- Odkryliśmy 20-30 ciał. Pod nimi mogą być kolejne – mówi proboszcz soboru pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny, o. Siarhiej Gramyka. Ludzkie szczątki odnaleźli wierni podczas prac porządkowych na terenie parafii. Jak twierdzi duchowny, tragiczne znalezisko zostało z powodu odoru zasypane ziemią. Sam odprawił nabożeństwo w intencji pomordowanych.
Nie ma wątpliwości, że osoby, których kości odnaleźli prawosławni, należą do zamordowanych Polaków. W resztkach ubrań znaleziono opakowanie po papierosach warszawskiej firmy Progress, zaś obok ciał – łuski, prawdopodobnie z sowieckiej broni typu nagan. Zdaniem prokuratora Anatola Sierwiukou, nie jest to jednak możliwe. - Szczątki pochodzą z okresu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, gdy Głębokie było pod okupacją niemiecką. Więcej powiedzieć nie mogę – powiedział urzędnik.
Innego zdania jest białoruski historyk Igar Kuźniacou. - To zapewne szczątki polskich urzędników, inteligentów bądź oficerów, którzy zostali aresztowani przez NKWD po zajęciu przez Sowietów 17 września 1939 roku wschodnich terenów II Rzeczypospolitej – mówi naukowiec. Komuniści rozstrzeliwali polskich więźniów w Głębokiem wiosną 1940 roku, a także tuż przed zajęciem miasta przez Niemców, latem 1941 roku.
Kuźniacou nie liczy jednak na to, że władze białoruskie pomogą w wytłumaczeniu tragedii. - Jeżeli władze nie chcą ruszać szczątków, to znaczy, że odkryto ofiary sowieckich represji. W wypadku nazistowskich zbrodni władze chętnie organizują ekshumacje – twierdzi historyk. Prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence, który przygotowuje kraj do hucznych obchodów 70-tej rocznicy zdradzieckiego ataku ZSRR na Polskę, nie na rękę byłoby podkreślanie czynów zbrodniczej instytucji, jaką był NKWD.
sks/GW
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




