Do anglojęzycznej grupy „Polish plane crash should be investigated by The International Commission” należy obecnie ponad 1900 osób. Nie są to bynajmniej sami Polacy, wśród członków można znaleźć także nazwiska m.in. gruzińskie, estońskie, hiszpańskie, anglojęzyczne, czeczeńskie, ukraińskie, rosyjskie.
Jednocześnie polscy prokuratorzy chcą wystąpić do Rosji o wyjaśnienia, „kto, w jakim zakresie i celu oraz na jakim sprzęcie wykonywał prace przy oświetleniu lotniska w Smoleńsku bezpośrednio po katastrofie”. Według informacji prasowych niedługo po katastrofie, a przed przylotem na miejsce Władimira Putina i Donalda Tuska, wymieniano żarówki w oświetleniu pasa lotniska.
To jeden z trzech wniosków, jakie polska prokuratura wysłała do Rosjan. - To organy tamtego państwa są gospodarzem tego postępowania. To organa prokuratury rosyjskiej miały prawo prowadzić własne czynności, a Polacy mogli w nich tylko uczestniczyć - twierdzi prokurator generalny Andrzej Sermet.
- Ustalenie przyczyn katastrofy nie nastąpi w najbliższym czasie. To organy tamtego państwa są gospodarzem tego postępowania. To organa prokuratury rosyjskiej miały prawo prowadzić własne czynności, a Polacy mogli w nich tylko uczestniczyć - mówił na konferencji prasowej Andrzej Seremet, prokurator generalny.
- W przypadku każdej katastrofy lotniczej, a już z całą pewnością katastrofy, w której ginie wielu ważnych polityków, w tym znaczna część tych, którzy odpowiadali za prowadzenie określonej polityki zagranicznej wobec ościennego państwa, z którym stosunki bywają trudne, a które dalekie jest (wbrew bajaniom ministra spraw zagranicznych) od demokracji, normalne byłoby uznanie zamachu za jedną z podstawowych hipotez. Po katastrofie tupolewa słowo "zamach" zostało uznane za tabu - pisze na swoim blogu publicysta Łukasz Warzecha.
sks/Dziennik Gazeta Prawna/onet.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

