Powstanie Warszawskie to jedno z największych wydarzeń polskiej historii. Kulminacyjny punkt Akcji “Burza”, która miała postawić nas w lepszym położeniu politycznym wobec wkraczających do Polski sowietów, po dwóch dramatycznych miesiącach skończył się dla Warszawy tragicznie. Osamotnione przez sprzymierzeńców miasto, wraz ze swoimi żołnierzami i ludnością cywilną, w końcu musiało skapitulować.
Niedługo potem do wypalonego, opuszczonego gruzowiska wkracza Armia Czerwona, pojawiają się pierwsi mieszkańcy. Powstańców nie ma – zginęli, zostali schwytani przez sowietów, niektórzy zamordowani lub wywiezieni na Wschód, inni ukrywają się, ale większość jest cały czas w niemieckiej niewoli. Pojawiający się powoli w mieście cywilni wygnańcy próbują znaleźć jakikolwiek dach nad głową, a na miejsce wymordowanych przez Niemców warszawiaków przybywa coraz więcej nowych osadników. Nastaje nowy “ład”.

I to by było tyle. Świadomość powojennych pokoleń jest taka, że Powstańców pochowano na Powązkach Wojskowych; każdy przecież zna chociażby kwatery harcerzy. Tam zawsze zapalało się znicze, tam przychodziły tysiące ludzi na Wszystkich Świętych. Przed '89 rokiem było to wyrazem protestu przeciwko PRL i zakłamywaniu historii, potem pozostał już tylko wymiar pamięci.
Do dziś opublikowano dziesiątki, nawet setki książek o Powstaniu, a dzięki staraniom wielu ludzi i śp. Lecha Kaczyńskiego powstało Muzeum – prężny ośrodek kulturalny i centrum gromadzenia wszelkich informacji o sierpniowym zrywie. Temat Powstania zdawał się już powoli wyczerpywać. Można pomyśleć, że wiemy prawie wszystko i nic nie może nas zaskoczyć.
Zidentyfikowani nieznani żołnierze
Mnie zaskoczyło. Ponad dwa lata temu spotkałem p. Wandę Traczyk-Stawską, ps. Pączek, żołnierza Szarych Szeregów AK, walczącą w oddziale osłonowym Wojskowych Zakładów Wydawniczych. Była strzelcem-łączniczką i walczyła z bronią w ręku. Na jednym z nielicznych filmów z Powstania widać, jak strzela z Błyskawicy. Zgodziła się opowiedzieć nie o swoim bohaterstwie, ale o powojennej gehennie tysięcy warszawiaków, którzy nie mogli i niestety do dziś nie mogą doczekać się szacunku dla swoich poległych bliskich – zarówno żołnierzy, jak i cywilów.
Jako przykład podała swojego brata Tadeusza. Urodzony w sierpniu 1925 roku harcerz Tadeusz Traczyk, ps. Waluś, zginął w Powstaniu, walcząc w Zgrupowaniu „Kryska”. Chociaż ludzi chowano pospiesznie, robiono wszystko, by potem można było zidentyfikować ciała. Tadeusz został pochowany przy ul. Okrąg 2, razem z dokumentami. Pierwsza ekshumacja, o czym świadczą dokumenty PCK, odbyła się już w kwietniu 1945 r. Każde ciało otrzymywało numer, który stawał się później swoistym znakiem rozpoznawczym. Dla niektórych rodzin poszukujących swoich bliskich – jedynym. Zwłoki Tadeusza otrzymały znaczek nr 1979.
Praktycznie wszyscy koledzy z Powstania, a także siostra Tadeusza Wanda, przebywali w obozach jenieckich. Nie było komu odebrać ciała, ani dopilnować spraw innych poległych kolegów. Wszystko zależało od nowych władz, czyli polityki sowieckiej, a ta nie była przychylna budowaniu dobrej, a właściwie jakiejkolwiek pamięci o żołnierzach AK.
Ponieważ w całej Warszawie były setki i więcej tymczasowych pochówków, a ciała znajdowano wszędzie, pojawiła się pilna potrzeba założenia cmentarza. Padło na miejsce tuż przy Cmentarzu Wolskim. Zaczęto zwozić zwłoki, a w 1946 r. odbył się największy pogrzeb. Na Cmentarz przybył kondukt wiozący 117 trumien pełnych prochów – głównie pomordowanych i spalonych przez Niemców cywilów. Było to wielkie wydarzenie, a swoich bliskich i przyjaciół wśród ruin odprowadzały tysiące ludzi.
Do Polski zaczęli też wracać Powstańcy. Część się ujawniła i rozpoczęła starania o odpowiednie oznaczenie grobów swoich kolegów i koleżanek. To co dla każdego wydaje się zupełnie oczywiste, dla komunistów już takie nie było. Okazało się, że podczas pochówków dochodziło do wielu nieprawidłowości. Zidentyfikowanych żołnierzy AK często chowano jako nieznanych. Znikały numerki PCK, a rodziny i przyjaciele, pytając o bliskich i przyjaciół napotykali na mur obojętności.
Podobny los spotkał p. Wandę Traczyk-Stawską. Mimo że jej brat posiadał przy sobie dokumenty, został pochowany jako NN. Ponad trzydzieści lat w nadzorującym Cmentarz urzędzie próbowała się dowiedzieć, w której mogile – bezskutecznie. Słyszała tylko, że taka osoba nie została tam pochowana. Dopiero użycie podstępu poskutkowało „odnalezieniem” brata i podaniem numeru kwatery. Takich przypadków p. Wanda potrafi wymienić więcej. Jak twierdzi, na Cmentarzu leży ok. 10 tys. Powstańców, w większości pochowanych bezimiennie. Na żadnym innym cmentarzu nie ma ich więcej, bo całe powstańcze straty szacuje się na ok. 18 tys. żołnierzy.
Dalsze deptanie pamięci o Powstańcach i cywilach
Skandaliczne chowanie AK-owców, jako nieznanych, to nie jedyne utrudnienia, na jakie natrafiały rodziny. Pierwszy projekt Cmentarza został Romualdowi Guttowi i Alinie Scholtz zlecony przez legendarnego płk. Jana Mazurkiewicza ps Radosław. Miał przypominać typowe polskie cmentarze wojenne z ustawionymi wzdłuż specjalnych parkowych alejek – kamiennymi krzyżami. Z planów pozostało niewiele. Do dziś istnieje sam park, a Cmentarz Powstańców schowano w kącie Cmentarza Wolskiego, daleko od ul. Wolskiej. Tysiące ludzi przejeżdża tędy codziennie, nie wiedząc nawet co kryje się w zieleni, 200 metrów od ulicy. Jednak nie to jest najbardziej szokujące. Na terenie samej nekropolii jeszcze niedawno nie było nawet jednego krzyża! Tablice zaprojektowane przez Tadeusza Wyrzykowskiego nie posiadały też dokładnych inskrypcji wskazujących na to, kto jest pochowany w mogiłach. tu ludzie, którzy zginęli w czasie Powstania Warszawskiego. Odczytamy ile osób jest pochowanych w danej mogile, znajdziemy wykute tu przez rodziny pojedyncze nazwiska, a w najlepszym razie napisy głoszą “POLEGLI W WALCE O WOLNOŚĆ W POWSTANIU WARSZAWSKIM 1944”. Kto poległ, za czyją i jaką wolność – tego napisać już nikt nie raczył. Na środku każdej z nich umieszczono za to Krzyż Grunwaldu – emblemat zupełnie obcy Powstańcom, ustanowiony na przełomie 1943 i 44 r. przez polskich komunistów nieuznających Polskiego Państwa Podziemnego, za to podległych Moskwie. Dziwnym trafem nikt nie zauważył tu żadnego konfliktu. Komunistyczny Krzyż Grunwaldu dekorował poległych żołnierzy suwerennej Polski. Był to policzek dla przychodzących tu rodzin. Wcześniej postawione przez ludność Warszawy krzyże wraz z prowizorycznymi tablicami zostały zaorane. Być może przeszkadzały tym, którzy zadecydowali o pogrzebaniu tutaj m.in. tzw. “utrwalaczy władzy ludowej” czy żołnierzy Armii Czerwonej, których podobno również tu pochowano. Bo oficjalnie tu leżą, ale są przesłanki by podejrzewać, że mogą to być fałszywe pochówki.

Komitet ds. Cmentarza Powstańców Warszawy Światowego Związku Żołnierzy AK, w którym działa p. Wanda Traczyk-Stawska, od wielu lat walczy o odpowiedni kształt nekropolii. Po latach walki udało się wynegocjować znak Polski Walczącej na tarczy pomnika Polegli Niepokonani, dłuta prof. Gustawa Zemły, oraz kamienne krzyże w jego sąsiedztwie. Niestety już kilka dni później zostały one sprofanowane, a następnie zniszczone. Jak opowiada p. Wanda, po kolejnej batalii z projektantem i strażnikiem PRL-owskiego kształtu Cmentarza Tadeuszem Wyrzykowskim, wybudowano wielki krzyż z ołtarzem. To symbol ofiary żołnierzy i ludności cywilnej Warszawy. Ten krzyż okazał się już zbyt duży, by go zniszczyć.
Niestety cały czas nie udaje się zrealizować innych celów. Ta chyba największa wojenna nekropolia wojenna w Polsce nie posiada nawet symbolicznego ogrodzenia. Ludzie spacerujący z psami po parku wchodzą tu, nie czując nawet, że bezczeszczą Cmentarz. Tak wyjątkowe miejsce pamięci mogłoby się też doczekać małego mauzoleum, czy izby pamięci, w której można by się dowiedzieć czegoś więcej o genezie jego powstania i osobach tu pochowanych. Dopiero 2 lata temu postawiono tablicę, która trochę szerzej informuje przechodniów o tym, co to za miejsce. Wcześniej można było tylko przeczytać, że mieści się tu Cmentarz Powstańców Warszawy, a księgi cmentarne znajdują się w Urzędzie Dzielnicy Wola. I to wszystko.
W dalszym ciągu nie ma też bramy, co boli zwłaszcza w przypadku “wejścia” od strony Wolskiej, a o prawidłowej lokalizacji na mapach Warszawy możemy zapomnieć. Wystarczy, że sami poszukamy Cmentarza, przeglądając zasoby internetowe. To jedyny Cmentarz, który, jeśli w ogóle jest zaznaczony, to zobaczymy go przeważnie w kształcie i rozmiarach nie odpowiadających rzeczywistości. Takich “kwiatków” jest znacznie więcej.
Modernizacja czy facelifting?
Od kilku lat Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa obiecuje modernizację Cmentarza. W tamtym roku, w wyniku współpracy głównie ze śp. Andrzejem Przewoźnikiem, udało się wreszcie stworzyć projekt ideą zgodny z polską tradycją. Miały stanąć kamienne krzyże i pojawić się odpowiednie inskrypcje. Wszystko wydawało się iść w dobrą stronę. Niestety, coś nagle zaczęło się zacinać. Krążyły słuchy, że pod wpływem województwa projekt odrzucono, a „nowym” autorem ma być... Tadeusz Wyrzykowski - twórca skompromitowanego, PRL-owskiego projektu. Czy do odbudowy zawalonego mostu zatrudnia się architekta, który odpowiada za tę katastrofę? To chyba jest możliwe tylko u nas i chociaż ten dziwny wybór tłumaczy się prawami autorskimi do poprzedniej koncepcji, trudno uwierzyć w taką argumentację. Przecież poprzedni projekt można było całkowicie zarzucić i na drodze np. konkursu ustanowić całkiem nowy.
W tym roku, mimo wielu prób, nie chciano pokazać drugiego projektu, dopóki nie został zatwierdzony przez województwo i Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Na jego prezentację nie zaproszono nawet Komitetu, którego członkowie od dziesiątek lat starają się o zmianę charakteru nekropolii. „Nowy” projekt to – poza bardzo ważną wymianą symboliki – prawie kopia poprzedniego. Duże tablice mają praktycznie ten sam kształt, ale kompromisowo zgodzono się na niewielki krzyż i „kotwicę”. Niestety „dzięki” temu, że materiałem (mimo wcześniejszych zapewnień) będzie prawdopodobnie utrudniający czytelność i wykonywanie zdjęć polerowany granit, symbole i napisy mogą nie być dobrze widoczne. Nie zaprojektowano bramy, a ścianę pamięci, która docelowo miała mieć tyle miejsca ilu pogrzebanych, T. Wyrzykowski narysował na 300 osób. To nie stanowi nawet 0,3% wszystkich pochowanych. I na nic nie zda się tłumaczenie, że mamy tylko ponad 3 tys. nazwisk. Ściana miała dać możliwość stałego dopisywania zidentyfikowanych osób, a puste miejsca były by równie wymowne.

Krótko mówiąc, mimo dziesiątek lat starań, z niewiadomych przyczyn, prawie wszystko wygląda inaczej, niż było w pierwotnych założeniach, a kompetentni rozmówcy nie bardzo potrafią to wytłumaczyć. Skąd 22 lata po odzyskaniu suwerenności konieczność kompromisów w takiej sprawie? Z kim na te kompromisy trzeba iść? Ludzie walczący o dobre imię Cmentarza działają z otwartą przyłbicą, tych drugich jakby nie ma. I chociaż działają w dużej mierze zza kulis, od 67 lat można ich poznać po owocach ich pracy. To często dawni działacze ZBOWiD-u, którzy do dziś zachowali duże wpływy w organizacjach kombatanckich i nie tylko.
Mimo że zarówno województwo, jak i miasto oferowało na ten rok środki na modernizację nekropolii, jeszcze 2 tygodnie temu na Cmentarzu nie działo się zupełnie nic. Dopiero w ostatniej chwili ROPWiM uruchomiono ze swoich pieniędzy budowę 2 ze 177 mogił, które planuje się wykończyć na uroczystości państwowe – 1 sierpnia o 19.00.
Z papowskiego komunikacie z 17 lipca br. można zrozumieć, że zarówno ROPWiM, jak i Komitet ustaliły już wszystko, a każda ze stron jest zadowolona. W rzeczywistości ludzie, którzy od kilkudziesięciu lat muszą we własnym kraju bić się o to co oczywiste, a sami często są w bardzo podeszłym wieku czują się już zmęczeni. Wszyscy pragną by temat ruszył do przodu, ale taki sposób prowadzenia spraw nie daje im satysfakcji i pewności pomyślnego końca. Pani Wanda, mówi, że nie może umrzeć, bo wciąż nie wypełniła ostatniego rozkazu – zbudowania cmentarza godnego tych, którzy na nim spoczywają.
Ostatnio ROPWiM wspomniał coś o konkursie na chociaż kilka elementów Cmentarza, np.: ścianę pamięci i bramę wejściową. Projekt T. Wyrzykowskiego jest bowiem cząstkowy, niedopracowany, a nawet zawiera błędy. Może to dobrze, że na razie mają powstać tylko 2 mogiły. To niewielki procent całości, jest więc jeszcze szansa na rozpisanie konkursu z prawdziwego zdarzenia. Wybrany wg ustalonych z Powstańcami kryteriów projekt – miałby szansę stać się odpowiednim do wagi historycznego wydarzenia upamiętnieniem żołnierzy i cywilów Powstania Warszawskiego.
Czekają na to bliscy poległych i zamordowanych oraz wielu warszawiaków i Polaków, którym zależy na czymś więcej, niż tylko na świętym spokoju.
Maciej Podulka
Przyjdź oddać hołd żołnierzom i cywilom spoczywającym na Cmentarzu Powstańców Warszawy. Oficjalne uroczystości odbędą się 1 sierpnia o godz. 19.00 przy Wolskiej 174/176 pod pomnikiem Polegli Niepokonani.
*Pierwsze zdjęcie przedstawia zakwawione dokumenty Tadeusza Traczyka, ekshumowaneg z ul. Okrąg 2 na Cmentarz Powstańców Warszawy.

