Urząd Ochrony Konstytucji Badenii-Wirtembergii opublikował również opis inicjacji w sekcie. „Nowy członek na rytualnym przyjęciu sekty ma zawiązane oczy. Towarzyszące mu osoby prowadzą go do zamkniętego pomieszczenia, w którym zdejmuje mu się opaskę z oczu. Pomieszczenie oświetla tylko światło świec, na środku ustawiony jest krzyż. Nowicjusz musi żyletką naciąć sobie palec i upuścić krople krwi na karty przysięgi wstąpienia do Ku-Klux-Klanu. Potem klęka i mieczem jest pasowany na rycerza” - czytamy w relacji. Co ciekawe, scena przyjęcia do "Eurpejskich Białych Rycerzy Ku-Klux-Klanu" została opisana przez członka sekty, który jest... policjantem.
Aferą wokół przynależności dwóch funkcjonariuszy niemieckiej policji (dziś 32- i 42-latka) Urząd Ochrony Konstytucji w Stuttgarcie zajmował się już w 2004 r. Toczyło się wówczas dochodzenie, ale nie doszło do żadnych przecieków medialnych. Podczas postępowania obydwaj funkcjonariusze przyznali, że w latach 2001-2002 przez kilka miesięcy należeli do oddziału Ku-Klux-Klanu w Europie - "Europejskich Białych Rycerzy", ale z własnej woli opuścili struktury, ponieważ – jak utrzymują – nie podobały im się szerzone tam hasła, nacechowane ksenofobią i rasizmem.
W trakcie policyjnego postępowania dyscyplinarnego udzielono im nagan i do dziś pełnią normalną służbę w szeregach policji, co wywołuje oburzenie Związku Niemieckiej Policji Kryminalnej, który domaga się zwolnienia tych funkcjonariuszy. - To oni nie wiedzieli, że Ku-Klux-Klan jest rasistowskim ugrupowaniem? Na ile głupoty i braku wiedzy o otaczającym świecie może pozwolić sobie funkcjonariusz policji, żeby nie groziło mu zwolnienie z pracy? - pyta szef zrzeszenia Andre Braun.
W trakcie wewnętrznego postępowania dyscyplinarnego policjanci ujawnili wiele szczegółów na temat ich związków z niemiecką sekcją Ku-Klux-Klanu. Jeden z nich został pasowany na „rycerza” w ruinach zamku w okolicach Schwaebisch Hall w Wirtembergii. Dokładne opisy zawarte są w aktach, które obecnie przegląda komisja śledcza Bundestagu, badająca okoliczności serii zabójstw dokonanych na cudzoziemcach i niemieckiej policjantce przez neonazistów spod znaku "Narodowosocjalistycznego Podziemia" (NSU).
Podczas przeglądania akt, członkowie komisji śledczej zauważyli, że jej kolegami z pracy byli właśnie obydwaj członkowie Ku-Klux-Klanu, a jeden z nich był nawet jej zwierzchnikiem. Po ujawnieniu tego faktu ministerstwo spraw wewnętrznych Badenii-Wirtembergii zleciło weryfikację dokumentów całego oddziału policji specjalnej w południowych Niemczech. Poza tym, bada się, dlaczego obydwaj policjanci nie zostali usunięci ze służby w roku 2004 .
AM/Deutsche Welle

