrykańskich" nie wymyślili nic nowego. "Planowanie rodziny" według amerykański i europejskich "ekspertów" od zaludnienia oznacza zapewnienie darmowej antykoncepcji. Prezydent Stanów Zjednoczonych, Barack Obama chce podzielić 12 mln dolarów między Ugandę, Etiopię, Nigerię, Senegal, Tanzanię i Kenię.

Te kraje dostaną pieniądze pod jednym warunkiem. Muszą przekonać ofiarodawców o swoich staraniach na rzecz spowolnienia przyrostu naturalnego. Komentatorzy wskazują, że polityka pierwszego czarnoskórego prezydenta USA jest pokazaniem, że radykalnie odchodzi on od działań swojego poprzednika G.W. Bush'a. Były prezydent USA w 2001r. reaktywował tzw. politykę z Mexico City. Podczas jej obowiązywania rząd USA nie mógł wspierać finansowo tych klinik i instytucji, które dokonywały zabiegu aborcji lub prowadziły doradztwo w tej dziedzinie.

Prezydent Obama już kilka dni po zaprzysiężeniu zniósł obowiązujący dotychczas zakaz. To odcięcie od polityki Bush'a wywołało wielkie zadowolenie ugrupowań liberalnych przy jednoczesnych protestach środowisk prolife. Po decyzji o przyznaniu pieniędzy dla krajów afrykańskich na darmową antykoncepcję, amerykańscy obrońcy znów podnoszą protest.

W Ugandzie na jedną kobietę przypada 6,7 dzieci. Wskaźnik przyrostu naturalnego wzrasta o 3,2% w skali roku. To jeden z najwyższych wskaźników na świecie. Mimo tego o zaniechanie takiej pomocy, jaką proponuje amerykańska administracja apelowali w Rzymie podczas niedawnego Synodu Biskupów dla Afryki tamtejsi hierarchowie.

 

eMBe/AFP/Lifesitenews.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »