Od kilku lat Komitet dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów walczy o zgodę na upamiętnienie bohaterów, którzy w czasie II wojny światowej nieśli pomoc ludności żydowskiej w Warszawie. Niestety lokalne władze wciąż nie wydają zgody na lokalizację pomnika na placu Grzybowskim. Komisja Ładu Przestrzennego już dwukrotnie negatywnie opiniowała projekt budowy monumentu, który upamiętniałby tysiące Polaków, którzy narażając życie własne oraz rodzin ukrywali Żydów przez niemieckimi nazistami. Akceptacji nie zyskał ani projekt zakładający budowę na środku placu pomnika złożonego z płyt, na których widnieją nazwiska osób ratujących Żydów, ani skromniejszy projekt, zlokalizowany z boku kościoła Wszystkich Świętych.
Jak dowiaduje się redakcja portalu Fronda.pl w obecnej kadencji władze samorządowe nie zajmowały się jeszcze pomnikiem Polaków Ratujących Żydów. Jednak z wypowiedzi radnych oraz nieubłaganej arytmetyki wynika jasno, że na zgodę na pomnik na placu Grzybowskim będzie bardzo trudno. Poparcie dla idei budowy pomnika ku czci bohaterskich Polaków deklarują radni ze wszystkich ugrupowań. W rozmowie z portalem Fronda.pl wszyscy twierdzili, że budowa takiego pomnika jest potrzebna, a cały pomysł ma ich poparcie. Jednak zdaniem Ewy Masny z Platformy Obywatelskiej oraz Grzegorza Walkiewicza z SLD na pomnik ten nie ma już miejsca na placu Grzybowskim. - Sądzę, że jest miejsce i szansa za zbudowanie takiego pomnika. Jednak on nie może stanąć na placu Grzybowskim. On został dopiero co zrewitalizowany, w związku z czym nie ma już na nim miejsca na żaden pomnik. Natomiast jestem oczywiście za postawieniem takiego pomnika. Należy znaleźć godne miejsce dla niego – mówi portalowi Fronda.pl Masny z Rady m.st. Warszawy. W podobnym tonie wypowiada się Walkiewicz, były przewodniczący Komisji Ładu Przestrzennego, obecnie radny ze Śródmieścia. - W procesie rewitalizacji placu Grzybowskiego stał się on miejscem rekreacji. Zdawaliśmy sobie sprawę, że na placu stoją już dwa pomniki, niedaleko jest również pomnik Jana Pawła II. Gdybyśmy chcieli usytuować tam kolejne miejsce pamięci – szczególnie tych rozmiarów – to plac Grzybowski przestałby być miejscem rekreacji, przestałby być zieloną przestrzeń miejską, a stałby się kolejnym miejscem pamięci i zadumy. Nie o to nam chodziło. Stwierdziliśmy więc, że warto dla tej inicjatywy poszukać innej lokalizacji – mówi Walkiewicz komentując negatywną decyzję o lokalizacji pomnika przy placu Grzybowskim, wydaną w poprzedniej kadencji władz samorządowych. Radny SLD zaznacza jednocześnie, że nigdy „nie był sceptyczny jeśli chodzi o ideę powstania pomnika Polaków Ratujących Żydów”. Obecnie poparcie dla budowy pomnika na placu Grzybowskim wyrażają jedynie radni Prawa i Sprawiedliwości. - Moim zdaniem on powinien stanąć na placu Grzybowskim w okolicach kościoła Wszystkich Świętych. Nie wiem, dlaczego taki pomnik miałby nie powstać w miejscu, które jest związane z wydźwiękiem tego pomnika. Jednak nie zawsze, gdy ma się rację, to się wygrywa – mówi portalowi Fronda.pl Piotr Kazimierczak z PiS.
Przedstawiciel Komitetu dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów Mirosław Biełaszko mówi, że inna lokalizacja dla pomnika „nie wchodzi w grę”. - Plac Grzybowski jest najlepszym miejscem na pomnik. Ta lokalizacja łączy warszawskie getto i kościół Wszystkich Świętych, który był zaangażowany w pomoc Żydom podczas wojny. Zdaniem Komitetu zmiana miejsca jest nie do zaakceptowania – tłumaczy Biełaszko.
Co twarde stanowisko radnych oraz Komitetu oznacza dla sprawy pomnika? - Co będzie, trudno powiedzieć – mówi Biełaszko. - Ja nie potrafię rozmawiać z osobami, które mówią „nie wyobrażam sobie, żeby mój projekt staną gdzie indziej”. W takiej sytuacji pola do dyskusji nie ma – uważa Grzegorz Walkiewicz. Dodaje jednak, że budowa pomnika na placu Grzybowskim jest wykluczona. Może on za to stanąć w innym miejscu. - Pojawiły się inne propozycje, m.in. Skwer Willy Brandta w pobliżu Muzeum Historii Żydów Polskich. Tam jest planowana sala poświęcona Polakom ratującym Żydów. W związku z tym chcieliśmy ten pomnik powiązać z muzeum i zlokalizować go obok MHŻP. Postawienie pomnika tam nie godziłoby również w inne funkcje tego terenu. Nie zabierali byśmy mieszkańcom miejsc do rekreacji. Proponowaliśmy jeszcze dwie inne lokalizacje, jednak ta koło skweru jest najlepsza – twierdzi Walkiewicz. - Ta propozycja nie odzwierciedla kontekstu historycznego. Przecież chodzi o kościół Wszystkich Świętych. Tu kończyło się getto, tu ukrywano Żydów. Tu jest tablica poświęcona Polakom, którzy ratowali Żydów. Ona została poświęcona i odsłonięta w obecności kard. Józefa Glempa oraz ówczesnego premiera Jerzego Buzka. Wszystko jest więc w tym miejscu. Brakuje chyba tylko woli politycznej, by pomnik tu staną – mówi Biełaszko. A Piotr Kazimierczak wskazuje na jeszcze jeden minus propozycji Walkiewicza. - Według mnie przeniesienie tego pomnika w okolice Muzeum Historii Żydów Polskich nie jest dobrym rozwiązaniem. Tam będzie bardzo duża bryła muzeum, obok niego istnieje tablica upamiętniająca odwiedziny Willy Brandta. Niedaleko jest przecież pomnik Bohaterów Getta. I tam miałby stanąć jeszcze jeden pomnik? To będzie straszne zagęszczenie. To nie jest dobre miejsce – tłumaczy Kazimierczak.
Dlaczego zaproponowano lokalizację koło Muzeum Historii Żydów Polskich, w którego okolicy jest już kilka miejsc pamięci, skoro na placu Grzybowskim nie chciano tworzyć skupiska takich miejsc? Czy może chodzić o to, by pomnik po prostu nie powstał? Zdaniem rozmówców portalu Fronda.pl władzom lokalnym w Warszawie ewidentnie brakuje woli politycznej, by taki pomnik zbudować. - W moim przekonaniu w poprzedniej kadencji Rady Warszawy zabrakło woli politycznej, by powstał pomnik Polaków Ratujących Żydów na placu Grzybowskim. Robiono wszystko, żeby ten pomnik nie powstał. Sprawa nie trafiała na posiedzenia konwentu, projekt uchwały spadał z porządku obrad. Widać było wyraźnie, że nie było woli politycznej, żeby taki pomnik zbudować. Przedłużano jak najbardziej podejmowanie decyzji w tej sprawie. Mimo szumnych deklaracji działaczy PO, którzy mówią, że ten pomnik jest potrzebny, nie ma woli, żeby go stworzyć – mówi portalowi Fronda.pl Marek Makuch z PiS, który zasiadał w poprzedniej kadencji w Radzie m.st. Warszawy.
Makuch zaznacza, że w czasie prac nad pomnikiem w Radzie Warszawy „wymyślano różne sposoby, żeby zablokować jego budowę”. Również w radzie dzielnicy Śródmieście szukano na siłę przeszkód do postawienia tego monumentu. - Mówiono, że pomnik przytłoczy cały plac, że będzie zbyt duży, że nie będzie pasował. Głównie SLD zbijało i torpedowało tę inicjatywę. Ówczesna koalicja PO-SLD zdecydowanie nie zgadzała się na ten pomnik. Poza tym uważano, że rewitalizacja placu spowoduje, że pomnik nie będzie do tego w ogóle pasował. Koncepcja pomnika bardzo dobrze natomiast wpisywała się rewitalizację – dodaje Paweł Puławski, radny PiS w Śródmieściu.
Rozmówcy portalu Fronda.pl zaznaczają, że sięgnięto również po inne argumenty, żeby zablokować pomnik. Marek Makuch przypomina, że „stworzono pomysł dotleniacza, który miał powstać na pl. Grzybowskim”. - Budowa pomnika stała ponoć w sprzeczności z projektem dotleniacza, który mamy obecnie na placu Grzybowskim. Chociaż projekt pomnika również zakładał, że w tym miejscu znajdzie się fontanna – dodaje Puławski. Projekt dotleniacza lansowany był m.in. przez „Gazetę Wyborczą”. - Ludziom wmawiano, że im potrzeba powietrza, światła i oczka wodnego. Tymczasem obecnie przy placu Grzybowskim budowany jest 160-metrowy wieżowiec, który zasłoni i zacieni wszystko. To nikomu nie przeszkadza – mówi Mirosław Biełaszko z Komitetu dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów. - Wszystko stanęło w martwym punkcie. Realizują się inne inwestycje – jak rewitalizacja placu oraz budowa wieżowca przy ul. Twardej. To natomiast dla obecnych i poprzednich włodarzy miasta zupełnie nieistotne. Boleję nad tym – mówi o projekcie pomnika Paweł Puławski.
Skazany na niebyt?
Nasi rozmówcy podkreślają, że projekt pomnika został przekreślony już na etapie przygotowywania rewitalizacji placu Grzybowskiego. Została ona bowiem tak przeprowadzona, żeby miejsca na pomnik nie było. - Cały plac Grzybowski został przebudowany, co zniszczyło pierwotną koncepcję budowy pomnika – tłumaczy Puławski. Inwestycja spowodowała, że na początkowy projekt – budowa pomnika w parku na placu – nie było miejsca. Dodatkowo przeorganizowano plac w ten sposób, by pomnik nie zmieścił się również tuż przy kościele. Przy fasadzie budynku zostawiono bardzo mało miejsca na cokolwiek. Zmieniono również organizację ruchu drogowego łącząc plac Grzybowski z ulicą Świętokrzyską. Ta zmiana wykluczyła budowę pomnika z lewej strony kościoła, przy kolumnadzie. Tę lokalizację zgłosił Komitet dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów po odrzuceniu przez radnych pierwszej koncepcji. Jednak i ta wersja została zaopiniowana negatywnie. Pomnik stojący po lewej stronie kościoła wychodzi bowiem właśnie na nową uliczkę, wymuszając zmianę organizacji ruchu.
- Pierwotnie pomnik był spójny przemyślany, ale zmieniałby całkowicie funkcję tego placu, zaś druga propozycja wyglądała jak zrobiona na kolanie. Wyglądało to jakby inicjatorzy chcieli go na siłę wcisnąć na tym placu. To jednak chyba nie o to chodzi. Wydaje mi się, że warto znaleźć godne miejsce i odpowiednio duże na taką inicjatywę – mówi Grzegorz Walkiewicz z SLD. Sprzeciw wobec lokalizacji pomnika na placu Grzybowskim motywuje on również niechęcią mieszkańców, którzy mieli podpisywać apel o zmianę lokalizacji pomnika. Jednak radni PiS przypominają, że inicjatorzy budowy pomnika zebrali dwa razy więcej podpisów ludzi, którzy chcą, by pomnik bohaterskich Polaków staną właśnie na placu Grzybowskim. Rozmówcy portalu Fronda.pl tłumaczą, że niechęć części mieszkańców do pomnika może wynikać z przekłamań, które są widoczne w tej sprawie od początku. - Już na samym początku prac powstało błędne przeświadczenie, że to jest pomnik martyrologiczny. Wielokrotnie prostowałem tę opinię, zaznaczając, że jest to pomnik ku czci bohaterów, którzy ratowali Żydów. Charakter tej inicjatywy jest bohaterski, to nie ma być kolejny „smutny” pomnik – tłumaczy Piotr Kazimierczak. A Paweł Puławski przypomina, że mieszkańcom wmawiano, że pomnik ten będzie zbyt wielki, monumentalny, że przez niego plac stanie się nieprzyjazny.
Czy obecnie, w nowej kadencji władz samorządowych, są szanse na lokalizację pomnika na placu Grzybowskim? - Szansę dla tego projektu upatrywaliśmy w tym, że zdobędziemy większy wpływ w Radzie. Tymczasem Platforma przejęła pełnie władzy w Warszawie i podtrzymała stanowisko swojego koalicjanta – mówi Paweł Puławski. Piotr Kazimierczak jest jednak większym optymistą i zaznacza, że „sprawa lokalizacji pomnika na placu Grzybowskim zależy od przedstawionego przez pomysłodawców projektu”. - Teoretycznie na placu Grzybowskim jest jeszcze miejsce na taki pomnik. Myślę, że ten temat nie jest zamknięty. Jednak musi być wola PO do rozmowy. Nie rozumiem dlaczego opór jest tak wielki w tej sprawie – zaznacza Kazimierczak. Dodaje, że w związku z odrzuceniem drugiej już propozycji lokalizacji pomnika na placu Grzybowskim, ruch obecnie należy do Komitetu. - My jesteśmy gotowi wesprzeć ten pomysł. Jednak obecnie krok należy do inicjatorów budowy pomnika. Bez nich nie możemy działać – mówi radny PiS. Nie wykluczone jednak, że to właśnie przez poparcie radnych PiS istnieje taka niechęć do budowy pomnika na placu Grzybowskim. - Projekty były odrzucane z czysto politycznych powodów. Projekt pomnika był popierany przez posłów PiS. Druga strona więc od razu się najeżała i odrzucała cały pomysł, nie znając go nawet – mówi nam jedna z osób, zajmujących się sprawą pomnika.
W 2008 roku pomysł budowy monumentu na placu Grzybowskim zyskał wsparcie wielu wpływowych osób w Polsce. Poparli go m.in. obecny prezydent RP Bronisław Komorowski (ówczesny marszałek Sejmu), ówczesny prymas Polski kardynał Józef Glemp, metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, ówczesny przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Władysław Bartoszewski, śp. sekretarz ROPWiM Andrzej Przewoźnik, śp. prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka oraz dyrektor Narodowego Centrum Kultury Krzysztof Dudek. Również prezydencki doradca Tomasz Borecki popiera pomysł budowy pomnika na placu Grzybowskich. Jednak tak szerokie poparcie w poprzedniej kadencji władz samorządowych niewiele dało. Lokalni działacze Platformy Obywatelskiej oraz SLD byli przeciwko budowie pomnika na placu Grzybowskim. Czy ma szansę się to obecnie zmienić? Czas pokaże. Patrząc na trudności, jakie napotyka ta inicjatywa, należy być jednak sceptycznym. - Ten pomnik najwyraźniej komuś przeszkadza – mówili rozmówcy portalu Fronda.pl. I rzeczywiście trudno nie zgodzić się z tą opinią. Gdzie leży problem? Gdzieś tam, na placu Grzybowskim.
Stanisław Żaryn
ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ!

