O. Jacek Salij: Prorok Ezechiel i odwiedziny z kosmosu? - zdjęcie
14.06.21, 14:57fot. pixabay.com

O. Jacek Salij: Prorok Ezechiel i odwiedziny z kosmosu?

13

Mniej więcej pół wieku temu Erich von Däniken zaczął popularyzować tezę, że byliśmy wielokrotnie odwiedzani przez przybyszów z kosmosu. Chociaż kompetentni naukowcy – poza nielicznymi wyjątkami – nie traktują jej poważnie, to przecież teza ta była w mass mediachprzedstawiana na tyle często, że chyba nam wszystkim kojarzy się z tajemniczymi rzeźbami z Wyspy Wielkanocnej, megalitami z Stonehenge, menhirami z Bretanii czy z kilometrowymi oznakowaniami z pustynnego płaskowyżu Nazca.

Zwolennicy tej tezy pokazują dla jej potwierdzenia wyryte w kamieniu postaci, ich zdaniem, łudząco przypominające współczesnych kosmonautów, oraz starodawne rysunki skalne przedmiotów przypominających rakiety. Dowodów na to, że wielokrotnie odwiedzali nas różni kosmici, dopatrują się w mitach i opowieściach, które mówią o dziwnych postaciach przychodzących w gościnę do ludzi, o wozach ognistych, które pojawiały się lub odlatywały wśród szumu i ognia, o różnych tajemniczych podarkach lub zagrożeniach, za którymi stać mieli przybysze z kosmosu.

Fakty są niezależne od naszych poglądów

Poglądy Dänikena nie zdobyły sobie rangi poważnej teorii naukowej, toteż zwolenników mają niewielu. Jednak niedawno poprosił mnie o pomoc ktoś, kto po lekturze książek Dänikena zaczął mieć problemy z wiarą. Rozmowy na ten temat staram się prowadzić w duchu szacunku dla faktów. Obowiązek taki jest nie tylko postulatem rozumu – wynika on również z naszej wiary, że Bóg jest Panem całego świata, toteż wszystko, co się w nim dzieje, podlega Jego opatrzności. Choć odwiedziny rozumnych istot z kosmosu wydają się nam kompletnie nieprawdopodobne, jednak absolutnie wykluczyć ich nie można.

Nasza wiara natomiast, i trzeba to podkreślić z całą mocą, nie ma żadnego interesu w tym, żeby wypowiadać się na temat istnienia lub nieistnienia pozaziemskich cywilizacji ani – w przypadku jeżeli one jednak istnieją – żeby podejmować pytanie, czy ich przedstawiciele kiedykolwiek nas odwiedzali. Starajmy się jedynie nie tworzyć faktów, ani – nawet jeżeli nic o nich nie wiemy – z góry im nie zaprzeczać. Nie bójmy się również w obliczu pytań i problemów, które nas przekraczają, mówić po prostu: Nie wiemy.

Główne tezy Dänikena są niezgodne z chrześcijańską wiarą. Twierdzi on bowiem, że religia swoje zaistnienie zawdzięcza kosmitom. Ponieważ w zakresie rozwoju techniki – brzmi jego podstawowy argument – wyprzedzali oni ludzkość o całe epoki, bezpośredni świadkowie ich wizyt uznali w owych pozaziemskich przybyszach jakichś bogów i z czasem pamięć o nich utrwaliła się w postaci kultu religijnego. Słowem, początki religii są przez niego wyjaśniane w duchu skrajnie materialistycznym.

Ognisty rydwan z Księgi Ezechiela

Odsuńmy na bok ideologiczne interpretacje Dänikena i postawmy proste pytanie: Czy są jakieś poważne argumenty przemawiające za tym, że nasza Ziemia była odwiedzana przez pozaziemskich kosmonautów? Czy biblijne opisy wydarzeń na górze Synaj (por. Wj 19,16–19), wniebowstąpienie proroka Eliasza (por. 2 Krl 2,1–13), a zwłaszcza opis rydwanu Bożego z Księgi Ezechiela każą na to pytanie odpowiedzieć twierdząco?

Przypatrzmy się owemu rydwanowi, tak jak go widział prorok Ezechiel: „Patrzyłem, a oto wiatr gwałtowny nadszedł od północy, wielki obłok i ogień płonący oraz blask dokoła niego, a z jego środka promieniowało coś jakby połysk stopu złota ze srebrem, ze środka ognia. Pośrodku było coś, co było podobne do czterech istot żyjących. Oto ich wygląd: miały one postać człowieka. Każda z nich miała po cztery twarze i po cztery skrzydła. Nogi ich były proste, stopy ich zaś były podobne do stóp cielca; lśniły jak brąz czysto wygładzony. Miały one pod skrzydłami ręce ludzkie po swych czterech bokach” (Ez 1,4–8).

W rydwanie znajduje się jednak Ktoś Najważniejszy, dla proroka niewidzialny. Owe cztery istoty zachowują się wobec Niego w sposób pełen czci: „Nad głowami tych istot żyjących było coś jakby sklepienie niebieskie, jakby kryształ lśniący, rozpostarty ponad ich głowami, ku górze. Pod sklepieniem skrzydła ich były wzniesione, jedno obok drugiego; każde miało ich po dwa, którymi pokrywały swoje tułowie. Gdy szły, słyszałem poszum ich skrzydeł jak szum wielu wód, jak głos Wszechmogącego, odgłos ogłuszający jak zgiełk obozu żołnierskiego; natomiast gdy stały, skrzydła miały opuszczone. (…) Taki był widok tego, co było podobne do chwały Pańskiej. Oglądałem ją. Następnie upadłem na twarz i usłyszałem głos Mówiącego” (Ez 1,22–24.28).

Kto chciałby w wizji proroka Ezechiela dopatrywać się kryptoreportażu z lądowania kosmitów, musiałby zniszczyć to, co w tekście tym jest najistotniejsze: jego przesłanie religijne. Przypomnijmy sobie historyczny moment, w którym Ezechiel pisał swoją księgę. Dopiero co lud Boży zaznał klęski, która wydawała się ostateczna i nieodwracalna: nie tylko utracił własne państwo, nie tylko ludność została zdziesiątkowana i uprowadzona, nie tylko cały kraj został zrujnowany i splądrowany, ale samo jego serce – świątynia jerozolimska, jedyna na świecie świątynia Boga prawdziwego, będąca poniekąd sakramentem życiodajnej i opiekuńczej obecności Boga wśród swojego ludu – została zbezczeszczona i zburzona. Wszystko wskazywało na to, że z tej klęski naród już się nie podniesie.

W obrazie ognistego rydwanu Bóg – przez proroka Ezechiela – ogłaszał nadzieję, której nikt się wtedy nie spodziewał: Na ziemi wygnania jest On tak samo blisko swojego ludu, jak był w Świętym Świętych w Jerozolimie! Przecież w Jerozolimie był On nie ze względu na tamto miejsce, ale ze względu na lud, który sobie wybrał i z którym zawarł przymierze! Teraz będzie On ze swoim ludem w kraju wygnania i On sam dopilnuje tego, żeby niewola trwała krótko: „Tak mówi Pan Bóg: Wprawdzie wygnałem ich pomiędzy narody i rozproszyłem po krajach, jednak przez krótki czas będę dla nich świątynią w tych krajach, do których przybyli” (Ez 11,16).

Jeśli uważnie wczytamy się w opis Bożego rydwanu, łatwo zauważymy, że jest on pełen odniesień świątynnych. Przede wszystkim jest to rydwan „Chwały Pańskiej” (kabod Adonai), czyli osobistego, pełnego miłości udzielania się Boga swojemu ludowi. O chwale Pańskiej, wypełniającej Namiot Przymierza, a później Święte Świętych Biblia mówi tak często, że nietaktem z mojej strony byłoby podawanie odnośników.

Świątynność ognistego rydwanu podkreśla również to, że obecne są w nim cztery potężne, tajemnicze istoty. Przypomnijmy, że Bóg spotykał się z Mojżeszem i rozmawiał z nim „sponad przebłagalni i spośród cherubów, które są ponad Arką Przymierza” (Wj 25,22; por. Lb 7,89). Cheruby to jakby żywy tron, na którym zasiada Stwórca i Pan całego stworzenia: „Pan króluje, drżą narody; zasiada na cherubach, a ziemia się trzęsie” (Ps 99,1); „Panie, Boże Izraela! Który zasiadasz na cherubach, Ty sam jeden jesteś Bogiem wszystkich królestw świata. Tyś uczynił niebo i ziemię” (2 Krl 19,15).

Natomiast objawienie się Bożego rydwanu to jakby Boża odpowiedź na prośby, które zanosił do Boga Psalmista: „Posłuchaj, Pasterzu Izraela, Ty, co jak trzodę wiedziesz ród Józefa. Ty, który zasiadasz nad cherubami, zabłyśnij, przed Efraimem, Beniaminem i Manassesem! Wzbudź Twą potęgę i przyjdź nam na pomoc!” (Ps 80,2).

Aż nie chce się wierzyć, że ktoś, interpretując tę wyjątkowo logiczną wizję, mógł się w owych cherubach dopatrzeć kosmitów! Przecież nawet człowiek niewierzący – jeśli chce odczytać ten tekst zgodnie z intencją autora – nie będzie zaprzeczał, że jest to tekst religijny.

Dopowiedzenie

Ale bądźmy dociekliwi. Może jednak opis ognistego rydwanu jest przynajmniej pośrednio świadectwem tego, że jacyś goście z kosmosu nas odwiedzali? Kto wie, może właśnie dzięki takim wydarzeniom prorok miał do dyspozycji pojęcia i obrazy, które ułatwiły mu sformułowanie jego religijnego przesłania?

Otóż jeżeli naprawdę byliśmy odwiedzani przez jakieś rozumne istoty z kosmosu, to z punktu widzenia naszej wiary nie widać przeszkód, ażeby w opisie ognistego rydwanu – pamiętając o ściśle religijnym sensie tego opisu – odbiło się to jakimś echem w jego literackim kształcie. Owszem, tak być mogło. Wydaje się to jednak bardzo mało prawdopodobne.


Jacek Salij OP

"W Drodze" nr. 8/2012 

Komentarze (13):

Deniken2021.06.15 8:29
miał obsesję na punkcie kosmitów.
tomasz-2021.06.14 23:49
takich proroków fałszywych było jest i będzie sporo, zawsze ktoś sobie coś wymyśli, dla Denikena połowa rzeczy na świecie to kosmici, upatrywał ich niemal we wszystkim co starożytne, jego prostackie teorie całkowicie lekcewarzyły genialną pomysłowość i kunszt artystyczny człowieka, kiedy odkryto, że było coś takiego jak początek/stworzenie świata to przestraszeni ateiści typu Dawkins, Hitchens czy Hawkins wymyślili sobie, i powielali bzdury, że nie ma jednego wszechświata, ale kilka oraz że wszechświaty stwarzają się same, a... nie zapomnijmy o ojcu ateizmu polskiego - Kazimierzu Łyszczyńskim, który udowadniał że Boga nie ma np. przez fakt rozłamu kościoła na rzymski i bizantyjski, .... no cóż każdy ciągnie w swoją stronę; a odnośnie opisów Biblijnych to trzeba trochę wiedzieć na temat historii i kontekstu jej powstania, jak się tworzyła, trzeba trochę wiedzieć o analizach tekstów, a nie pisać głupoty o starożytnych spotkaniach, bo to poziom rozważań bardzo niski jak się łapie takie tanie sensacje z brukowców, pisanych przez ludzi wierzących w wyssane bajki z palca, bo ktoś ma takie odczucie
Grizzly2021.06.14 23:36
Chociaż inni w Kosmosie mogą istnieć (nie ma na to żadnego dowodu) to kontakty z nimi są niemożliwe, przyczyną jest odległość i czas! Takich potencjalnych cywilizacji albo już nie ma albo nie będzie za jakiś czas! Rozpiętość naszej Galaktyki czyli Drogi Mlecznej to ok. 130 tys. lat świetlnych! Jeśli pominiemy lata świetlne to musiałoby przeminąć 5200 pokoleń ludzkich, które podróżowałyby przez Galaktykę a wybrałyby się w tę podróż w czasach epoki kamiennej! Wszechświat zdaje się jest tak skonstruowany aby uniemożliwić tego typu kontakty! Realne wydają się podróże w Układzie Słonecznym i to pod bardzo wieloma warunkami! Nawet jest tak, że nie ma udokumentowanego kontaktu z obcymi - jakiegokolwiek! Są tylko fantazje i plotki na te tematy!
2222222222322021.06.14 23:53
zgadzam siez tobą i też mi się wydaje, że Bóg tak t ładnie ustawił byśmy sobie nie wchodzili w drogę na poziomie międzycywilizacyjnym - jeśli takowe w ogóle są, ale p co nam to wiedzieć? amerykanie na marsie niby szukają życia, a tak na prawdę wydające te kilkadziesiąt milionów dolarów... przeglądają glebę pod kątem surowców do eksploatacji w przysżłosci
niewierzący ateusz2021.06.15 9:19
ależ panowie:) istnieje coś takiego jak obłok Oorta i układy słonaczne "wymieniają " między sobą planetoidy , cywilizacje podróżując z planetoidy na planetoidę i z układu na układ mogą spokojnie w ciągu 10-20 mln zasiedlić całą galaktykę , no prawie :) ewoluując przy tym każda na swój sposób mogą stworzyć piękną mozaikę gatunków i cywilizacji , aż dziw że coś takiego nie istnieje , a przynajmniej nie zaobserwowano :))
Jest Fronda? Jest poniedziałek? Jest LOLcontent!2021.06.14 17:09
"Ancient Aliens" cz.2
obserwator2021.06.14 17:02
Akurat Danikena latwo obalic bo faktow trzymal sie luzno i mial duzy polot. Ale sa dziesiatki rzeczowych autorow np dr Allan Hynek (niegdys debunker CIA) i bardzo wielu innych. Miliony ludzi w USA w latach 80-90 widzialo spodki, coz oni widzieli wg autora felietonu ? A co z Roswell ? Co z Area 51, z droom lake, Co ze swiatlami na ksiezycu.i cala masa innych incydentow. tego nie da sie wytlumaczyc mozna tylko zignorowac. Jestem osoba wierzaca i czytalem dziesiatki pozycji o UFO i ciezko znalezc wspolny mianownik. Nawet Watykan za czasow Benedytka XVI wydal ciekawe oswiadczenie w temacie obcych. Bardzo ciekawa propozycje czym jest UFO podala bl Katarzyna Emmerich w swoim monumentalnym dziele "żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa". Tak niesamowita i intrygujaca wizja czym sa ze jej nie przedstawie, tym co maja pojecie o temacie niech sami siegna do tego dziela.
bea2021.06.15 7:25
do Obserwatora wspolny mianownik to demony ufo obcy manifestacje porwanie ludzi itd to dzialania demoniczne polecam proroka prawoslawnego ktory o tym szeroko pisze Slawik
struna2021.06.14 16:27
Dopiero co przeczytałam "Człowiek broni błędów, które kocha", Seneka. Więc może już niedługo się okaże, że błędem jest sądzić iż istnienie kosmitów jest nieprawdopodobne. Bo gdyby tak to jednak okazała by się prawda to dla wielu było by to nie do przetrawienia.
kumaty2021.06.14 22:34
Pęknie ci struna :D
Inwkizytor2021.06.14 15:59
Danikena wykląć, książki wraz z przyłapanymi na ich czytaniu spalić na stosach. Oto rozwiązanie!
bea2021.06.15 7:45
Inkwizytor nawroc sie bo pieklo jest miescem rzeczywistym Tam gdzie nie ma Boga tam budza sie demony pieklo jest miejscem potepionych ktorzy odrzucili Boze Milosierdzie
Anonim2021.06.14 15:28
BiBlię, w przypadku odkrycia pozaziemskiej cywilizacji można bez żadnego problemu dopasować do takiej sytuacji