Moralne dylematy zakonnika nad schabowym. "Gdyby łosie mogły puknąć się w głowę, to patrząc na pomysły człowieka, pewnie by to zrobiły" - zdjęcie
14.06.13, 01:10Kotlet schabowy (fot. Midhir_wikipedia)

Moralne dylematy zakonnika nad schabowym. "Gdyby łosie mogły puknąć się w głowę, to patrząc na pomysły człowieka, pewnie by to zrobiły"

28

Marta Brzezińska-Waleszczyk: Jako kapucynowi z pewnością nie jest Bratu obcy franciszkański duch, także w kwestii traktowania zwierząt. Czuje Brat jakieś moralne dylematy, jedząc kotleta i mając w świadomości to, że zanim kawałek mięsa wylądował na talerzu, jakieś zwierzę musiało zostać zabite?

Marcin Radomski OFM Cap: Nie mam z tym wielkich dylematów (śmiech). Moja duchowość franciszkańska zbudowana jest na bazie duchowości chrześcijańskiej w ogóle. A św. Franciszek nigdy nie przedstawiał samego siebie jako jakiegoś radykalnego ekologa i miłośnika zwierząt, który stawia je ponad człowieka. Jego podejście do stworzenia było związane przede wszystkim z relacją z Panem Bogiem, która na nie rzutowała. Nie była to tylko relacja człowiek-przyroda. Nie ma żadnych relacji, z których wynikałoby, że św. Franciszek podczas posiłków czy odwiedzania różnych domów, w których także częstowano go jedzeniem, zakonnik dokonywał selekcji, w ramach której odmawiał posiłków mięsnych. W duchowości franciszkańskiej chodzi raczej o coś innego. Taka forma współczucia zwierzętom jest niezasadna, bo jeden nawet z Apostołów miał objawienie dotyczące spraw związanych z prawem czystości. Dostał jasne polecenie – zabijaj i jedz. Jeśli sięgniemy do Księgi Rodzaju to zobaczymy, że to wszystko jest podporządkowane człowiekowi. Zwykła kolejność natury. Problem pojawiłby się, gdybym jedząc kotleta odczuwał z tego tytułu przyjemność, że jakieś zwierzę cierpiało. Kotlet jako finalny owoc znęcania się nad zwierzęciem - to byłoby chore.

Znęcanie się nad zwierzętami jest oczywiście złe i co do tego nie ma dyskusji, ale zastanawiająca jest inna sprawa. Przy okazji debaty nad zakazaniem uboju rytualnego w obronie zwierząt stanęli ci, którzy nie widzą problemu w zabijaniu dzieci w łonie matki. Hipokryzja?

Tu są dwie różne sprawy. Czy rozmawiamy o zakazie uboju rytualnego czy o hierarchii i porządku wartości związanych z obroną zwierząt i obroną człowieka? Jeśli o zakazie uboju rytualnego, to nie jest to takie proste. Sprawa jest związana z kwestiami religijnymi. Czego dotyczy ubój rytualny? Praktyki religijnej. Praktyki, która wymaga także obecności specjalisty, który potwierdza czy ubój był właściwie przeprowadzony. A jeżeli rozmawiamy o samym procederze ubijania zwierząt i wypowiadają się na ten temat osoby, których nie interesuje obrona życia poczętego, to możemy mówić o pewnej hipokryzji.

Życie i cierpienie zwierzęcia jest ważniejsze od życia człowieka? Ostatnio bardzo modny staje się wegetarianizm i weganizm, jako filozofia życia wynikająca z wrażliwości na zwierzęta. Nie uważam, że niejedzenie mięsa to coś złego, ale czy ta wszechobecna moda na „wege” to nie jest trochę przerost formy nad treścią?

Dziwi mnie to, że wartość życia zwierzęcia ma większy wymiar od wartości życia ludzkiego. To już nawet nie hipokryzja. Ja bym to nazwał pewną schizofrenią. Dziwne jest to, że przedstawiciel ludzkiego gatunku rezygnuje z obrony swojej przyszłości, a angażuje się w troskę o przyszłość zwierząt. Proszę uruchomić wyobraźnię i odwrócić ten problem. Co by było, gdyby zwierzęta zorganizowały protesty razem z myśliwymi na rzecz obrony życia ludzkiego? Wywołuje to, co najmniej uśmiech na twarzy, abstrahując, że to niemożliwe ze względu na poziom inteligencji zwierząt. Oczywiście, nie obrażając zwierząt, co by nie wyszło, że je dyskryminuję (śmiech). Niemniej, byłoby niepoważne. Podobnie jest z człowiekiem. Gdyby jelenie i łosie mogły pukać się w głowę, to pewnie by się puknęły, patrząc na to, co wyprawia w tej sytuacji człowiek.

Jedzenie mięsa i w ogóle polowanie na zwierzynę należy do natury człowieka.

Człowiek od zarania dziejów był myśliwym. Proszę popatrzeć na starożytne malowidła. Co one przedstawiają? Człowieka jako myśliwego. Zawsze w jadłospisie człowieka były rośliny i zwierzęta. Jeżeli chcemy być konsekwentni, a głównym powodem niejedzenia zwierząt jest współczucie im, że cierpią, to proszę pamiętać, że każdy żywy organizm na swój sposób odczuwa. Rośliny też „odczuwają”. Niech ci, którzy tak współczują zwierzętom będą konsekwentni. Mleko też jest od zwierząt, a fasolę trzeba zerwać, czyli trzeba zniszczyć roślinę, żeby ją zjeść.

Czyli nic nie można zjeść.

Idąc tym tropem, ironizuję wprawdzie, ale dochodzimy do parodii. W tym momencie człowiek, ze względu na współczucie do świata, który go otacza, skazuje sam siebie na śmierć. Powinien się przerzucić na konsumpcję produktów należących z kategorii materii nieożywionej. Jeżeli będzie w stanie żywić się kamieniami – a na to też trzeba uważać, żeby nie było na nich bakterii, bo to też istoty żywe, to proszę bardzo. Dochodzimy do abstrakcji, parodii.

Co Brat sądzi o samym wegetarianizmie?

Ja nie kwestionuję wegetarianizmu. Jeżeli ktoś wybiera taki styl życia ze względu na zdrowie, lepsze samopoczucie to nie ma problemu. Ale to nie może stać się czyjąś religią! Ja jestem lepszy albo gorszy bo jem/nie jem mięsa? A jeżeli ja jem mięso, to znęcam się nad zwierzętami? To nie tak.

Rozmawiała Marta Brzezińska-Waleszczyk 

Komentarze (28):

anonim2013.06.14 9:54
Prawda jest taka, że ruchy wege nie są religiami czy jakimiś duchowościami (w wielu przypadkach tak nie jest). Ich popularność wzięła się stąd, że współczesny przemysł mięsny zwiększając wolumen produkcji przyczynia się do niepotrzebnego zadawania masowego cierpienia zwierząt. 40,50 lat temu tego nie było. A dziś efektywność ekonomiczna i zysk bierze górę nad wszelkim humanitaryzmem, czego zakonnik zdaje się nie widzieć. Albo nie ma wiedzy albo nie chce jej znać, ale na takich fermach drobiu gdzie brojlery napędzane hormonami wzrostu i antybiotykami nabierają takiej masy, że często łamią im się nogi i giną z pragnienia bo nawet nie mogą doczołgać się do źródła wody. Już nawet pomijam to, iż często się mówi, że gdyby współczesne rzeźnie miały przezroczyste ściany to większość ludzi byłaby wegetarianami. To inna kwestia. Straszne jest to, że warunki w jakich hodowane są zwierzęta w upchanych zakładach przez kilka lat (np. świnie, które nie mogę się odwrócić) - całe życie wypełnione jest cierpieniem. I na to często tacy przedstawiciele miłosiernej religii jaką jest katolicyzm mają klapki na oczach (taki Terlikowski czy powyższy zakonnik). Sam jestem weganinem ze względów czysto etycznych. To jest kwestia godności ludzkiej. Pewnie gdyby warunki hodowlane byłyby lepsze dalej konsumowałbym produkty zwierzęce. Osobiście weganizmu nie wiążę z żadna duchowością ani lewackimi prądami współczesnymi. Po prostu kwestia etyki i zdrowego rozsądku. Dla uczulonych czytelników - jestem przeciwko aborcji również. "Rośliny też odczuwają" - no to się popisał zakonnik. Rośliny nie mają układu nerwowego rozwiniętego tak jak kręgowce więc nie odczuwają bólu, a jeżeli już to nie jest to związane z cierpieniem.
anonim2013.06.14 9:59
Jeśli chciał Pan podeprzeć autorytetem duchownego, swoje wczorajsze bzdury, to kompromituje Pan siebie jeszcze bardziej. Jeśli pisze się brednie, to wypadałoby poddać swoje przekonania refleksji i wycofać się z nich, a nie na siłę je usprawiedliwiać. Podejrzewam jednak, że weryfikacja swoich sądów jest poniżej Pańskiej godności.
anonim2013.06.14 10:00
Zaraz się pojawia argumenty, że przecież zwierzęta się zjadają nawzajem i że tak działa natura. Owszem, ale różnica jest taka, że zwierzęta nie mają wyboru, natomiast ludzie tak i to jest istotne. Lekko zirytowany napisałem poprzedniego posta w dużym pośpiechu i strzeliłem kilka gaf stylistyczno-gramatycznych, w każdym razie aż żal czytać takie wypowiedzi jak wyżej i to z ust duchownego...
anonim2013.06.14 10:10
O_o Do czego ma służyć ten artykuł? Sami siebie chcecie przekonać?
anonim2013.06.14 10:14
Widzę, że niektórzy kompletnie nic nie zrozumieli. Niejaki Marek22 pisze: "No to tysiące świętych mężów, pustelników, mnichów, tysiące dziewic męczył się na darmo, gorzej - grzeszyło, bo odrzucało mięso w imię miłości Boga walcząc ze swymi naturalnymi skłonnościami." POST podejmowany przez owych świętych mężów czy pustelników (co mają do tego dziewice, czyżby pozostawanie w czystości było jakąś formą niejedzenia mięsa?) był dobrowolnym aktem wyrzeczenia się, a nie wymogiem religijnym, o którym mówił ks. Radowmski. Z Bogiem
anonim2013.06.14 10:14
Tak jak REDline - jestem wegetarianką z powodów etycznych, nie wiążę wegetarianizmu z żadną ideologią. Po prostu mam wybór i z niego korzystam. Jeżeli mogę nie przyczyniać się do cierpienia zwierząt - nie robię tego. Nie stawiam zwierzęcia przed człowiekiem! Gdybym musiała, jadłabym mięso. Nie muszę. (Dla tych, co będą chcieli mi udowodnić, że sobie szkodzę - mam 5 dzieci, w tym dwoje z ciąż "wegetariańskich", jestem zdrowa, moje dzieci są zdrowe, ta dwójka jest "najdorodniejsza", urodziły się z masą 4 kg, rozwijają się świetnie). Wydaje mi się, że ów zakonnik nie ma moralnych dylematów nad schabowym, bo nie zgłębił tematu (patrz np. komentarz REDline). Jestem katoliczką, jestem przeciwko aborcji - jakby kto pytał.
anonim2013.06.14 10:20
@REDline. "Sam jestem weganinem ze względów czysto etycznych. To jest kwestia godności ludzkiej" i dalej "Po prostu kwestia etyki i zdrowego rozsądku". No dzięki, wreszcie ktoś mi otworzył oczy. Jedząc mięso nie wiedziałem, że postępuję nieetycznie, nie mam w sobie godności i do tego jestem pozbawiony zdrowego rozsądku!. Z Bogiem.
anonim2013.06.14 10:29
Sarcinus - ja spożywałem mięso przez 31 lat. Dysonans niekiedy odczuwałem jak się zastanawiałem gdy byłem przypadkiem w rzeźni, ale początkowo nie wpłynęło to na zmianę moich nawyków żywieniowych. Dopiero po zagłębieniu się w temat nabrałem pewności, że spożywanie mięsa pochodzącego z hodowli przemysłowej jest nieetyczne i tyle. Nie oceniam, sam mam wielu znajomych mięsożernych (kilku z nich zmieniło co prawda sposób odżywiania się) i nie uważam, że nie mają godności czy zdrowego rozsądku, więc proszę nie polaryzuj.
anonim2013.06.14 10:30
Do wegan/wegetarian Zycze wam utrzymania waszych... "religii" w momencie jak sie skonczy dobrobyt/wybor zarcia i trzeba bedzie po prostu wtryniac miecho... Zobaczymy jak sie bedzie miec wasza etyka do zwyklego przezycia.
anonim2013.06.14 10:31
Rozumiem że wszyscy jesteśmy zwierzętami tak według Was i kieruje nami instynkt. Mój zwierzęcy instynkt każe mi jeść to co daje mi energię szybko zdobywaną i składniki odżywcze z których łatwo syntetyzuje niezbędne do życia np.erytrocyty. Ja mam prawo do życia, jak i ta kura co gdacze.I rozum nie ma z tym nic wspólnego.Mamy anatomiczne przykłady tego że człowiek jest zwierzęciem mięsożernym (np.budowa ukł. pokarmowego : brak przedżołądków, brak rozbudowanego jelita ślepego, długość przewodu pok.) i ogólnospołeczne jak kanibalizm w Korei Płn. gdzie rosnąca wokół trawa nie zaspokaja potrzeb głodujących ludzi. Jakoś rozumowo nie mogą się przekonać do korzonków. Tysiące świętych ,pustelników i mnichów , i zagadkowych dziewic przeważnie oddawało swoje życie Chrystusowi. Wiara czyni cuda.
anonim2013.06.14 10:34
Marek22: Nie uważam, że jestem lepszy, a pycha mnie odstręcza. Staram się postępować według pewnych zasad, które uważam za słuszne - nie narzucam tego nikomu, ani nie patrzę na mięsożerców z wyższością. I jestem otwarty na argumenty - jeśli przekonasz mnie, że kupowanie w supermarkecie mięsa czy jajek jest ok - to mogę zmienić zdanie.
anonim2013.06.14 10:35
Marek22, gdyby Bóg stworzył człowieka istotą mięsożerną, to by człowiek miał układ trawienny istoty mięsożernej, a tak nie jest - jesteśmy istotami wszystkożernymi. Nie jedząc mięsa nie czuję się lepsza od innych. Nie buntuję się w ten sposób przeciw Bogu - dziękuję Mu i zachwycam się Jego doskonałym planem, który pozostawił mi wybór. Zastanawianie się "co by zwierzę zrobiło na naszym miejscu" - to dopiero paranoja i stawianie zwierzęcia na równi z człowiekiem!
anonim2013.06.14 10:38
zyga123 - jak już pisałam, wegetarianizm nie jest moją religią - gdybym musiała - jadłabym mięso. Na szczęście nie muszę.
anonim2013.06.14 10:42
zyga123: Nie traktuję weganizmu jako religii w żadnym wypadku. Jeśli miałbym umrzeć bo nie byłoby żywności innej niż mięso to oczywiście bym je jadł - póki co mam wybór i z niego korzystam.
anonim2013.06.14 10:54
Zalosny wywiad, ktory tylko pokazuje poziom intelegencji zakonnika. Szkoda, ze ludzie bedacy poza Kosciolem wykazuja wiecej empatii na cierpienia zwierzat, niz "etatowi" katolicy. Jako czlowiek wierzacy- jestem tym po prostu wstrzasniety! Wydaje sie, ze zamiast wycofac sie z glupich przemyslen na temat uboju rytualnego, pan Terlikowski probuje, z pomoca swoich wpsolprcownikow, obronic to, czego sie nie da obronic. Barbarzynstwa i okrucienstwa nie moze usprawiedliwiac jakakolwiek religia.
anonim2013.06.14 11:03
>> Rośliny też „odczuwają”. << Mówiąc brutalnie, o. Radomski jest niedouczony. Rośliny nie odczuwaja, bo nie posiadają W OGÓLE układu nerwowego. Nie czują, bo nie mają czym. Natomiast co do rzekomej hipokryzji zwolenników aborcji będących obrońcami zwierząt. Nie ma tu żadnej hipokryzji. Jest tylko prosta obserwacja, że dorosła krowa ma bardziej rozbudowany układ nerwowy od płodu na wczesnym etapie rozwoju, w związku z tym bardziej zasługuje na ochronę...
anonim2013.06.14 11:09
Co za bzdurna rozmowa. Zreszta czego sie spodziewac po zideologizowanej MB. Tego typu hipokryzji w samym KK jest bez liku. No bo na przyklad - kalendarzyk mozna stosowac. Czyli wspolzycie w dla przyjemnosci a nie prokreacji dopuszcza KK. Ale juz prezerwatywy zalozyc nie mozna, bo to grzech....Nawet jesli zona/maz maja HIV. W takim przypadku maja po prostu nie uprawiac seksu albo nie pozarazac. Echhh... to jest ja z ta belka i zdzblem. Albo na przyklad ochrona nienarodzonych bez wzgledu np. na zdrowie matki (bo co do aborcji na zyczenie to tez jestem przeciwnikiem). To znaczy narodzenie dziecka kosztem zdrowia lub zycia matki jest ok? Albo ochrona nienarodzonych vs. Criminales Solicitaciones wprowadzona przez JPII. Tylko za to nigdy swietym zostac nie powinien...
anonim2013.06.14 11:23
zabijać dzieci zezwalają a krowy zabić nie pozawalają paranoja
anonim2013.06.14 11:37
@aux1 Barania glowo, ze rosliny nie czuja bolu, to nie znaczy ze nie czuja czegokolwiek.
anonim2013.06.14 12:12
@idiotstranger Czuja to samo. A ze sa prymitywne nie znaczy ze nie potrafia tych bodzcow rozroznic. Zajrzyj do biologii molekularnej, albo po prostu podlacz pare elektrod. Barania glowo.
anonim2013.06.14 12:52
@idiotstranger Czy ja gdziekolwiek napisalem ze jestem za rytualnym zabijaniem zwierzakow? Jestem przeciwny zabijaniu zwierzat bez potrzeby, dla zabawy, dla sportu itd. Tak samo z wycinka drzew. Smierc zwierzaka - tak, ale powinna byc szybka... Wykrwawienie zwykle takie jest tak a propo. Nie to co samo co po ogluszeniu, ale jest. Natomiast, czyms w piecu trzeba palic jak chce sie zjesc pieczone miecho... Jak dla mnie to mozesz sobie ze wzgledow religijnych pic mocz i smarowac sie kalem, tudziez zabawiac w kaprofila. Spokojniej bo ci zylka pierdzaca peknie, barania glowo.
anonim2013.06.14 13:33
Zwierzęta jedzą inne zwierzęta i trudno tego zakazywać. Proste
anonim2013.06.14 19:26
Przemysłowy chów zwierząt i ubój rytualny to bestialstwo i cierpienie 56mld zwierząt rocznie tylko w imieniu naszych przyzwyczajeń żywieniowych lub religii. Jedząc mięso płaci Brat pensję ludziom, którzy właśnie w Pana imieniu zaganiają słaniającą się z bólu i zmęczenia krowę na ciężarówkę, w której albo zginie z wycieńczenia, albo zostanie powieszona na hakach i zabita. Uprzejmie proszę Brata Marcina, żeby zanim się zacznie wypowiadać na temat wegetarianizmu odwiedził fermę przemysłową, lub rzeźnię (w ostateczności zobaczy filmowane z ukrycia materiały). Ból, krew, cierpienie i bestialstwo. Zadaje Pan pytanie, czy wegetarianie są moralnie lepsi - złamię konwencję i zamiast namawiania przykładem napiszę krótko: Tak. Jestem lepszy.
anonim2013.06.14 19:31
I jeszcze jedno: podeprę się swoim wykształceniem (jestem biologiem i technologiem żywności) i zaznaczę bardzo dobitnie: Człowiek nie jest zwierzęciem mięsożernym i świadczy o tym bardzo dużo anatomicznych i fizjologicznych przystosowań, a zdrowa ilość mięsa w codziennej diecie wynosi dokładnie: zero! (zainteresowanych odsyłam do fachowej literatury)
anonim2013.06.15 1:08
@arturborowicz Pipa jestes a nie technolog zywnosci. Krew bol cierpienie, ojojojoj. A te muszki, slimaczki robaczki ktore codziennie rozgniatasz pod butami? Czlowiek jest wszystkozerny, swoje teorie mozesz wsadzic sobie w tylek. Zreszta, pomacaj sie po zebach, wiesz co tam masz w szczece? kly.... Juz to pisalem - jak jestes taki eko-wego-nie-wiadomo-co - wyjedz na rok do lasu, i wcinaj liscie, zobaczymy ile na bezmiesnej diecie wytrzymasz panie madralo. Ekolog sie znalazl.
anonim2013.06.15 3:09
REDline napisał(a): współczesny przemysł mięsny zwiększając wolumen produkcji przyczynia się do niepotrzebnego zadawania masowego cierpienia zwierząt. 40,50 lat temu tego nie było. (...) Albo nie ma wiedzy albo nie chce jej znać, ale na takich fermach drobiu gdzie brojlery napędzane hormonami wzrostu i antybiotykami nabierają takiej masy, że często łamią im się nogi i giną z pragnienia bo nawet nie mogą doczołgać się do źródła wody. *** Wiedzy to Ty dziecino nie masz. Tzw. ubój sposobem gospodarskim był nie mniej okrutnym, aniżeli teraz. Czy wiesz, jak się pozyskuje krew na czerninę? - dla wielu jeszcze osób wielki przysmak. Lub jak pozyskujemy krew na kaszankę? Co do hodowli drobiu i zwierząt rzeźnych, to właśnie mięso koszerne jest pozyskiwane w sposób najbardziej humanitarny. Judaizm bardzo troszczy się o to, aby zwierzętom nie zadawać niepotrzebnego bólu, czego już niestety nie można powiedzieć o kulturze katolickiego chłopa/rolnika, w Polsce. * "Sam jestem weganinem ze względów czysto etycznych. To jest kwestia godności ludzkiej. Pewnie gdyby warunki hodowlane byłyby lepsze dalej konsumowałbym produkty zwierzęce." Chrzanisz koleś. Weganie nie jedzą nawet jajek, bo twierdzą, że jest to życie zwierzęce. I jakoś im nie po drodze z osobami broniącymi prawa do życia ludzkiego płodu. Przy okazji mam pytanie - w ubiorze też nie masz nic ze skóry, choćby paska do spodni lub butów?
anonim2013.06.15 3:09
stop_katofobii napisał(a): "Czemu Pani Marto, nie wytłumaczyła Pani swojemu rozmówcy, że głównym argumentem osób będących za aborcją jest to, że aborcja ma pozwolić rodzinom/matkom na życie w zdrowiu, albo na życie, w którym mogą związać koniec z końcem, na życie wolne od cierpień, trochę łatwiejsze od tego, które musiałyby prowadzić z chorym dzieckiem, czy z dzieckiem, na które ich nie będzie stać? To wszystko dotyczy ochrony człowieka rozwiniętego. Ma oszczędzić mu cierpień. Tak samo zakaz uboju rytualnego ma oszczędzić cierpień zwierzętom." Super - rozrywanie dziecka w łonie matki lub pozbawianie życia starsze płody (nawet 6 miesięczne) ma być bardziej humanitarne od pozbawienia życia zwierzaka. Jeszcze raz powtórzę - bo już o tym kilkakrotnie pisałam - hodowla i ubój zwierząt rzeźnych, aby pozyskać mięso koszerne jest najbardziej humanitarna. Bardziej humanitarnie - co najmniej w Polsce - już być nie może.
anonim2013.06.15 6:00
Klara: Nie musisz tak agresywnie się odnosić. Naprawdę :) Zapoznaj się proszę z literaturą opisującą problem współczesnej hodowli w dużych zakładach, a później pouczaj. Na początek polecam wykład na YT: "Ethics of what we eat" albo serię filmów: "Ziemianie" na YT. To tak na początek. Ja nie spożywam żadnych produktów zwierzęcych, jajek też nie, ani mleka. Skóry też nie noszę, ani na butach, ani nigdzie indziej. Jeśli chodzi o jajka to poczytaj o fermach kur i hodowli klatkowej - to woła o pomstę do nieba.