Cała sprawa ujrzała światło dzienne, gdy chłopak przywiózł swoją 17-letnią dziewczynę do szpitala. – W samochodzie, w reklamówce leży jeszcze noworodek – poinformował pielęgniarkę. Jak doszło do tej tragedii?
Nastolatkowie tłumaczą, że planowali ślub, ale jeszcze nie chcieli mieć dzieci. Gdy nagle okazało się, że dziewczyna jest w ciąży, postanowili to ukrywać. Przyszedł moment, że ukrywać już się nie dało. Wtedy postanowili, jak tłumaczy policja „usunąć ciążę”. Nie pomyśleli tylko, że to nie popularyzowany bezbolesny „zabieg usunięcia ciąży”, ale uśmiercenie człowieka.
Chłopak przeczytał w internecie, że poronienie może wywołać lek stosowany m.in. w leczeniu schorzeń stawów. Takiego leku często używają sportowcy. - Chłopak uprawiał trochę sport, więc lekarzowi powiedział, że potrzebuje go, bo ma problem z kolanami. I dostał na receptę – relacjonuje rzeczniczka tarnowskiej prokuratury Bożena Owsiak.
Wskutek podania leku nie doszło do poronienia, a dziewczyna urodziła w wannie – ustaliła wstępnie prokuratura. Dopiero po kilkudziesięciu minutach chłopak zdecydował się zawieźć swoją partnerkę razem z dzieckiem do szpitala. - Z wstępnych ustaleń wynika, że dziecko płci żeńskiej urodziło się żywe. Gdyby jego ojciec wezwał od razu pogotowie i udzielił mu odpowiedniej pomocy, mogła być szansa na jego uratowanie - ocenia prokurator Owsiak.
Podczas przesłuchania 19-latek przyznał się do podania środka poronnego. Zaprzeczył jednak, że chciał pozbawić dziecko życia (sic!). Twierdził, że po przyjściu na świat nie ruszało się, a karetki nie wezwał, bo nie wiedział, co miał robić. Dziewczyna zostanie przesłuchana, gdy pozwoli na to jej stan zdrowia.
mm/Bochnianin.pl/Tvp.pl/Kraków
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

